Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SOCIETY

SOCIETY

Społeczność

ocena:8
Rok prod.:1989
Reżyser:Brian Yuzna
Kraj prod.:USA
Obsada:Billy Warlock , Connie Danese, Ben Slack, Evan Richards ..., Patrice Jennings , Tim Bartell ,
Autor recenzji:Przemo Mieszkowski.
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:6.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Zamknięte, hermetyczne społeczności i stowarzyszenia są jednym z najwdzięczniejszych do obrazowania „bohaterów” kina grozy. Wystarczy wspomnieć tytuły takie jak „Dziecko Rosemary”, „Osada” czy „Dziewiąte wrota” oraz wiele książek o tej tematyce („Żony ze Stepford” i inne). Nie do końca czyste sekrety skrywane przez pewien zamknięty krąg ludzi zawsze przyciągały uwagę tych niewtajemniczonych, stając się kanwą wielu legend i mglistych opowieści. Działo się tak od czasów starożytnych, poprzez średniowiecze, aż do dnia dzisiejszego, kiedy to rozwój techniki pozwolił przenieść te specyficzne lęki w nowy wymiar – fascynujący świat kina.

Młody Bill Whitey mieszkający ze swoją rodziną w snobistycznej dzielnicy Beverly Hills cierpi na lęki i halucynacje o bliżej nieokreślonym źródle. Nawiedzany przez dziwaczne wizje i koszmary, chłopak zaczyna czuć się coraz bardziej wyobcowany w środowisku bogaczy, do którego zdaje się kompletnie nie pasować, a wciąż narastająca paranoja zaczyna tworzyć w jego głowie potworny obraz rodziny i całej lokalnej społeczności. Ponadto, dziwne zachowanie najbliższych mu osób zdaje się tylko potwierdzać jego, na pierwszy rzut oka irracjonalne, przypuszczenia. Bill postanawia odkryć przerażającą tajemnicę, którą według niego skrywa podejrzanie idealna wspólnota, nie zdając sobie sprawy, że może tym samym zbliżyć się niebezpiecznie blisko do wrót nieopisanego koszmaru...

Brian Yuzna jest reżyserem znanym przede wszystkim z filmów będących brawurowym (czasem przekraczającym granice dobrego smaku) połączeniem zahaczającej o gore grozy i makabrycznej groteski. Styl ten, znany m.in. z „Dentysty” czy dwóch części serii o sławnym Re-Animatorze znajduje swoją kontynuację również w opisywanym tutaj „Society”, chociaż w nieco łagodniejszej, mniej krwawej wersji. Co z pewnością może się podobać to specyficzna atmosfera, spowijająca niniejszą opowieść. Duszny, przesłodzony klimat Beverly Hills miejscami wydaje się bardziej niepokojący niż wiele innych horrorowych scenerii. Praktycznie cały czas mamy wrażenie, że pod tą niepewną warstwą błyszczącego blichtru kryje się coś przerażającego a nienaturalnie wyszczerzone miny przedstawicieli towarzyskiej śmietanki kryją w sobie psychozę i dziwne, mroczne zło. To jest właśnie najbardziej charakterystyczna cecha opowieści o tajnych stowarzyszeniach – często o wiele bardziej przerażający wydają się nam zimni, wyrachowani ludzie na szczycie hierarchii ekonomicznej oraz politycznej niż kolejny morderca z maczetą / nożem / toporem (niepotrzebne skreślić).

Efekty specjalne w opisywanej produkcji są wykonane w przyzwoity sposób, szczególnie końcowe sceny, w których dowiadujemy się prawdy o społeczeństwie zapatrzonych w swoje bogactwo snobów (bardzo efektowna scena dziwacznej „orgii”). Prezentują one bardzo ciekawy poziom, charakterystyczny dla czasów ich powstania (na myśl nasunęło mi się porównanie z efektami ukazanymi w „The Thing” Carpentera – podobna charakteryzacja i użycie kukieł). Minusem jest tu jednak zbyt mała dawka tego typu scen, co w połączeniu z dość wolno rozwijającą się akcją, nieco zaniża poziom grozy. Ponadto, nie każdemu do gustu przypadnie kicz i specyficzny styl lat osiemdziesiątych, choć wiem, że wielu horrormaniaków (w tym ja) ceni sobie atmosferę produkcji z tamtych lat.

„Society” jest udaną satyrą na bogate społeczności snobów, odgradzających się od świata w swoich wielkich, hermetycznych dzielnicach bogactwa. Reżyser niezwykle celnie, pod postacią metafory, zawarł charakterystyczne dla tego typu grup społecznych znudzenie konwencjonalnymi rozrywkami i ciemną stronę władzy, jaką dają pieniądze. Chociaż gra aktorska nie wybija się ponad przeciętność, a akcja momentami zawiązuje się zbyt wolno, film wart jest obejrzenia, a dziedzictwo lat 80. dla wielu będzie dodatkowym bodźcem do zapoznania się z tą, nieco już zapomnianą, produkcją Briana Yuzny.

Screeny

HO, SOCIETY HO, SOCIETY HO, SOCIETY HO, SOCIETY HO, SOCIETY HO, SOCIETY HO, SOCIETY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klimat
+ pomysłowa satyra na bogate elity
+ efekty

Minusy:

- wolno rozwijająca się akcja
- odrobinę zbyt mało grozy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -