Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:VISIONS OF SUFFERING

VISIONS OF SUFFERING

Wizje cierpienia

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Andrey Iskanov
Kraj prod.:Rosja
Obsada:Alexander Shevchenko, Andrey Iskanov, Alexander Kravchenko, Alexandra Batrumova, Zoya Makarova, Irina Nikitina,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:
Adach - 7
Candy - 9
Lohikaarme - 9

Kino offowe, niezależne, ma to do siebie, iż jego twórcy nie muszą liczyć się ze zdaniem tych, którzy w kinie tradycyjnym decydują o budżetach, czyli producentów. Są sobie okrętem i sterem, sami więc decydują zarówno o całościowej wizji filmu, jak i o poszczególnych jego elementach – tematyce, scenografii, doborze aktorów czy sposobie kręcenia ujęć. Siłą rzeczy budżetu takiego filmu nie można porównywać z pieniędzmi wyłożonymi na profesjonalną produkcję. Od strony technicznej często więc kino niezależne odstaje od filmów na co dzień widzianych w salach projekcyjnych. Jednak rekompensatą za taki stan rzeczy może być taki dobór tematów, które w oficjalnych produkcjach z różnych powodów, najczęściej cenzuralnych, są pomijane. Kino offowe to bardzo często także dzieła autorskie, w których za scenariusz, reżyserię, montaż, a bywa, że także odegranie jednej z ról, odpowiada ta sama osoba. Z takim przypadkiem mamy do czynienia w filmie „Visions of Suffering”, w którym reżyser, Andrey Iskanov, jest scenarzystą, autorem zdjęć, producentem oraz odtwórcą jednej z ról. Czy dysponując takimi warunkami da się zrobić horror? Rosyjski reżyser udowadnia, że jak najbardziej. Tyle że tworzy kino tak kontrowersyjne i trudne w odbiorze, że każdy widz powinien sam sobie odpowiedzieć na pytanie o jego wartość.

Filmu nie da się streścić w kilku zdaniach, bowiem tak naprawdę jego sens sprowadza się do przedstawienia narkotycznych, pełnych halucynogennego szaleństwa wizji kilku bohaterów. Początkową są oni trawieni przez niezwykle realistyczne koszmary, w których dominuje wizja ogarniętego rozkładem świata. Co rusz natykają się na niezwykłe, wywołujące skrajne przerażenie monstra. Pobudka jednak nie przynosi ulgi. Powoli bowiem bohaterowie uświadamiają sobie, iż tonący w strugach deszczu świat realny zaczyna upodabniać się do tego z sennych majaków. Jakby rzeczywistość koszmarów zaczęła w coraz większym stopniu przenikać do świata jawy. Wrażenie zamienia się w pewność, kiedy bohaterowie zaczynają dostrzegać wokół siebie istoty, które dotąd widzieli podczas sennych eskapad. Wreszcie ich drogi spotykają się w klubie nocnym o jakże wymownej nazwie – Delirium. Tam dokonuje się niezwykła intensyfikacja ich przeżyć. Doprowadzeni na skraj obłędu zostają nie tylko przez aktywne działanie LSD oraz transowy melanż świtała i dźwięku, ale również przez piekielne istoty zamieszkujące dotąd w ich ogarniętej sennymi koszmarami wyobraźni. Piekło bowiem w Delirium przestaje być tylko urojeniem. Nabiera charakteru rzeczywistości i zaczyna zbierać swoje krwawe, naznaczone nieludzkim cierpieniem żniwo.
To, czego nie da się oddać słowami, można spróbować zwizualizować skojarzeniami. Oglądając „Visions of Suffering” miałem nieodparte wrażenie, iż reżyser czerpał inspirację nie tylko z kultury „orędowników LSD”, ale także z twórców zajmujących się malarstwem, muzyką oraz filmem. Przerażający świat rozkładu, entropii oraz bezradności człowieka wobec nadciągającej zagłady przypomina mi niesamowitą twórczość jednego z najświetniejszych współczesnych malarzy, Zdzisława Beksińskiego. Poetyka snu, ale w jej odmianie grozy, pełna ciemności, złowrogiego mroku, monstrów oraz obietnic cierpienia to na pewno nawiązanie do takich mistrzów kina jak Clive Barker czy David Lynch. Znowu padający ulewnymi strugami deszcz, niosący ze sobą pierwiastki zagłady, a wypadku filmu Andreya Iskanova oznaczający również bramę do rzeczywistości dla istot rodem z piekła, to nawiązanie do filmu „Snake of June” Shinya Tsukamoto. Jednak moim pierwszym skojarzeniem, przewijającym się nieustannie podczas seansu filmu rosyjskiego reżysera były niesamowite w swej wizyjności teledyski zespołu Tool, których twórcą jest członek tego zespołu, Adam Jones. Znakiem firmowym wspomnianych teledysków jest do perfekcji opanowana sztuka kręcenia filmów techniką poklatkową (z tą techniką bardzo często mamy do czynienia w filmie „Visions of Suffering”. Gorąco polecam wgłębienie się w wizualną (a także muzyczną) warstwę takich utworów zespołu Tool jak "Sober", "Prison Sex", "Stinkfist" oraz "Ænema" .

Czy fan horroru po obejrzeniu filmu Andreya Iskanova będzie usatysfakcjonowany? W pewnym sensie na pewno. Z jednej strony bowiem obcować możemy z wampirami, zombie, z aktami kanibalizmu, monstrami żywcem wyjętymi z mitologii Cthulhu, wreszcie z dość odważnymi scenami nekrofilii. Nie zabrakło również w tym filmie pomysłowych i bardzo sugestywnych scen gore. Nie zmienia to jednak faktu, iż przez dwie godziny oglądamy przede wszystkim film propagujący ideę świata po LSD, równie rzeczywistego jak nasz, w którym żyjemy na co dzień. Dominują w tym filmie bowiem czasami niezwykle długie sceny narkotycznych odlotów. I tak jak na początku mogą widza zaciekawić, tak kolejne i kolejne mogą już tylko znużyć. Przyznam się, że od zawsze śmieszny wydawał mi się pomysł, że narkotyki to brama do innego, równoległego do naszego, świata. Może gdyby nić fabularna filmu była mocniejsza, a zdeformowanych obrazów narkotycznych halucynacji mniej, potraktowałbym „kwaśny motyw” jako wyjściowy pomysł na film, a nie propagandę. Tę ostatnią potwierdzić może swoista puenta filmu, zawierająca się w ostatnich jego kwestiach. Sugeruje ona, iż człowiek wykazuje się pychą, chwaląc się swoją wielką wiedzą o naturze rzeczywistości, w której żyje. Sny bowiem, a te w filmie rosyjskiego twórcy ściśle są związane z narkotycznymi przeżyciami, mogą być światem równie realnym jak nasz, w którym egzystujemy na co dzień.

Wcale się nie zdziwię, jeśli znajdzie się ktoś, kto okrzyknie Andreya Iskanova wizjonerem, a jego film „Visions of Suffering” niezwykle sugestywną interpretacją piekła, w jakim może znaleźć się istota ludzka. Przez to, iż reżyser miał całkowitą wolność w doborze artystycznego wyrazu, powstało kino bardzo kontrowersyjne, a więc mogące mieć zarówno swoich gorących zwolenników, jak i przeciwników.

Screeny

HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING HO, VISIONS OF SUFFERING

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wizja sennych koszmarów
+ wampiry i koszmarne monstra
+ muzyka
+ odwaga w pokazywaniu niektórych sytuacji

Minusy:

- zbyt długi
- za dużo narkotycznych wizji
- nieprzekonywujące niekiedy aktorstwo
- zbyt chaotyczna fabuła

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -