Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:I AM OMEGA

I AM OMEGA

I Am Omega

ocena:2
Rok prod.:2007
Reżyser:Griff Furst
Kraj prod.:USA
Obsada:Mark Dacoscos, Geof Meed, Jenifer Lee Wiggins, Ryan Lloyd,
Autor recenzji:Roanoke
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:1
Głosów:2
Inne oceny redakcji:
Adach - 2

Książka Richarda Matchesona „Jestem legendą” doczekała się już pięciu, mniej lub bardziej wiernych ekranizacji. Pośród nich znalazł się „Last Man on Earth” z Vincentem Price'em, czy też „The Omega Man” z Charltonem Hestonem w roli tytułowej. Stała się także kanwą dla kilku innych filmów grozy, między innymi „Night of The Living Dead” George`a Romero. Ostatnia, najbardziej widowiskowa ekranizacja powieści Mathesona "I Am legend” z Willem Smithem, zainspirowała twórców omawianego filmu – o ile tak ten twór można nazwać. „I Am Omega” to produkcji video wypuszczona na rynek prawie równolegle do premiery „I Am legend”. Wiadomo, sprzeda się korzystając z sukcesu kinowego hitu. Tę jakże skomplikowaną drogą otrzymujemy jeden z najgorszych gniotów ostatnich lat...

Gdzieś na peryferiach miasta, niewiadomo, jakiego, niewiadomo, kiedy, mieszka w swojej małej „fortecy” Renchard Neville. Wiedzie samotnicze życie, bynajmniej nie z wyboru. Jest ostatnim ocalałym człowiekiem na Ziemi, a przynajmniej tak mu się wydaje. Reszta ludzkości przeistoczyła się w zmutowane zombie czyhające na każdą żywą istotę. Neville dzielnie stawia im czoła. Do czasu. Okazuje się, że nie jest ostatni – gdzieś w mieście ukrywa się dziewczyna będąca ratunkiem dla ludzkości, bowiem w jej krwi znajduje się surowica. Jednak naszemu bohaterowi nie spieszno by ją ratować, bo ma swój własny plan. Zaminować i wysadzić całe miasto. Pech chce by akcja nie doszła do skutku, tak jak wymyślił to Renhard. Pewnego pięknego dnia „pukają” do jego drzwi dwaj najemnicy stanowczo „prosząc' o pomoc w uratowaniu dziewczyny.

Konstrukcja fabuły jest tak kulawa, jak trójnogi pies. Powiedzenie bez ładu i składu, jest zbyt infantylne by określić omawiany przypadek. Widz od początku trzymany jest w nieświadomości, bowiem niewiadomo, w jakiej części świata toczy się akcja. Dlaczego nieszczęsny Neville jest jedynym "zdrowym" człowiekiem na Ziemi i o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Twórcy nie wysilili się by określić cokolwiek. Całkowity brak retrospekcji wystawia widza na próbę, bowiem jeżeli ktoś nie zna książki lub którejś z jej adaptacji, to nie ma zielonego pojęcia co się wydarzyło, dlaczego zamiast ludzi są hordy zombie ( co też jest przeinaczeniem, gdyż pierwotnie były to wampiry ). Czemu jakiś facet, o którym nie wiemy nic, mieszka w chatce otoczonej drutem kolczastym, etc. Rażące braki w historii bledną jednak w zestawieniu z innymi elementami tej, jakże „ambitnej' produkcji.

Nie wiem czy zacząć od koszmarnej charakteryzacji, czy od żałosnej wręcz gry aktorskiej. Jedno i drugie czyni ten film koszmarem samym w sobie i wystawia na próbę nerwy nawet najbardziej zagorzałych wielbicieli gatunku. Zastanawia mnie jak w czasach obecnych możliwe jest wykonanie tak tandetnej charakteryzacji? Rozumiem, film na potrzeby rynku video, ale bez przesady. Jeśli stać było twórców na angaż dla Dacoscosa, to na pewno znalazłyby się pieniądze na kilka gumowych masek! Niestety, zamiast tego mamy „wspaniałą” charakteryzację z masy papierowej i gipsu, bo ciężko inaczej określić substancję wykorzystaną do tych celów. Stworzenia, które średnio przypominają cokolwiek konkretnego, bo niewiadomo czy są to zombie, wampiry czy też mutanty, wzbudzają litość i refleksje typu: "Co to, u licha, ma być?!"

Dopełnieniem oraz gwoździem do trumny tej produkcji jest gra aktorów, którzy sprawiają wrażenie nie dosyć, iż nieobeznanych z zawodem to i nierozgarniętych umysłowo. Pojawienie się Marka Dacoscosa w żaden sposób nie ratuje tego filmu, powiedziałabym, że wręcz przeciwne. Jego talent aktorski jest tak marny, jak dobra jest jego znajomość sztuk walki! Reszta trzecioligowej obsady doprowadza krew do wrzenia, bo naprawdę rzadko ma się okazje na podziwianie takiego „kunsztu” aktorskiego.

Dalej można już tylko wymieniać co jeszcze w tym filmie leży, bowiem dawno nie miałam do czynienia z tak słabym obrazem. Jest to film, w którym na dobra sprawę nie ma nic godnego uwagi! Akcje wartka jak w „Modzie na Sukces', sceny walk na poziomie kina familijnego oraz napięcie równie porażające jak w „M jak Miłość", w ten oto humorystyczny sposób można podsumować „I Am Omega”.

Screeny

HO, I AM OMEGA HO, I AM OMEGA HO, I AM OMEGA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ osobiście żadnych w tym filmie nie znalazłam

Minusy:

- wymienianie ich zajęłoby zbyt wiele czasu i miejsca
- film wyłącznie dla gotowych na wszystko i odważnych widzów uzbrojonych w nerwy ze stali!

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -