Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INSIDE  a.ka. A.L'interiéur

INSIDE a.ka. A.L'interiéur

Najście

ocena:9
Rok prod.:2007
Reżyser:Julien Maury/ Alexandre Bustillo
Kraj prod.:Francja
Obsada:Béatrice Dalle, Alysson Paradis, Nathalie Roussel, François-Régis Marchasson, Jean-Baptiste Tabourin, Dominique Frot,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:7.64
Głosów:14
Inne oceny redakcji:

Kiedy oglądamy filmy fantastyczne, do których zalicza się większość horrorów, w naszej percepcji dokonuje się akt „zawieszenia niewiary”. Bez niego odbiór jakichkolwiek obrazów o charakterze nadnaturalnym czy nie mających oparcia w naszej rzeczywistości byłby bez sensu. Nie uwierzylibyśmy bowiem w świat przedstawiony na ekranie kina lub telewizora, nie przeżywalibyśmy perypetii bohaterów, wreszcie nie moglibyśmy przejmować się ich dramatami czy radościami. Na czas projekcji nasza wyobraźnia nie kieruje się prawami logiki rzeczywistości doświadczanej na co dzień. „zawieszenie niewiary” będzie więc aktem bezwarunkowej lojalności wobec uniwersum obrazu filmowego. Konsekwencją tej lojalności będzie niezwykle intensywne przeżywanie wydarzeń przedstawionych w filmie. Moim zdaniem w dzisiejszymi kinie fantastycznym, a więc w pewnym sensie i w horrorze, rzadko, któremu reżyserowi udaje się przekonać odbiorę do wiary w przedstawianą przez niego historię. W postępującym materialistycznym podejściu do rzeczywistości coraz trudniej jest człowiekowi uwierzyć w kontakt istoty ludzkiej z nadnaturalnymi mocami czy istotami.

Jest jednak sporo horrorów, w których groza nie wynika z przeciwstawienia bohaterom filmu sił czy istot niewystępujących w naszej rzeczywistości. Groza w takich obrazach czai się nie w demonach, wampirach czy pałających żądzą mordu zombie, ale w myślach i działaniach drugiego człowieka. Na pierwszy rzut oka twórcom horrorów pozbawionych wątków nadnaturalnych powinno być łatwiej wprawić nas w przerażenie, albo chociaż wywołać podskórny lęk. Nic bardziej mylnego. Reżyser bowiem wplata swoją fikcyjną historię nie w strukturę wymyślonego przez siebie świata, ale osadza ją w doskonale nam znane, doświadczane na co dzień otoczenie. Wystarczy więc jedna fałszywa nuta, jedna nieścisłość czy nielogiczny krok bohatera, aby wiarygodność przekazu prysła niczym bańka mydlana. Idealnie widać to w obrazach typu „Piła” czy „Hostel”, które zamiast straszyć nudzą, a czasami wręcz swoją niekonsekwencją w budowaniu świata przedstawionego budzą uśmiech politowania.

Na szczęście z większym artystycznym powodzeniem próbują swoich sił w tego typu kinie europejscy koledzy panów Rotha, Wana, czy Bousmana. Spore wrażenie zrobił na mnie film „Haute Tension”, jednak był on tylko przygrywką do takich obrazów jak „Calvaire”, a przede wszystkim do jednego z najlepszych horrorów ostatnich lat, „Ils” w reżyserii Xaviera Paluda i Davida Moreau. W ten nurt niewątpliwie można wpisać niezwykle intrygujący film Juliena Maury i Alexandre Bustillo, „Inside”.

Historia zaczyna się od fabularnego trzęsienia ziemi. Jesteśmy bowiem świadkami wypadku samochodowego. Dzięki jednemu, długiemu ujęciu widzimy rzęsisty deszcz padający na dwa rozbite samochody. W jednym z nich odzyskuje przytomność zalana krwią kobieta. Jej pierwszą, spowolnioną szokiem i cierpieniem reakcją jest próba porozumienia się z siedzącym obok mężczyzną. Jednak zainteresowanie rannym jest tylko chwilowe. Tak naprawdę ostatni moment świadomości kobieta poświęca na to, by z troską i trwogą objąć brzuch – jest ciężarna.

Po czterech miesiącach od feralnego wydarzenia Sara wraca ze szpitala do domu. Wie, że zarówno ciąża jak i jej zdrowie nie są zagrożone. Jednak w głębi duszy czuje ogromną pustkę po śmierci męża, Matthieu. Nie potrafi sobie poradzić zarówno z szokiem powypadkowym, jak i utratą najbliższej jej osoby. W nadchodzący wigilijny wieczór nie potrzebuje żadnego towarzystwa. Chce go spędzić sama, co najwyżej w obecności swojego nienarodzonego dziecka. Skazuje się na samotność nie tylko z braku chęci na towarzystwo, ale przede wszystkim by uspokoić się, wyciszyć przed najważniejszym dla mniej momentem w życiu – narodzinami dziecka.

Nietrudno się domyśleć, iż jej spokój zostaje brutalnie zakłócony. Ciszę wieczoru przerywa bowiem gość, kobieta znająca szczegóły wypadku, w jakim przed czterema miesiącami uczestniczyła Sara. Bohaterka, wykazując się rozwagą i ostrożnością, nie wpuszcza jej do domu. Ta jednak nie daje za wygraną, budząc w Sarze strach, próbuje wszelkimi sposobami dostać do jej domostwa. Nie zniechęca jej patrol policji wezwany przez spodziewającą się dziecka bohaterkę. W najlepszej, najbardziej przerażającej scenie filmu widzimy śpiącą Sarę i przyglądającą jej się z cienia tajemniczą zjawę. Czujemy, że za chwilę spokojny dotąd azyl przyszłej matki stanie się świadkiem budzących grozę scen. Jednak słowa są tylko słowami, bo to, co dalej dzieje się między bohaterkami filmu wbija w fotel i nie pozwala odwrócić wzroku od ekranu choćby na chwilę. Każdy ruch, szybki, pewny i zmotywowany celem, odzianej w czerń postaci hipnotyzuje i tworzy z wyobraźni widza dziki kalejdoskop potencjalnych wydarzeń. Jednak świat naszych wyobrażeń szybko zostaje sprowadzony do jednej sceny – wbijających się w brzuch ciężarnej Sary nożyc.

„Inside” to film z niebywale wprawnie nakreślonym tłem akcji. Wiemy już o trudnej sytuacji bohaterki. Chaos jednak to nie tylko jej myśli i uczucia. Akcja filmu osadzona jest w Paryżu, w którym pod koniec 2007 roku doszło do rozruchów wywołanych konfliktem policji z imigrantami zamieszkującymi przedmieścia francuskiej aglomeracji. Na zewnątrz panuje więc podlana ogniem anarchia, w domu Sary zaś rozgrywa się kameralny, ale paraliżujący w swej intensywności, koszmar. Bohaterka w pewnym momencie orientuje się bowiem, że intruzowi chodzi o jedno – o jej nienarodzone dziecko. Dostajemy więc kolejny sygnał podbijający i tak niezwykle napiętą już sytuację – Sara zrobi absolutnie wszystko, aby ocalić nie tylko siebie, ale przede wszystkim ukochane maleństwo.

Obraz Juliena Maury i Alexandre Bustillo to niezwykle krwawy i pulsujący okrucieństwem dramat opowiadający o pierwotnym instynkcie każdej matki, ocaleniu swojego potomstwa przed czyhającym dokoła niebezpieczeństwem. Od momentu, kiedy Sara zamyka się w swoim domowym schronieniu, orientujemy się, że podobnie jak bohaterka „Dziecka Rosemary”, potencjalną walkę będzie musiała stoczyć w samotności. Wprost genialnym posunięciem realizatorów jest ukazanie grozy sytuacji nie tylko z perspektywy Sary, ale również jej nienarodzonego dziecka. Utożsamiamy się z bohaterką i wspólnie z nią intensywnie przeżywamy zarówno ból fizyczny, jaki doznaje na skutek licznych tortur, ale także cierpienie psychiczne wynikające z obawy o zdrowie maleństwa noszonego pod sercem. Tym bardziej więc przeżywamy skrajnie niebezpieczne perturbacje, na jakie co rusz narażany jest widoczny na ekranie bezbronny płód.

Czy „Inside” jest więc horrorem doskonałym, łączącym w sobie krwawą jatkę z dramatem matki, pozwalającym napawać się nie tylko obliczem tortur, ale również wiarygodną eskalacją uczuć i emocji, których część wpływa także na odbiorcę? Z przykrością muszę stwierdzić, że nie. W całym natłoku szokujących wydarzeń zabrakło jednego – wiarygodności w postępowaniu bohaterów. Nie można bowiem zaskoczenia widza uzyskiwać kosztem logiki świata przedstawionego. A ta w filmie „Inside” po prostu szwankuje. Autorzy chcąc zintensyfikować stopień makabry wprowadzają w środkowej części filmu postacie trzech policjantów. Ci, na pierwszy rzut oka doświadczeni gliniarze, na widok trupów zachowują się jak niedoświadczeni absolwenci szkoły policyjnej. Nie są prawdziwymi postaciami postępującymi według logiki świata, w którym żyją – są po prostu scenariuszowym mięsem armatnim służącym jako obiekty kolejnych spektakularnych mordów. To samo tyczy się zachowania głównej bohaterki. Kobieta ciężarna, która lada chwila ma rodzić, poddana niewyobrażalnym torturom psychicznym i fizycznym, pod koniec filmu, dla podkręcenia jeszcze bardziej jego dramatyzmu, zaczyna zachowywać się jak zdewastowany Rocky Balboa widzący na widowni gali bokserskiej swoją zapłakaną żonę. Sara bowiem szybciutko zapomina o swojej kaźni, wstaje z kolan i jak gdyby nic, z nowymi siłami staje do walki z mocami ciemności. W tym momencie widz przestaje z wrażenia dusić w sobie oddech, a zaczyna mamrotać o kolejnej heroinie rodem z efekciarskich filmów amerykańskich.

Ktoś mógłby krzyknąć, że to tylko film. Oczywiście, to tylko film, fikcja wymyślona ku uciesze pewnego grona gawiedzi. Profesjonalistów jednak poznaje się po konsekwencji w działaniu. Jeśli najpierw buduje się opowieść w oparciu o znaną widzom logikę, należy stanąć na głowie, by trzymać jej się do końca.

Powyższe uchybienia nie zmieniają jednak faktu, iż „Inside” to naprawdę solidny horror z przekonywującymi rolami kobiecymi Alysson Paradis oraz Béatrice Dalle. Dzięki kapitalnemu, najpierw powolnemu, później coraz bardziej drapieżnemu montażowi oraz świetnym i przemyślanym ujęciom film ogląda się znakomicie. Jego atmosferę izolacji podkreślają liczne, mające charakter wręcz naturalistyczny, zdjęcia cierpień zadawanych ludzkiemu ciału. Wreszcie w pamięci zapada zakończenie, moralnie dwuznaczne, pozostawiająca widza w stanie szoku przez swą turpistyczną estetykę rodem z obrazów Zdzisława Beksińskiego.

Trzygroszówki

Krzysztof Gonerski przyznał ocenę 7 i napisał:

Krawa rzeź i dramat samotnej kobiety i przyszłej matki - taki był śmiały i szokujący pomysł na film duetu francuskich reżyserów. Na ekranie nie do końca się, niestety, udał. Film jest naprawdę niezwykle krwawy, pełno tu, zresztą znakomitych efektów gore w rodzaju twarzy rozpadającej się na kawałki na skutek strzału z pistoletu czy rozcinanego nożycami brzucha. Ale eksponowanie przemocy spycha dramat kobiety walczącej o swe nienardzone dziecko na drugi plan. Przez większość ekranowego czasu np. nic nie wiemy o "złej" kobiecie, nie znamy jej motywacji, dlaczego uwzieła się na bohaterkę itp. To powoduje, że "czarny charakter" jest dla nas jedynie pustą figurą psychopatki czyniącej użytek z wielkich nożyc. Odbiór psuje też wspomniane dziwaczne zachowanie bohaterów - ciało bohaterki zamienia się niemal w sito a ona nie tylko nie traci choćby na chwilę przytomności, ale w finale staje na nogi i rusza po krwawą zemstę. Scena zaś ze "zmartwychstałym" policjantem to już zgrzyt, że aż trzeszczy.
Ale mimo tych manakmentów "Inside" to porządny kawałek mocnego, krwawego kina, które trzyma za gardło nawet jeszcze po seansie.

Screeny

HO, INSIDE <br/> a.ka. A.L'interiéur HO, INSIDE <br/> a.ka. A.L'interiéur HO, INSIDE <br/> a.ka. A.L'interiéur HO, INSIDE <br/> a.ka. A.L'interiéur HO, INSIDE <br/> a.ka. A.L'interiéur HO, INSIDE <br/> a.ka. A.L'interiéur HO, INSIDE <br/> a.ka. A.L'interiéur HO, INSIDE <br/> a.ka. A.L'interiéur

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klaustrofobiczna atmosfera filmu,
+ wiele niezwykle ciekawych ująć,
+ świetne role kobiece,
+ wiarygodnie sfilmowane i przejmujące sceny przemocy,
+ niezwykłe zakończenie filmu,
+ jeden z najciekawszych horrorów ostatnich lat.

Minusy:

- nieprawdopodobne momentami zachowanie bohaterów.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -