Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SOMEONE BEHIND YOU  a.k.a Du Saram Yida

SOMEONE BEHIND YOU a.k.a Du Saram Yida

Ktoś za tobą

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:Ki-hwan Oh
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Yoon Jin-seo , Park Ki-woong , Lee Ki-woo , Kim So-eun , Lee Kan-hee , Jeong Yoo-mi ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:
Adach - 7

Co byś zrobił gdyby sadystyczny nauczyciel na oczach twoich szkolnych koleżanek i kolegów potraktował cię jak najgorsze ścierwo? Czy potulnie skuliłbyś po sobie uszy i z pokorą przyjął upokorzenie? A może skoczyłbyś sukinsynowi do gardła i wyrwał serce? Oh Ki-wan, reżyser filmu, „Someone Behind You” zdecydowanie stawia na tę drugą możliwość.

Ga-in uczęszcza do liceum i ma wszystko, czego potrzeba do szczęścia - kochających rodziców, cudowną siostrę, przystojnego chłopaka oraz opinię najlepszej uczennicy w klasie oraz utalentowanej sportsmenki. Nic nie zapowiada, że wkrótce idylla pęknie jak mydlana bańka. Podczas weselnej uroczystości ciotki Ga-in, panna młoda ulega poważnemu wypadkowi. W niejasnych okolicznościach spada z balkonu i tylko dzięki błyskawicznej operacji udaje jej się ocalić życie. Nie na długo. Siostra poszkodowanej, bez wyraźnego motywu, w okrutny sposób zabija ranną na oczach przerażonej Ga-in. Od tego tragicznego wydarzenia życie bohaterki przemienia się w niekończący koszmar. Osoby z najbliższego otoczenia Ga-in: szkolna koleżanka, nauczyciel, kolega a nawet matka, powodowani zabójczym amokiem, rzucają się na bohaterkę... Czy jej najbliżsi padli ofiarą klątwy? Co wspólnego z niesamowitymi wydarzeniami ma tajemniczy chłopak, ostrzegający Ga-in by nie ufała nikomu, nawet sobie? Czy Ga-in zdoła ocalić życie?

Oczywista prawda mówi, że najlepsze pomysły, to najprostsze pomysły. „Someone Behind You” jest potwierdzeniem tych słów. Fabuła, luźno zaczerpnięta z komiksu Kang Kyung-oka, opiera się na dwóch nieskomplikowanych, acz przewrotnych założeniach: 1) że morderca nie jest jedną osobą i 2)że jest osobą najbliższą ofierze. Film Ki-hwana punktuje więc już na samym starcie fabularną inwencją i, w pewnej mierze, oryginalnością (kilka podobieństw można się doszukiwać w „Cure” Kiyoshi Kurosawy). Ale świetny pomysł na intrygę to jeszcze nie wszystko, bo jeszcze ważniejsze jest jego rozwinięcie na ekranie. Ekranowy efekt jest jednak pierwszorzędny, choć gdyby film trwał dłużej niż 84 minuty, historia mogłaby wpaść w pułapkę zaproponowanego schematu filmowych wydarzeń. Impetem dla akcji są bowiem kolejne ataki na Ga-in coraz to innych osób z jej otoczenia oraz rozpaczliwa próba zrozumienia przez bohaterkę przerażającej metamorfozy charakterów najbliższych. Trudno zaprzeczyć, że jest coś mechanicznego w mnożeniu kolejnych scen pełnych napięcia i przemocy. Ki-hwan chroni jednak obraz przed znużeniem w prosty sposób: stosując zmienny rytym opowieści, gwałtowność ataków na Ga-in wyciszane są scenami lirycznymi, spokojnymi. Poza tym reżyser świadomie, i z dobrym skutkiem, zakłóca przyczynowo-skutkową narrację, wplątując w opowieść retrospekcje, introspekcje i senne koszmary. Często też przenosi ciężar opowiadania o filmowej rzeczywistości na inną postać niż główna bohaterka. Wszystkie te zabiegi odnoszą swój cel - film ogląda się z zapartym tchem, w pełnym, niesłabnącym ani na chwilę, napięciu.

Ale „Somone Behind You” ma do zaoferowanie nie tylko emocje w górnych rejestrach. Czego miłośnicy horroru mogą się spodziewać po obrazie Ki-hwana, można się już dowiedzieć z pierwszej sceny filmu. Niby zwykła „jump scene”, ale przez odwrócenie schematu wedle, którego ujęcia z gwałtownie otwierającymi się oczami czy wyskakującą ręką, pojawia się jako mocny, końcowy akord, prolog „Someone Behind You” autentycznie zaskakuje i przeraża. I wprowadza w atmosferę mrocznego i posępnego horroru, w dodatku wyjątkowo krwawego i brutalnego. Krew dosłownie leje się litrami, tryska z rozciętych ran, wylewa się z sufitu, znaczy olbrzymie kałuże a trup, co oczywiste, ściele się gęsto. Pod względem przemocy film Ki-hwana (nota bene reżysera do tej pory realizującego się w ...komediach romantycznych) może się równać chyba tylko z „To Sir With Love” z 2006 r. i z ubiegłorocznym „Black House”. Rzecz jasna, maniacy gore wychowani na japońskiej czy niemieckiej ekstremie wiele atrakcji tu dla siebie nie znajdą, niewątpliwie jednak dawka brutalności wyróżnia „Someone Behind You” spośród pozostałych koreańskich horrorów. Jednak nie ta cecha godna jest szczególnego zauważenia, ale fakt, że obraz Ki-hwana skutecznie wymyka się klątwie „Ringu” Hideo Nakaty ciążącej jeszcze do niedawna nad kinem grozy z Korei. Uczuleni na długowłose straszydła mogą odetchnąć z ulgą - żadnej z ich przedstawicielek nie ujrzą w filmie. Co więcej fabuła „Someone Behind You” pozbawiona jest wszystkich innych elementów kojarzących się z konwencją ghost story, niezwykle popularną na Półwyspie Koreańskim i niestety dość mocno już wyeksploatowaną. Widzów nie straszy się już nawiedzonymi przedmiotami codziennego użytku, nikt nie przebywa z zaświatów by pomścić swoją śmierć, a zagadka mrocznej tajemnicy nie tkwi w przeszłości. Gdyby spróbować wcisnąć obraz Ki-hwana to którejś z licznych horrorowych szuflad, to chyba najwięcej miejsca byłoby dla niego w przewrotnie potraktowanym slasherze, głównie ze względu na budowanie punktów kulminacyjnych fabuły na scenach mordów lub ich usiłowań. Ale finał - zgrabny, logicznie domykający historię, choć z drugiej strony nieco banalny i nazbyt dosłowny - skłaniałby to dość zaskakującej konstatacji. „Someone Behind You” to koreańska wersja...horroru satanistycznego. Dlaczego? Odpowiedź znajduje się w filmie.

Powiedzmy sobie wprost: Ki-hwan nie starszy szczególnie wyrafinowanie, ale w zamian proponuje trochę inny rodzaju strachu. Zło bowiem poszerza swoje granice. Już nie znajduje się w z zaświatach, w obłożonych klątwą przedmiotach, w szaleńcach o nadludzkich zdolnościach, ale wpełza do azylu bezpieczeństwa - rodziny, zagnieżdża się w sercach najbliższych przyjaciół. W końcu wsącza się do naszych dusz zżeranych przez zazdrość, nienawiść, gniew, żądzę zemsty. Zło nie jest bynajmniej czymś nadzwyczajnym, ale każdą naszą złą myślą, której sumienie i tzw. kultura nie pozwala wcielić się w czyn. Gdyby jednak ludzkie myśli potrafiły zabijać, to świat byłby już od milionów lat wyludnioną pustynią. I to jest dopiero prawdziwa szokująca groza.

„Someone Behind You”, jeden z ciekawszych koreańskich horrorów, ostatnich lat, nie zrobił wielkiej kariery u rodzimej publiczności, a krytycy zmieszali go z błotem. Dlaczego? Bo bałaganiarski, bo nielogiczny, bo zbyt brutalny itp., itd. Mam wrażenie, że oglądaliśmy dwa zupełnie różne filmy. Ale na szczęście każdy widz sam sobie krytykiem i recenzentem, więc pozostawiam ocenę uznaniu odbiorcy. Ode mnie – pewne siedem „czaszek.”.

Screeny

HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida HO, SOMEONE BEHIND YOU <br/> a.k.a Du Saram Yida

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z ciekawszych koreańskich horrorów ostatnich lat
+ prosty, ale chwytliwy i efektowny pomysł na fabułę
+ napięcie
+ groza
+ krwawy
+ skłania do smutnych refleksji
+ zakończenie

Minusy:

-…które jednak niektórym może wydać się banalne i zbyt dosłowne
- schemat ciągłych ataków na główną bohaterkę może wydać się nieco mechaniczny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -