Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:STORM WARNING

STORM WARNING

Storm Warning

ocena:6
Rok prod.:2007
Reżyser:Jamie Blanks
Kraj prod.:Australia
Obsada:Nadia Fares, John Brumpton, Robert Taylor, Mathew Wilkinson, David Lyons ,
Autor recenzji:Kinia
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7.2
Głosów:5
Inne oceny redakcji:
Adach - 5

Jamie Blanks to australijski reżyser i kompozytor. Konto reżyserskie jest znacznie uboższe od listy filmów, do których Blanks komponował muzykę. Znajdują się na nim zaledwie cztery produkcje (obecnie trwają prace nad piątą), a każda z nich należy do gatunku kina grozy. W roku 1997 Blanks nakręcił dla producenta Neala H. Moritza krótki trailer do niewyprodukowanego jeszcze na tamtą chwilę obrazu "I know what You did last Summer". Producent był pod silnym wrażeniem zdolności Australijczyka, jednakże krzesło reżysera zostało już przydzielone Jimowi Gillespie.Mimo to Blanks zapisał się tak trwale w pamięci producenta, iż rok później przydzielił mu wyreżyserowanie "Urban Legend". Po dość długiej przerwie Blanks serwuje widzom "Storm Warning". Podobno scenariusz został napisany już ponad 30 lat temu, ale z powodu jego brutalności stwierdzono, iż nie nadaje się do produkcji. Cóż takiego stworzył scenarzysta Everett De Roche (który ma na swoim koncie m.in. serial "Nowe Przygody Flippera" (1995-2000)!), że postanowiono czekać tak długo na ekranizację "Storm Warning"...?

Fabuła rozpoczyna się w momencie, gdy młode małżeństwo Pia (Nadia Fares) i Rob (Robert Taylor) postanawia wybrać się na małą wyprawę łódką po wybrzeżu Australii. Oczywiście nic nie zapowiada, aby uroczy, słoneczny dzień spędzony na wędkowaniu miał przynieść coś niespodziewanego. Jednak do czasu... Sielankowy odpoczynek postanawia uprzykrzyć pogoda. Nagle niebo zaczynają spowijać ciemne i groźnie wyglądające chmury, zapowiadające rychłą ulewę. Para zawraca łódkę, by obrać drogę powrotną, lecz Rob postanawia skrócić trasę i wybiera inny kurs. Ten pomysł okazuje się być jednak nienajlepszy. Zmęczona i zmarznięta para błądzi po nieznanych terenach i przypadkiem trafia na niewielką wysepkę. Na pierwszy rzut oka wydaje się opuszczona, jednak po chwili Pia i Rob odnajdują zrujnowany i zapuszczony dom, który okazuje się być miejscem zamieszkania "niezwykłej" rodzinki prowadzącej plantację marihuany. Na nieszczęście młodej pary owa "niezwykła" rodzinka to nie tylko handlarze, ale również okrutni sadyści i mordercy. Nieposiadający żadnych skrupułów tatuś i jego dwóch równie bestialskich synków postanawiają ugościć niespodziewanych przybyszy. Przerażeni Pia i Rob rozpoczynają walkę o przetrwanie.

Pomysł na fabułę do "Storm Warning" może wydawać się mało wysublimowany. Wiele przemawia za tym, że jest tak bardzo podobny do niezliczonej już chyba ilości filmów, w których to bezwarunkowo musi być element nr 1 - para, która gubi się na odludziu oraz element nr 2 - pokręcona rodzinka o oryginalnych upodobaniach (sadystycznych, morderczych, itp...). Sam szkielet fabuły, w którym odnajdujemy znane z innych obrazów elementy to jednak mało. Dzieło Australijczyka ma bowiem "coś" jeszcze, co sprawia, że "Storm Warning" potrafi wywołać dreszcz przerażenia i gęsią skórkę na plecach, a widz współodczuwa położenie Roba i Pii. Na to "coś" składa się naprawdę sprawna realizacja.

Lokalizacje wykorzystane w filmie potrafią zachwycić, a świetna praca kamery eksponuje ich piękno. Znakiem rozpoznawczym Blanksa są, jak sam przyznaje, liczne ujęcia z góry. Rzeczywiście można odnaleźć je zgrabnie wplecione w pozostałe kadry. Reżyser małymi porcjami dawkuje widzowi szaleństwo, jakie ma się rozpętać. Czyni to jednak na tyle wolno, iż musi minąć trochę czasu, zanim akcja nabierze tempa. Wytrwali widzowie nie powinni jednak czuć się zawiedzeni

Za zdjęcia odpowiedzialny jest Karl von Moller. Szczególnie przykuwają uwagę ukazujące jak ogromna i nieokiełznana jest otaczająca parę bohaterów przestrzeń oceanu oraz zdjęcia zapowiadającego burzę nieba. Widać także, iż zadbano w filmie o detale. Potwierdza to wystrój zrujnowanego domu, zamieszkanego przez trzech degeneratów, w którym nie zabrakło nawet gumowej lali. Pochwalić należy również odpowiedzialnego za efekty specjalne Briana Holmesa. A wszystko dzięki scenie, w której jeden z synków doznaje bliskiego spotkania, rzec można by twarzą w... niestety nie w twarz, a w wyposażone w ostre haczyki wędki. Efektu nie powstydziłby się sam twórca "Hellraisera" (19987), który zna się na rzeczy.

Blanks w jednym z wywiadów wyznał, że jednymi z jego ulubionych obrazów są "Halloween" (1978) oraz "The Texas Chainsaw Massacre" (1974). Uważa, że zło, którego źródłem jest człowiek jest o wiele bardziej przerażające, niż zło nadnaturalnego pochodzenia. Dlatego też np. "The Exorcist" (1973) nigdy nie wydawał mu się straszny. W swoich filmach skupia się właśnie na człowieku i na tym, by pokazać, do czego jest zdolny, jak daleko potrafi się posunąć. "Storm Warning" ukazuje nie tylko naturę ludzi, którymi kieruje zło, ale także naturę ludzi, którzy postawieni w sytuacji, w której na pierwszy rzut oka powinni sobie nie poradzić, potrafią znaleźć w sobie mnóstwo determinacji i tak ogromne pokłady siły oraz samozaparcia. Bo cena przecież jest najwyższa z możliwych - życie.

Gra aktorska jest również na zadowalającym poziomie. Mimo, iż główna rola przypadła ofiarom, to jednak Ci "źli" zasługują na szczególne uznanie. Nie jest rzeczą łatwą zagrać dwóch niespełna rozumu braci, ale David Lyons (Jimmy) i Mathew Wilkinson (Brett) wywiązali się z tego zadania wyśmienicie. Umiejętnie oddali zmienność ich nastrojów, nagłe wybuchy złości przeplatane grubiańskim poczuciem humoru, przekleństwami i wyzwiskami, a także usposobienie odludków i oprawców, wychowanych przez ojca wyrażającego uczucia pięścią i kopniakami. Wszystko to sprawia, że postacie te są tak prawdziwe, a ich realność przekłada się na spotęgowanie uczucia przerażenia na samą myśl, do czego potrafią być zdolni.

Całość obrazu domyka muzyka. Jej autorem jest nie kto inny, jak sam reżyser. Tajemnicze dźwięki, przypominające w niektórych momentach charakterystyczne kompozycje Johna Carpentera, przechodzące w ciężkie industrialne klimaty w momentach, gdy akcja przyspiesza, wzmacniają wrażenia widza i potęgują uczucie lęku. Blanks przyznaje, że jego sztandarowym sposobem na wzbudzenie w oglądającym strachu są odgłosy błyskawic.

Mimo, iż scenariusz "Storm Warning" może wydawać się mało nowatorski, to jednak sam film jak najbardziej zasługuje na obejrzenie. Spróbujcie zatem sprawnie zrealizowanego horroru, zaserwowanego po australijsku.

Screeny

HO, STORM WARNING HO, STORM WARNING HO, STORM WARNING HO, STORM WARNING HO, STORM WARNING HO, STORM WARNING HO, STORM WARNING HO, STORM WARNING HO, STORM WARNING

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ świetna gra aktorska dwóch synów
+ lokalizacje
+ scena z wędkami
+ sprawna realizacja

Minusy:

- troszkę przydługawy początek
- mało nowatorski pomysł na fabułę
- brak oryginalnego zakończenia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -