Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DOMINION: PREQUEL TO THE EXORCIST

DOMINION: PREQUEL TO THE EXORCIST

Dominion. Prequel To The Exorcist

ocena:5
Rok prod.:2005
Reżyser:Paul Schrader
Kraj prod.:USA
Obsada:Stellan Skarsgard, Gabriel Mann, Clara Bella, Billy Crawford, Julian Waham,
Autor recenzji:Ireneusz Podsobiński
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:6
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

„Prequele, sequele, wszystkie je… nie kochamy”, tak by zapewne rzekła większość kinomaniaków. Nie zmienia to jednak faktu, że z jakąś masochistyczną przyjemnością lubimy katować się takimi filmami, gdyż każdego na swój sposób ciekawią dalsze (lub wcześniejsze) dzieje bohaterów danego obrazu. Producenci skwapliwie to wykorzystują i tak też jesteśmy zasypywani różnego rodzaju kontynuacjami. By temu zapobiec nie pomogą nawet… egzorcyzmy.

Prequel do oryginalnego “Egzorcysty” przeszedł długą drogę, zanim ostatecznie trafił do kin. Pierwotnym reżyserem był John Frankenheimer (remake „Wyspa doktora Moreau”), ale zrezygnował z posady w 2002 roku na miesiąc przed swoją śmiercią. Projekt przejął Paul Schrader („Ludzie-koty”) i zdążył nakręcić praktycznie cały film. Niestety producentom nie spodobała się jego wizja psychologicznego horroru, gdyż była zbyt mało komercyjnie atrakcyjna. W związku z tym pieczę nad filmem przejął Renny Harlin, znany z kręcenia bardziej rozrywkowych obrazów („Piekielna głębia”, „Cliffhanger”). Nowy reżyser dokonał wielu zmian w scenariuszu (m.in. bardziej dosłowne i brutalne sceny), kilka ról objęli inni aktorzy oraz postawiono na większą ilość efektów specjalnych. Widzowie jednak nie zaakceptowali wizji Harlina i obraz poniósł finansową klapę. Otworzyło to drogę Schraderowi, który mógł w ten sposób zaprezentować również swoją wersję filmu. Czy był sens patyczkować się, czy może prequel w jakiejkolwiek formie nie powinien był w ogóle powstać?

Zarys fabularny wersji Schradera praktycznie niczym nie różni się od „Egzorcysty: Początek”. Oglądamy zatem historię Lancastera Merrina (Stellan Skarsgard), księdza, który po tragicznych wydarzeniach podczas II wojny światowej stracił wiarę. Obecnie jest archeologiem, pracującym w Afryce. Tu odkrywa tajemniczą kaplicę zakopaną pod ziemią. Miejsce okazuje się być kryjówką niebezpiecznego demona, Pazuzu.

Wyraźne zmiany widać już w przypadku obsady. Schrader zaangażował nie tak znanych aktorów, co nie znaczy, że mniej utalentowanych. Ojca Francisa gra Gabriel Mann („Tożsamość Bourne’a”, „Krucjata Bourne’a”) i można mieć wrażenie, iż jego gra jest bardziej zaangażowana – dobrze poradził sobie z pasją granej przez siebie postaci. Rolę lekarki, Rachel Lesno, objęła Clara Bellar („A.I.”), której kreacja w przeciwieństwie do Izabelli Scorupco (Sarah w wersji Harlina) wypada naturalnie i bez irytującej maniery naszej rodaczki. U Schradera więcej do powiedzenia ma także pacjent w szpitalu, którym w tym przypadku jest niepełnosprawny Cheche (Billy Crawford). Kilku innych aktorów, jak oczywiście Stellan Skarsgard czy Julian Waham (major Granville), pozostało tych samych.

„Dominion” jest horrorem łagodniejszym, ale tym samym bardziej klimatycznym. Więcej tutaj wątków dramatycznych, które niejako wpływają na głębię filmu. Nie jest to czysto komercyjny obraz, przepełniony akcją i krwawymi scenami jak prequel Harlina. Film toczy się spokojniej, ale dzięki temu bardziej narasta napięcie. Niektóre wątki zostały diametralnie zmienione, więc podczas oglądania nie czujemy znużenia i wrażenia deja vu. Niestety wyraźnie widać, iż na obraz poskąpiono pieniędzy, bowiem niektóre efekty specjalne nie wypadają najlepiej. Na szczęście ich ilość jest na tyle skąpa, że nie psują zbytnio ogólnego odbioru.

Klątwą każdej kolejnej części „Egzorcysty” jest słabe ukazanie konfrontacji z demonem. Niestety „Dominion” również na tym gruncie poległo. Plusem jest fakt, że ostateczna walka nie jest tak idiotyczna jak w „Egzorcyście: Początek”, gdzie okazała się ona być niezamierzoną parodią i bliżej jej było do „Egzorcysty 2 i ½” z Leslie Nielsenem niż prawdziwego horroru. Konfrontacja u Schradera składa się niemal w pełni z samych dialogów. Zapewne zamiarem reżysera było stworzenie psychologicznego pojedynku, ale summa summarum wyszła mu mało porywająca dyskusja między księdzem a demonem.

Ciężko stwierdzić, czy „Dominion” jest lepszy od „Egzorcysty: Początek” – pod jednymi względami tak, a pod innymi nie. Zależy od tego, jakiego filmu oczekujemy. Jeśli ktoś chce oglądnąć krwawy horror niech sięgnie po obraz Renny’ego Harlina. Fanom klimatycznych filmów grozy do gustu bardziej przypadnie wersja Schradera. Osobiście żaden z tych obrazów nie stawiałbym na piedestale, gdyż oba można zaliczyć do tzw. średniaków – nie fascynują, ale można spokojnie obejrzeć.

Screeny

HO, DOMINION: PREQUEL TO THE EXORCIST HO, DOMINION: PREQUEL TO THE EXORCIST HO, DOMINION: PREQUEL TO THE EXORCIST HO, DOMINION: PREQUEL TO THE EXORCIST HO, DOMINION: PREQUEL TO THE EXORCIST HO, DOMINION: PREQUEL TO THE EXORCIST

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przekonujące aktorstwo
+ psychologiczna otoczka
+ klimat

Minusy:

- niedopracowane efekty specjalne
- psychologiczna otoczka jest... tylko otoczką
- zwykły przeciętniak

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -