Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TROUBLE EVERY DAY

TROUBLE EVERY DAY

Głód miłości

ocena:8
Rok prod.:2001
Reżyser:Claire Dennis
Kraj prod.:Francja / Niemcy / Japonia
Obsada:Vincent Gallo, Tricia Vessey, Béatrice Dalle , Alex Descas, Florence Loiret,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:8
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Miłość pomiędzy mężczyzną, a kobietą nie jedno ma imię. Nikt tak nie potrafi opowiadać o niej jak kobiety i nikt tak nie potrafi jej opisywać jak Francuzi. Jak zatem wyglądają relacje damsko – męskie widziane oczami rodowitej Paryżanki – Claire Denis? Dobrym przykładem, choć nie jedynym w przekroju jej twórczości, jest recenzowany „Głód miłości”. Jakie uczucia targają bohaterami filmu? Miłość, pożądanie?

Głównymi bohaterami filmu są dwa małżeństwa – amerykańskie i francuskie. Nowożeńcy - Shane i June zatrzymali się w hotelu, spędzając w Paryżu miesiąc miodowy. Dziewczyna początkowo nie zdaje sobie sprawy, że jej małżonek nieprzypadkowo wybrał stolicę Francji na uczczenie początku ich wspólnej drogi życiowej. Shane często wychodzi sam, zawsze załatwiając „ważną sprawę”, obiecując, iż niedługo poświęci June więcej czasu... Drugie małżeństwo – Leo i Core mieszka na przedmieściach Paryża. Ich związek odbiega jednak od normy. Kobieta jest więziona przez męża w ich domu, gdyż Core na wolności to zagrożenie dla mężczyzn, dla ich życia. Dziewczyna pragnie nie tylko seksu, ale również ich krwi...

Claire Denis w Polsce znana jest tylko nielicznym, fanom kina nieco ambitniejszego, nie nastawionego na wartką akcje, ale za to nader często prezentujące relacje międzyludzkie, również uczucia między mężczyzną a kobietą. Jednym z takich dzieł jest recenzowany „Głód miłości”, który w inny sposób niż np. powstały w 2002 roku, niezwykle zmysłowy „W piątek wieczorem” (oryg. „Vendredi soir”), przedstawia uczucia ludzi względem siebie.

Fabuła „Głodu miłości” jest niezwykle prosta. Dwie pary, których los, jak łatwo się domyśleć, jest ze sobą powiązany. Gdzieś pomiędzy tymi czterema osobami twórcy „zawiesili” również innych bohaterów. Czasem typowych statystów, kiedy indziej osoby planu drugiego, trzeciego, zawsze jednak mające znaczenie dla rozwoju wypadków. Claire Denis swoją filmową opowieść prowadzi w niezwykle wolnym tempie, właściwie bez wątków pobocznych. Widz stosunkowo szybko zorientuje się, że ma do czynienia nie tylko z dwoma małżeństwami, pochodzącymi z różnych kontynentów, ale również dwójką kanibali – Shane'm i Core. Jakże do siebie podobnych, jeżeli chodzi o kierowanie się pożądaniem, ale równocześnie różne jest ich podejście do życia, narzucone poniekąd rolą mężczyzny, jako opiekuna i kobiety, jako tej, która wymaga ochrony. Choć w obu małżeństwach nie są to funkcje idealne. Leo stara się całkowicie kontrolować życie Core, nie zawsze skutecznie, a wtedy cierpią osoby trzecie. June nie doświadcza aż takiego zainteresowania męża, co ją zaskakuje, przecież są nowożeńcami, i poniekąd wymusza przeprowadzenie przez nią śledztwa, dotyczącego jej „drugiej połowy”. Czy zatem obie pary są wzorem zakochanych w sobie mężczyzn i kobiet? Czy żądze, którymi kierują się Shane i Core doprowadzą do śmierci ich współmałżonków?

Claire Denis wybrała dosyć ryzykowną, aczkolwiek udaną, formę zaprezentowania emocji i uczuć, którymi kierują się nie tylko główni bohaterowie „Głodu miłości”, naznaczoną przede wszystkim obrazami. Dialogi właściwie sprowadzone są do niezbędnego minimum. Języki jakim przemawiają do siebie obydwie pary ogranicza się do prostych informacji i emocji. Niewielka ilość słów została zastąpiona, a właściwie namalowana, obrazem za pomocą świetnie zrealizowanych zdjęć, za które była odpowiedzialna stała współpracowniczka Denis - Agnès Godard. Ujęcia są zazwyczaj długie i niezwykle plastyczne. Wystarczy powołać się na jedną z początkowych scen, w której przedstawione jest zbliżenie ociekających krwią źdźbeł trawy. Widz zahipnotyzowany patrzy na gęste, czerwone krople posoki powoli spływające na ziemię. Takich ujęć jest znacznie więcej, nie zawsze przedstawiają zbliżenia, ale czasem np. nocne ujęcia Paryża, czy Sekwany. Choć nie tylko. Do jednej z najbardziej udanych scen należy jednak „rozmowa” między amerykańską parą, zbudowana nie tyle na dialogu słów co spojrzeń. Kamera naprzemiennie kieruje się na zwierciadło duszy – oczy, Shane'a i June, prowadząc swego rodzaju dialog między nimi.

Doskonałe zdjęcia Claire Denis uzupełniła muzyką zespołu Tindersticks, nieco nostalgiczną, ale przede wszystkim mroczną, skonstruowaną na bazie fortepianu i instrumentów smyczkowych. Ścieżka dźwiękowa znakomicie ilustruje filmową rzeczywistość, nadając obrazowi bardzo ponury nastrój. Choć nie wypełnia całej przestrzeni, i w niektórych ujęciach panuje całkowita cisza, po to by za chwilę ponownie się pojawić. Na szczególną uwagę zasługuje tytułowa piosenka, której piękna melodia przewija się w trakcie trwania seansu niejednokrotnie.

Do wszystkich wyżej wymienionych atutów należy dołączyć jeszcze jeden – aktorów. Warto pamiętać, że wykreowane przez nich postacie posługują się przede wszystkim mową ciała i mimiką twarzy, a nie słowem mówionym. Z zadania tego niewątpliwie odtwórcy głównych ról spisali się bardzo dobrze, przekazując wszystkie uczucia, których zaprezentowania wymagała od nich Claire Denis. To nie tylko pożądanie, lecz również smutek, obecny właściwie przez większość czasu. Co zaskakuje, zwłaszcza w odniesieniu do młodej pary, na której twarzach powinien gościć przecież uśmiech. Ten jednak pojawia się bardzo rzadko i to nie tylko w odniesieniu do Shane'a i June, ale również pozostałych bohaterów.

„Głód miłości” z pewnością nie jest przeznaczony do szerokiego grona odbiorców, nie tylko fanów kina grozy. Jego mroczna, hipnotyczna poetyka urzecze zapewne niewielu widzów, nie wymagających od kina szybkiej akcji, ale takich którzy docenią wspomniane wcześniej walory. Dzięki małej ilości słów oraz odpowiednim połączeniu obrazu z dźwiękiem, „Głód miłości” właściwie przynależy do kina poetyckiego. To raczej dramat psychologiczny niż horror. Nie oznacza to jednak braku elementów grozy. Mrok i tajemnica umiejscowiona jest raczej w duszach głównych bohaterów. Film zyskał reputację obrazu kontrowersyjnego, a czasem nawet obrzydliwego. Co nie zaskakuje zważywszy na kilka ujęć, w których Shane i Core ujawniają swoje drugie oblicze – kanibali. Te zaledwie kilka scen wypadają bardzo brutalnie i krwawo, doskonale zagrane, obrazujące zwierzęce, prymitywne żądze jakie ogarnia Shane'a i Core. Można postawić zatem pytanie. Czy takie istoty – potwory są zdolne do ludzkich uczuć, takich jak miłość?

Screeny

HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY HO, TROUBLE EVERY DAY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz i reżyseria
+ fabuła
+ zdjęcia
+ muzyka
+ kreacje aktorskie
+ poetyka filmu

Minusy:

- bardziej dramat psychologiczny niż horror

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -