Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:REFLECTING SKIN,THE

REFLECTING SKIN,THE

Połyskliwa skóra

ocena:9
Rok prod.:1990
Reżyser:Philip Ridley
Kraj prod.:Kanada/ Wielka Brytania
Obsada:Jeremy Cooper, Viggo Mortensen, Lindsay Duncan, Sheila Moore,
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8.75
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Czasami najgorszymi rzeczami są te, których nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć. To chyba właśnie dlatego dzieci są bardziej podatne na strach i wszelakiej maści grozę. Nie zgadzasz się? Czyżbyś już zapomniał, jak to być dzieckiem? Zapraszam zatem na seans „The Reflecting Skin” - filmu, który powinien odświeżyć Ci pamięć.

8-letni Seth Dove (Jeremy Cooper) jest chłopcem obdarzonym sporą dozą wyobraźni. Razem z kolegami lubi płatać innym figle, które wcale nie są takie niewinne. Gdy pewnego dnia ojciec opowiada Sethowi historię o wampirach, chłopak od razu dostrzega krwiopijcę w mieszkającej nieopodal Angielce o nazwisku Dolphin Blue (Lindsay Duncan). Niebawem zaczynają w niewyjaśnionych okolicznościach znikać dzieci. Jakby tego było mało, w domu Setha rozpętuje się prawdziwa burza. Czy za to wszystko naprawdę odpowiedzialne są wampiry, czy może to tylko wybujała wyobraźnia chłopca?

„The Reflecting Skin” jest pierwszym pełnometrażowym filmem w dorobku reżyserskim mało znanego w przemyśle filmowym Philipa Ridley’a. Jednak niech ten fakt nikogo nie zwiedzie, bo jego dzieło jest prawdziwą perełką współczesnej kinematografii, a niejeden twórca mógłby mu pozazdrościć talentu. Film zaczyna się całkiem niewinnie. Widzimy wiejski sielankowy krajobraz oraz chłopca niosącego żabę. Gdy jednak po chwili okazuje się, że owa żaba staje się instrumentem makabrycznego żartu, staje się jasne, że „The Reflecting Skin” nie będzie zwykłym seansem jednego wieczoru.

Obraz ten przypomina marzenie senne. Piękne, malownicze wiejskie krajobrazy z nieskazitelnie błękitnym niebem przypominają niemal baśniową krainę. Natomiast mieszkańcy tych terenów w dużej części stanowią żywą groteskę. Do tej ciepłej scenerii wkrada się jednak zło, terroryzując zwykłych ludzi. Ridley rysuje przed oczami widza dziecięce lęki, które mogą wstrząsnąć niejednym dorosłym. I nie ważne, czy te strachy będą miały charakter nadprzyrodzony, czy też będą twardo trzymać się realiów, bo myślę, że spora część widzów będzie w stanie doszukać się w tym filmie pewnej cząstki siebie. Reżyserowi całkiem nieźle udało się skonfrontować brutalny świat dorosłych z prostodusznym światem dziecka. Interesujące jest to, że wydarzenia rozgrywające się na ekranie poznajemy z perspektywy 8-letniego Setha, przez co obraz ten nabiera dodatkowej głębi.

Produkcja Philipa Ridley’a, często porównywana z dziełami Davida Lyncha, jest filmem niejednoznacznym w ocenie i otwierającym przez widzem furtkę do sporej liczby interpretacji. I nawet, gdy brutalnie obedrzemy „The Reflecting Skin” z jego drugiego dna, okazuje się, że obraz ten jest ciągle świetną gumą do żucia dla oczu odbiorcy. Strona wizualna tej produkcji stoi na naprawdę wysokim poziomie, co w połączeniu z przepiękną muzyką rodzi wyjątkowe wrażenia. Dodatkowym smaczkiem jest tutaj aktorstwo. Jeremy Cooper, mimo swojego młodego wieku, świetnie sprawdza się w głównej roli. Jego naiwne postrzeganie świata oraz szczera miłość do brata zostały bardzo dobrze ukazane. Dzięki temu postać Setha wydaje się być jeszcze bardziej autentyczna. Pochwalić należy także Viggo Mortensena, który wcielił się w Camerona Dove. Mimo, że postać ta pojawia się w połowie filmu, to jednak momentalnie staje się kluczowa dla tej produkcji.

Film Ridley’a posiada pewną hipnotyzującą moc, dzięki której trudno oderwać wzrok od ekranu. I mimo, że nie jest to klasyczny film grozy, to jednak pewne akcenty makabry i klimat „niewyobrażalnego” wskazują na pewne konotacje z horrorem. Na jakieś konkretne strachy nie ma jednak co liczyć. „The Reflecting Skin” należy potraktować bardziej jako rodzaj eksperymentu filmowego. Eksperymentu dość zaskakującego i jednocześnie udanego. Dla miłośników psychoanalizy Freuda i filmów z drugim dnem, obraz Philipa Ridley’a powinien być wdzięcznym obiektem do interpretacji. Jedno jest pewne: „The Reflecting Skin”, mimo swojej dziwaczności, pozostaje na długo w pamięci. Jest to jedna z tych produkcji, o których się nie zapomina.

Screeny

HO, REFLECTING SKIN,THE HO, REFLECTING SKIN,THE HO, REFLECTING SKIN,THE HO, REFLECTING SKIN,THE HO, REFLECTING SKIN,THE HO, REFLECTING SKIN,THE HO, REFLECTING SKIN,THE HO, REFLECTING SKIN,THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zdjęcia
+ klimat
+ aktorzy
+ nietuzinkowość

Minusy:

- to nie jest „rasowy” horror

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -