Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PUMPKINHEAD 4: BLOOD FEUD

PUMPKINHEAD 4: BLOOD FEUD

Pumpkinhead 4: Blood Feud

ocena:5
Rok prod.:2007
Reżyser:Mike Hurst
Kraj prod.:USA
Obsada:Amy Manson, Bradley Taylor, Lance Henriksen, Rob Freeman, Claire Lams,
Autor recenzji:MK
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:4
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Miłość i żadza zemsty – te dwa uczucia targają ludzką naturą od zarania dziejów, nic więc dziwnego, że dały kanwę obrazom należącym do niemal wszystkich filmowych gatunków. Kolejnym przykładem wykorzystania tych motywów jest „Pumpkinhead 4: Blood Feud”, czwarta część zapoczątkowanej w 1989 r. przez Stana Winstona serii horrorów. Reżyserii tego obrazu podjął się Michael Hurst (znany min. z kiepskiego slashera „The Butcher”). Podobnie jak i twórcom poprzednich sequeli, tak i Hurstowi nie udało się wyjść zwycięsko ze starcia z narodzoną w 1989 r. legendą, czy jednak należy spisywać ten nakręcony dla Sci-Fi Chanel film na straty ?

Jodie i Ricky są w sobie zakochani, ale należą do zwaśnionych od wielu lat rodzin – Hatfieldów i McCoyów. Podczas jednej z tajnych schadzek kochanków przyłapują członkowie rodziny Hatfieldów, przyczyniając się też przypadkowo do śmierci Susan, siostry Ricka. Młodzi zostają rozdzieleni, ale to nie gasi namiętności w sercu chłopaka, który sięga po ostateczny środek – udaje się do znanej nam już z poprzednich filmów wiedźmy i prosi ją o wezwanie Dyniogłowego. Wkrótce rozpętuje się krwawa rzeź, która zagraża także miłości Ricka i Jodie.

Sci-Fi Chanel kojarzy się miłośnikom kina grozy jednoznacznie – tandeta, koszmarne efekty CGI, fatalne sequele, etc. etc. O dziwo, w tym przypadku jest inaczej, zwłaszcza pod względem wizualnym. Dyniogłowy prezentuje się bardzo dobrze (choć to już nie to samo co Tom Woodruff Junior w części pierwszej), a popełniane przez niego mordy są dość krwawe (miażdżenie głowy, wyciągane wnętrzności) – w efekcie stronę wizualną można uznać za dość udaną, zwłaszcza biorąc pod uwagę standardy Sci-Fi Channel oraz kompletnie nieudaną część trzecią („Ashes To Ashes” w reżyserii Jake’a Westa). Stanowi to w pewien sposób nawiązanie do pierwszego, zdecydowanie najlepszego filmu o potworze zemsty – takowych jest zresztą więcej, a najważniejsze z nich to pojawienie się po raz kolejny postaci Eda Hurleya, znanego nam z poprzednich filmów o Dyniogłowym.

Gra aktorska prezentuje się nierówno. Bryluje oczywiście weteran kina grozy – Lance Henriksen, szkoda tylko, iż pojawia się na ekranie jedynie na krótkie momenty. Pozostali aktorzy radzą sobie przeciętnie, a z pary głównych bohaterów znacznie lepiej wypada odgrywająca rolę Jodie Amy Mason – jej partner Bradley Taylor momentami nie udźwignął ciężaru roli mężczyzny, który przechodzi metamorfozę od kochanka, poprzez człowieka żądnego krwi, aż po nieszczęśnika zdającego sobie sprawę z własnego błędu. No cóż, Lance Henriksen w pierwszej części „Dyniogłowego” był i jest pod tym względem niedościgniony.

O dziwo, czwarta część Dyniogłowego nie jest najgorsza także pod względem klimatu. Wiele scen, zwłaszcza tych z udziałem potwora, ma miejsce w nocy, co bardzo pozytywnie wpływa na ten aspekt filmu. Szkoda tylko, że rozwój akcji cechuje się dosyć dużą przewidywalnością, ale przy odrobinie wyrozumiałości można to filmowi Michaela Hursta wybaczyć – wszak przerabiamy niemal to samo już po raz czwarty i trudno się spodziewać rewolucyjnych zmian.

Momentami trudno oprzeć się wrażeniu, że wątek miłosny „Blood Feud” jest zbyt przerysowany. Odczuwa się to zwłaszcza w pełnej patosu końcówce, kiedy to strach przed Dyniogłowym miesza się z tragedią nieszczęśliwych kochanków. Mnie taki obrót sprawy nie przypadł do gustu, tym bardziej, że poprzednie filmy udowodniły, że czysta groza wcale nie musi schodzić na dalszy plan wobec osobistych dramatów bohaterów, które przecież przywołują Dyniogłowego do życia.

Podsumowując, „Pumpkinhead 4: Blood Feud” nie jest filmem wybitnym i pod żadnym względem nie dorównuje fantastycznej części pierwszej. Jednak biorąc pod uwagę niezłą stronę wizualną obrazu, świetną (choć niezbyt rozbudowaną) rolę Lance’a Henriksena i szybkie tempo akcji można obejrzeć film bez znudzenia – a to już plus, który film ze stajni Sci-Fi Chanel potrafi wywindować na ocenę „pięć”.

Screeny

HO, PUMPKINHEAD 4: BLOOD FEUD HO, PUMPKINHEAD 4: BLOOD FEUD HO, PUMPKINHEAD 4: BLOOD FEUD HO, PUMPKINHEAD 4: BLOOD FEUD HO, PUMPKINHEAD 4: BLOOD FEUD HO, PUMPKINHEAD 4: BLOOD FEUD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ powrót Dyniogłowego
+ Lance Henriksen
+ kilka krwawych scen
+ chwilami niezły klimat
+ jak na Sci-Fi Channel całkiem niezły film

Minusy:

- ale to już było …
- przewidywalność
- Bradley Taylor
- przerysowany wątek miłosny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -