Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo

YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo

Yakuza Zombie

ocena:7
Rok prod.:2001
Reżyser:Hirohisa Sasaki
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Hitoshi Ozawa, Hideo Murota, Esaku Shindo, Osamu Ebara, Shun Kanda, Sakae Kimura, Mia Matsura,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Potrafi zachować się przy stole, docenić piękno kwiatów. Dobrze śpiewa i jest inteligentny, ale daleko mu do ideału. Ma swoje wady. Jest uzbrojony i niebezpieczny. Nikt nie może go zatrzymać. Nikt nie może go zabić, gdyż on już nie żyje. Jest Zombie... Jest Kopciuszkiem...

Na życie Nikichi Mishimy, szefa mafijnej rodziny Mishima, dochodzi do nieudanego zamachu, a sprawca pozostaje nieznany, choć podejrzenia padają na konkurencyjną rodzinę Kawasaki. Kenji Miyamoto, jeden z bossów Mishimy, rozkazuje tchórzliwemu podwładnemu - Kei'ichi Ohbie zabić szefa wrogiej yakuzy. Mężczyzna stara się uniknąć zobowiązania i razem ze swoją ciężarną narzeczoną wyjechać z miasta. Niestety zostają zatrzymani przez Miyamoto i jego ludzi. Mężczyzna nie ma wyjścia, musi wykonać zadanie, gdyż teraz stawką jest również życie jego ukochanej. Zamach na Kawabatę udaje się, lecz Ohba również ginie. Jeden z jego pobratymców wywozi ciało na cmentarz japońskiej mafii i chowa nieopodal grobu legendarnego, brutalnego yakuzy – Ryuji Naruo. Jak się później okazuje, jako demon opanowuje zwłoki Ohby, a ten jako zombie wyrusza do miasta z zamiarem pomszczenia własnej śmierci...

Azjatycka groza to przede wszystkim filmy o duchach. Oczywiście to reguła, która bywa łamana w kinematografiach rodem z Hong Kongu oraz Japonii, i rzadziej w pozostałych krajach regionu. W obydwu wymienionych państwach można obejrzeć również wiele innych odmian horroru, jednak np. filmy, których bohaterami są wampiry lub zombie nader często przyjmują komediowe zabarwienie. Nie inaczej jest z recenzowanym „Yakuza Zombie” w reżyserii Hirohisa Sasaki'ego, stojącym w jednym szeregu obok m.in. „Versus” (2000, Ryuhei Kitamura), „Wild Zero” (2000, Tetsuro Takeuchi), „Zombie Self-Defense Force” (2006, Naoyuki Tomomatsu), „Tokyo Zombie” (2005, Sakichi Sato). O ile pierwsze trzy wymienione obrazy zawierają raczej niezbyt wyszukany humor, pokaźną dawkę akcji, krwi i brutalności, nastawione są przede wszystkim na rozrywkę, o tyle film Sakichi Sato znajduje się na drugim biegunie, odarty z nadmiaru przemocy, dostarczający nie tylko zabawę, lecz również znaczne pole do przemyśleń. Na tym tle recenzowany horror reprezentuje raczej podejście podobne do „Tokyo Zombie”, choć na swój przewrotny sposób będący jego odwrotnością. Bohater filmu Sato to człowiek starający się przetrwać w post-apokaliptycznym świecie opanowanym przez żywe trupy, czyli przeciwnie do recenzowanego obrazu, w którym główną postacią jest zombie – samotnie przemierzający krainę japońskiej mafii – yakuzy, niestarający się jednak „przeżyć”, ale poszukujący zemsty. Oczywiście elementów zarówno zbieżnych i rozbieżnych jest znacznie więcej.

Fabuła „Yakuza Zombie” pozornie wydaje się banalna i bardzo prosta, bo przecież zabity członek yakuzy – Ohba, powraca jako żywy trup, aby dokonać zemsty, o czym już wyżej wspominano. Tak prosty opis tego, co można znaleźć w obrazie Sasaki'ego jest sporym przekłamaniem. Pierwsze chwile przynoszą opowieść o życiu i śmierci legendy japońskiej yakuzy - Ryuji Naruo, przedstawionego niemalże jako postać mityczna i złowroga. Tak naprawdę, zachodniemu widzowi trudno będzie dociec czy jest ona niezbędna dla filmu. Z jednej strony jest jakimś wyjaśnieniem pojawienia się zombie, a z drugiej przyczynę prezentacji takiej postaci należy szukać w historii i tradycji japońskiej.

Kolejne minuty powodują, iż scenariusz „Yakuza Zombie” odbiega jeszcze dalej od klasycznych horrorów, nawet tych o zabarwieniu komediowym, oparty raczej o inną konstrukcję filmową, znaną i popularną w Kraju Kwitnącej Wiśni (choć mającą równocześnie wielu wielbicieli na całym globie), czyli na kryminale z yakuzą w roli głównej. Opowieść przedstawia walkę terytorialną pomiędzy mafijnymi rodzinami oraz stosunki panujące wewnątrz poszczególnych organizacji przestępczych, jak i skomplikowany świat równowagi politycznej w Japonii, ukazanej jako obszary będące pod jurysdykcją yakuzy. Niestety Hirohisa Sasaki nie oparł się zbudowaniu historii nadmiernie politycznej, dzięki czemu bywa, iż akcja traci rozmach, osłabiony zostaje efekt innych składników filmu, takich jak humor, czy groza. Na szczęście takich momentów nie ma zbyt wielu, choć zapewne dlatego widz odniesie wrażenie, iż narracja jest rwana, a napięcie zamiast stale wzrastać czasem przypomina sinusoidę. Mimo tego film wciąga, a los głównego bohatera intryguje, a samemu scenariuszowi nie można zarzucić braku konsekwencji, pomysłowości i logiki wydarzeń, a Sasaki'emu umiejętnego wyreżyserowania „Yakuza Zombie”.

Do niewątpliwych atutów filmu zalicza się strona wizualna, skonstruowana bardzo pomysłowo, a czasem efektownie. Choć przecież obrazu nie oparto na efektach specjalnych. Pierwsze minuty to konwencja dokumentu, później przewijają się ujęcia skonstruowane w różny sposób, np. z pomocą niebieskiego filtru w mrocznej scenie na cmentarzu. Często poszczególne sceny można potraktować jako statyczne obrazy, swego rodzaju fotografie – symbole, komunikaty od twórców filmu do widza. Nie dziwi industrialna panorama „wyblakłego” miasta z dymiącymi kominami, czy Ohba kroczący po ulicach pełnych ludzi, czyli typowego dla metropolii widoku (nie licząc oczywiście zombie). Równie dobrze prezentują się sceny dziejące się w pomieszczeniach, oznaczające się dużą wyrazistością i dbałością o detale. Obraz doskonale podkreślają muzyczne miniatury, pojawiające się sporadycznie, budujące różne nastroje, takie które wynikają z poszczególnych scen. Oparte o różne odmiany muzyki, takie jak rock, jazz, różne formy elektroniki, poza drum'n'bassem, nawiązującej często do lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych poprzedniego wieku.

Niewątpliwym autem „Yakuza Zombie” są dobrze dobrani aktorzy, którzy świetnie wypełnili zadania powierzone im przez reżysera. Warto nadmienić, że większości bohaterom nadano rys psychologiczny, który jednak nie jest zbyt rozbudowany, ale tego nie wymaga konwencja filmu. W pamięć zapadnie jednak przede wszystkim postać Ohby znakomicie wykreowana przez Hitoshi Ozawę. Zagrany przez niego zombie zupełnie nie przypomina „standardowego” żywego trupa. Wprawdzie porusza się bardzo klasycznie, czyli powolnie, ale za to potrafi pojawiać się zawsze tam gdzie wymaga tego fabuła (teleportacja?), co jest oczywiście niekonsekwentne, lecz konwencja filmu pozwala na takie uproszczenia, których znaleźć można więcej. Inne cechy są również nietypowe. Ohba potrafi myśleć, nawet śpiewać, choć jest to raczej melodyczne mruczenie pod nosem. Jego zachowania przypominają raczej osobę pod wpływem alkoholu, a składa się na to nie tylko sposób poruszania, o ruchach podobnych dla człowieka pijanego, ale również urywające się myśli i zaniki pamięci. Tak wykreowany zombie to pomysł dosyć radykalny, jednakże znakomicie wykonany, wkomponowujący się w humorystyczny charakter obrazu.

Jak wcześniej zasygnalizowano, początkowe, stylizowane na dokument, sceny „Yakuza Zombie” przedstawiają czynnik sprawczy powstania zombie, czyli epizod o Ryuji Naruo, brutalnym yakuzie, który dokonał swego żywota we wczesnych latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Zachodniego widza może dziwić fakt, iż twórcy obrazu, bądź co bądź, o nastawieniu komediowym nie wybrali któregoś z klasycznych wytłumaczeń na powstanie żywej śmierci, takich jak chociażby: odpady chemiczne, biologiczne, nuklearne, czy też działania kosmitów, etc. Europejczykom i Amerykanom może wydawać się zbędna postać Ryuji Naruo i pojawiającej się postaci białej zjawy – wiedźmy. Wystarczy jednak spojrzeć, nawet powierzchownie, na japońską historię i tradycję, aby zrozumieć jak ważne są pierwsze sceny obrazu i jaki jest ich wpływ na dalsze losy bohaterów. Niestety odnośniki kulturowe zubożą zachodniemu widzowi odbiór recenzowanego filmu, choć nie całkowicie. Pojawiający się humor sytuacyjny, a niekiedy i słowny jest łatwo identyfikowalny. W ten sposób każdego rozśmieszy scena, w której Ohba, już jako zombie, zastanawia się przez moment co zrobić z postawioną przed nim potrawą. Po czym zaczyna ją pochłaniać. Równie łatwo można zdekodować część pojawiających się symboli, prezentujących przede wszystkim świat zurbanizowany i człowieka w nim zagubionego, pozostawionego samego sobie, który sam musi radzić sobie z własnymi problemami. Z jednej strony fabuła „ubrano” w komediową konwencję, lecz z drugiej stosunki społeczne panujące w Japonii (choć zapewne nie tylko tam) sprowadzono tylko do świata yakuzy. Pokazując w ten sposób cywilizację rządzącą się bardzo brutalnymi prawami. Czy współczesne społeczeństwo przypomina zatem yakuzę? Warto na to pytanie znaleźć odpowiedź samemu.

Screeny

HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo HO, YAKUZA ZOMBIE a.k.a Zombie Gokudo

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ reżyseria
+ pomysłowość
+ aktorstwo
+ muzyka
+ „pijany” zombie
+ zdjęcia

Minusy:

- scenariusz
- skomplikowana fabuła – nadmiar polityki
- narracja, rwana akcja
- nierównomiernie rozłożone napięcie
- wątki kulturowe obce zachodniemu odbiorcy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -