Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13

DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13

Dead Floor

ocena:5
Rok prod.:2007
Reżyser:Helfi C.H. Kardit
Kraj prod.:Indonezja
Obsada: Widi Mulia, Airyo Wahab, Virnie Ismail, Lucky Hakim, Tio Pakusadwo, Bella Esperance,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W dawnych czasach istoty z zaświatów straszyły w ponurych zamczyskach, współcześnie - straszą w luksusowych apartamentowcach i biurowcach. Cała reszta pozostała jednak bez zmian - mroczna tajemnica, tragedia, która miała miejsce w przeszłości, nieświadomi uwięzionego w budynku zła lokatorzy, i w końcu duchy zmarłych błąkające się po korytarzach i szukające ukojenia w krwawej zemście. Wszystkie te elementy historii o nawiedzonych domach odnajdziemy w indonezyjskim horrorze„Dead Floor”. Szkoda, że nie znajdziemy w nim choćby cienia oryginalności.

Młoda i atrakcyjna dziewczyna, Luna, otrzymuje propozycję zatrudnienia w charakterze sekretarki w firmie Imprindo, mającej siedzibę na czternastym piętrze, wspinającego się ku niebu wieżowca. Bohaterka nie posiada się z radości - otrzymuje własne biurko, poznaje dwie sympatyczne współpracowniczki, a jej przełożony jest przystojnym, sympatycznym młodym mężczyzną. Szczęście Luny mącą jednak przerażające wizje i trudne do zniesienia dźwięki, które mają związek z tajemniczym trzynastym piętrem. Dziewczyna nabiera coraz większej pewności, że stało się tam coś straszliwego. Nikt jednak nie chce wierzyć w jej przeczucia, a co gorsza nikt nie wierzy, by przeklęte piętro istniało. W windzie nie ma nawet przycisku z liczbą „13”. A jednak podejrzane zachowanie jej szefa i nasilające się, coraz bardziej realistyczne wizje, przekonują Lunę, że nie postradała zmysłów. Jej chłopak, początkowo wątpiący w jej opowieści, również zaczyna z czasem wierzyć, że trzynaste piętro nie jest wymysłem przewrażliwionej Luny. Wkrótce okaże się, że upragniona praca to śmiertelnie niebezpieczna pułapka.

Znajome, prawda? Niestety, ale film pochodzący z egzotycznego kraju, w skrytości obiecujący, świeże i pomysłowe potraktowanie konwencji „haunted house”, okazał się kolejnym przykładem „globalizacji” azjatyckiego kina grozy. Zamiast więc historii odwołującej się do lokalnej kultury i tradycji, zamiast oryginalności i nowego spojrzenia, otrzymujemy obraz garściami korzystający z filmowej konwencji asian ghost story. Efekt jest taki, że film śmiało można pokazać światu - dla każdego będzie zrozumiały, bo opowiada historię, która nie jest uwarunkowana miejscem akcji, lecz powszechnie znanymi regułami gatunku, znanymi fanom grozy na całym świecie. Sęk jednak w tym, że filmy nurtu „globalizacji”, do której należy „Dead Floor”, przypominają przycięte do poziomu konwencji drzewa. Wszystkie „zglobalizowne” obrazy zrealizowane są według z góry ustalonego wzorca, który zazwyczaj wyznacza klasyk lub klasyki danego nurtu („The Ring. Krąg”, ”Klątwa Ju-on”). Twórcy, a właściwie odtwórcy, tego rodzaju filmów dbają jedynie o to, by nie sprzeniewierzyć się filmowym schematom, czasem zdobywając się na nieśmiałe próby niewielkich odstępstw od powszechnie znanego kanonu. Ta zachowawczość nie wynika z braku talentów reżyserów, lecz z ekonomicznej kalkulacji. To, co znane i lubiane jest znacznie mniej ryzykowne finansowo. Trudno jednak takie podejście uznać za artystyczne.

Takim mało „artystycznym”, a za to bezpiecznym komercyjnie, bo odtwórczym, obrazem jest niestety „Dead Floor”. Indonezyjski reżyser, mający już w swym dorobku jeden horror, Helfi C.H. Kardit, serwuje nam standardowy zestaw elementów i dramaturgicznych chwytów. Zdawać by się mogło, że umieszczenie akcji w biurowcu jest przejawem jego artystycznych ambicji, ale to tylko zmiana kosmetyczna. W dodatku w 2002 Marco Mak wyreżyserował film „Haunted Office”, którego akcja rozgrywa się w ...biurowcu. Pewnym novum mogło być połączenie ghost story z wątkiem okultystycznym, gdyby nie fakt, że ten drugi potraktowano po macoszemu. Na pierwszym planie, co chwila natykamy się na postaci, narracyjne pomysły i aranżację scen, które miłośnicy azjatyckich opowieści o duchach znają na pamięć. Nawet idiotyczne zachowanie bohaterów, którym ciekawość odbiera rozum i każe sprawdzić źródło zwiastujących nieszczęście hałasów nie bawi. Jedyną więc nadzieją znalezienia w „Dead Floor” czegoś godnego uwagi stanowi tło pierwszoplanowych wydarzeń. Na film Kardita można spojrzeć jako na opowieść o lękach i obawach młodej pracownicy, która po raz pierwszy podejmuje pracę w renomowanej firmie. Można jeszcze inaczej - potraktować „Dead Floor” jako historię w horrorowym zwierciadle przedstawiającym personalne stosunki panujące w wielkich firmach. Niestety, żadna z tych możliwości ubogacenia schematycznego wątku zemsty zza grobu, nie została wykorzystana.

No a może, chociaż film Kardita jako straszak wywiązuje się ze swego zadania? Sam fakt, że intryga podąża utartym szlakiem znacznie osłabia potencjał grozy filmu. Ale jakby to nie wystarczyło, inscenizacja scen grozy jest pozbawiona polotu, pomysłowości i zaskoczenia. Na dodatek muzyka prawie w ogóle nie milknie i w irytujący, natarczywy sposób ostrzega widza; „uwaga, zaraz będzie wielkie buuuu”! Dopełnieniem przeciętnej całości jest przesadna, nienaturalna gra aktorów. Na szczęście odtwarzająca Lunę, Vidi Mulia jest piękną kobietą, wiec można jej wybaczyć pewną sztuczność w grze.

Ale „Dead Floor” nie jest filmową katastrofą. Przede wszystkim jest całkiem nowocześnie sfilmowany, kamera jest ruchliwa, lubi spoglądać na filmowe wydarzenia pod nietypowymi kątami. Słowem - strona wizualna nie męczy i jest miła dla oka. Film ma też całkiem niezłe tempo, długowłosa zjawa nie próżnuje i stara się przypominać o sobie w miarę często (za często). Finał zgrabnie splata wątki, choć niestety najbardziej uwidacznia się w nim skromny budżet filmu. W niektórych ujęciach aż nadto widoczne jest, że rolę zjawy odgrywa kukła.

Kasowy sukces „Dead Floor” w Indonezji i innych krajach azjatyckich mógłby się wydawać zaskakujący, gdybyśmy nie mieli świadomości, że żyjemy w czasach dyktatu kultury masowej. A w kulturze masowej, by nawiązać do poczynionego na początku tej recenzji porównania, to przycięte drzewa decydują o powodzeniu a nie rozłożyste korony nieskrępowanej artystycznej wolności.

Screeny

HO, DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13 HO, DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13 HO, DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13 HO, DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13 HO, DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13 HO, DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13 HO, DEAD FLOOR a.k.a Lantai 13

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nieźle sfilmowany
+ nie najgorsze tempo
+ ładna aktorka

Minusy:

- film z serii: “ale to już było”
- przeciętny
- niestraszny
- natarczywa muzyka
- gra aktorów
- widoczne braki w budżecie filmu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -