Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MOTHER OF TEARS a.k.a La Terza Madre

MOTHER OF TEARS a.k.a La Terza Madre

Matka Łez

ocena:3
Rok prod.:2007
Reżyser:Dario Argento
Kraj prod.:Włochy
Obsada:Asia Argento, Udo Kier, Daria Nicolodi, Jun Ichikawa, Moran Atias,
Autor recenzji:Emilio
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:5.13
Głosów:8
Inne oceny redakcji:
Adach - 5

„Trylogia Trzech Matek”, to druga i zarazem najdłużej tworzona seria obrazów włoskiego mistrza makabry. Po „zwierzęcej trylogii”, („Ptak o kryształowym upierzeniu”, „Kot o dziewięciu ogonach”, „Cztery muchy na szarym aksamicie”) na przestrzeni trzech dekad powstawały filmy o wiedźmach, które w kręgach miłośników grozy zyskały miano kultowych.

Wszystko zaczęło się w 1977 roku, od upiornej baśni, „Suspirii” Trzy lata później reżyser zmroził widzom krew w żyłach onirycznym horrorem, „Inferno”, który okazał się godną kontynuacją przeboju. Zamiast jednak pójść za ciosem i szybko zakończyć tryptyk, Argento kazał fanom czekać… Długo czekać. Dwadzieścia siedem lat po premierze „Inferno” ukazał się film wieńczący sagę. Czy jednak „La Terza Madre” spełniło ogromne oczekiwania sympatyków kina grozy?

Podczas prac ekshumacyjnych, nieopodal Viterbo zostaje odkryta tajemnicza urna, skrywająca starożytne artefakty. Z polecenia miejscowego księdza, znalezisko zostaje odesłane do Muzeum Sztuki Antycznej w Rzymie. Jego pracownice, Sahra oraz Giselle otwierają zapieczętowany pojemnik, dzięki czemu, budzą pradawne zło. Stolice Włoch opanowują wiedźmy. Wyglądające niczym uczestniczki Bolkowskiego Castle Party czarownice, przybywają do wiecznego miasta, aby przywitać najpotężniejszą z wiedźm, Matkę Łez (Mater Lachrymarum) Wszystko wskazuje na to, że nadchodzi zapowiadana era czarownic. Na ulicach panuje chaos, mnożą się morderstwa, samobójstwa, akty wandalizmu… W apokaliptycznej aurze demoniczna matka przybywa by pogrążyć świat w zamęcie. Powstrzymać ją może jedynie Sahra, która po matce (bohaterce pierwszej części) odziedziczyła nadprzyrodzone moce…

Przystępując do seansu „La Terza Madre” nie miałem żadnych wątpliwości, co do tego, że film nie będzie równie stylowy, co „Suspiria” czy „Inferno”. Wszak lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte bezpowrotnie minęły. Zmieniło się kino, zmienił się Argento a co za tym idzie, ostatnia część „Trylogii Matek” także musiała wyróżniać się spośród poprzedniczek. Miałem jednak nadzieje, że uświadczę chociażby ułamek dawnego czaru, przebłysk geniuszu i maestrii, którą ów reżyser czarował widzów w najwspanialszym okresie swej twórczości. Z przykrością musze jednak stwierdzić, że obraz, który był dla mnie jednym z najbardziej oczekiwanych filmów roku, okazał się ogromnym rozczarowaniem. Produkcja ta została obdarta z niemal wszystkich elementów, za które uwielbiam Argento. Niebanalny, często oniryczny i subtelny styl Włocha został zastąpiony przez mainstreamowy schemat. Wykorzystując ograne sztuczki, reżyser kopiuje sam siebie (pojawiają się elementy łudząco podobne do tych użytych w „Phenomenie”) a pretensjonalny scenariusz, którego jest współautorem, pogrąża go i kompromituje. Co prawda scenariusze nigdy nie był najmocniejszymi elementami tej trylogii, jednak natężenie niedorzeczności w tym przypadku osiągnęło istne apogeum. Wielkim minusem jest fakt, że „La Terza Madre” momentami zamiast straszyć, śmieszy. Kontakt głównej bohaterki ze zmarłą matką, zrealizowany przy pomocy kiepskich efektów komputerowych, wywołuje jedynie uśmiech politowania na twarzy. Argento ponadto atakuje nas zewsząd nachalnie wepchniętą w obraz erotyką. Sprawia to chwilami wrażenie jakby Włoch zapomniał o tym, że nie pracuje już na planie Masters of Horror…Gwoździem do trumny tego projektu jest fakt, iż aktorskich popisów Asi Argento i spółki także nijak nie można zaliczyć do udanych… Jeśli dodamy do tego żenujący finał to uzasadnione będzie pytanie: „Czy ten film ma jakieś zalety?” Owszem, ma. Jak zwykle u Argento uświadczymy kilku naprawdę szokujących scen. Żeby nie być gołosłownym wspomnę tylko niezwykle brutalną sekwencje patroszenia pracownicy muzeum oraz pojawiającą się sporadycznie nawet w filmach grozy, scenę dzieciobójstwa. Na przyzwoitym poziomie stoi także muzyka Claudio Simonetti’ego a przede wszystkim motyw stworzony wraz z wokalistą Cradle of Filth. Trzecim i ostatnim plusem jest fakt, że podczas seansu trudno się nudzić. Porwana w wir akcji bohaterka, w szaleńczym tempie pędzi ku nieuniknionej konfrontacji z Matką Łez, za nic mając sobie dziury w scenariuszu.

Niestety, najgorszy wariant się ziścił i Argento zwieńczył trylogie w najgorszy możliwy sposób. Pozytywne aspekty „La Terza Madre” zostały przyćmione przez natłok mankamentów. Jako miłośnik twórczości „mistrza giallo” bardzo ubolewam nad tym, że muszę wystawić tak niską notę. Cóż, pozostaje mieć jedynie nadzieje, że kolejne projekty twórcy, „Suspirii” i „Profondo Rosso” okażą się zdecydowanie większymi sukcesami artystycznymi…

Screeny

HO, MOTHER OF TEARS a.k.a La Terza Madre HO, MOTHER OF TEARS a.k.a La Terza Madre HO, MOTHER OF TEARS a.k.a La Terza Madre HO, MOTHER OF TEARS a.k.a La Terza Madre HO, MOTHER OF TEARS a.k.a La Terza Madre

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sceny gore
+ muzyka
+ wartka akcja

Minusy:

- dziurawy scenariusz
- komputerowe duchy
- irytuje i śmieszy zamiast straszyć
- brak choćby przebłysku dawnego mistrzostwa

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -