Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD IN THREE DAYS a.k.a In 3 Tagen bist du tot

DEAD IN THREE DAYS a.k.a In 3 Tagen bist du tot

Umrzesz za trzy dni

ocena:4
Rok prod.:2006
Reżyser:Andreas Prochaska
Kraj prod.:Austria
Obsada:Sabrina Reiter , Julia Rosa Stöckl , Michael Steinocher , Laurence Rupp , Nadja Vogel , Julian Sharp , Andreas Kiendl ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Po filmach pochodzących z krajów, które nie mogą poszczycić się szczególnie bogatą tradycją filmowej grozy można spodziewać się albo twórczego przetworzenia powszechnie dominujących konwencji i schematów, albo nieudolnego ich powielania. Niestety, zrealizowany w Austrii, w 2006 r. horror „Dead In Three Days” należy do drugiego rodzaju filmów.

Nina oraz czworo jej szkolnych przyjaciół świętuje zdanie egzaminu maturalnego. Radość nie trwa długo. Już następnego dnia przerywa ją niepokojący sms - „Umrzesz za trzy dni”, który otrzymują bohaterowie. Wkrótce dochodzi do tragedii. Martin, chłopak Niny, zostaje odnaleziony na dnie jeziora przymocowany do betonowej podstawy. Kilka dni później okrutną śmierć ponosi Alex, dziewczyna z paczki Niny. Sama Nina zaś zostaje porwana przez zakapturzoną postać. Bohaterkę ratuje jeden z przyjaciół, płaci za to jednak najwyższą cenę. Sprawę przejmuje policja, ale klucz do powstrzymania szaleńca polującego na młodych ludzi kryje się w mrocznej przeszłości bohaterów.

Horror z Austrii to dość niecodzienne wydarzenie. Sceny otwierające film obiecują, że będzie to także wydarzenie satysfakcjonujące dla miłośników grozy. Najpierw jesteśmy świadkami samobójstwa, a w scenie następnej przyglądamy się zakrwawionej dziewczynie z trudem poruszającej się po leśnym dukcie. Niestety, intrygujący prolog okazał się miłym złego początkiem. Dość szybko bowiem zostajemy wrzuceni w znajomy schemat filmu młodzieżowego, z bohaterami używającymi wolności po zaliczonej maturze, z rockową (bardzo dobrą) muzyką w tle. Czerwona lampka w głowie fana horrorów zapala się w chwili, gdy rozkrzyczana grupka przyjaciół potrąca „coś” na drodze. Nie jest to wprawdzie człowiek, ale sarenka, lecz skojarzenie jest jednoznaczne - „Koszmar minionego lata”! Niestety, Andreas Prochaska, debiutującym tym filmem na dużym ekranie, znany wcześniej jako montażysta filmów Michaela Hanake (m.in. „Funny Games”) aż zanadto zapatrzył się w film Jima Gillsepie. Podobieństw pojawia się więcej - szaleniec po kolei eliminujący nastolatków, mroczna tajemnica z przeszłości obciążająca sumienia bohaterów, zemsta jako motyw działania mordercy, a nawet jego wygląd - zakapturzony osobnik w długim płaszczu rybackim. Zresztą nawiązania do amerykańskiej klasyki slasherów nie kończą się na „Koszmarze minionego lata”, lecz pojawiają się cytaty np. z „Piątku trzynastego”.

Nieskrywana i wyrazista inspiracja twórców „Dead In Three Days” słynnymi amerykańskimi horrorami nie przesądza jeszcze ani o wtórności obrazu, ani o jego wartości. Decyduje o tym przede wszystkim wykorzystania elementów konwencji. Reżyser filmu daleki jest od ich twórczego zastosowania. Owszem, kilka rozwiązań fabularnych próbuje, jeśli nie złamać, to przynajmniej nadwyrężyć schemat teen slashera (np. atak na główną bohaterkę w połowie seansu), lecz są to próby nieśmiałe, a nawet jak można przypuszczać raczej przypadkowe. Nie udaje się twórcom film niestety znacznie więcej. Finał znany jest, zanim skończy się czołówka, a komplikacje do niego prowadzące są nie przekonujące i mało wiarygodne. Nielogiczności jest tutaj co nie miara, a najbardziej irytują te, która wiążą się postacią mordercy. Finałowa zagadka dotycząca tożsamości mordercy ma w sobie tyle zaskoczenia, ile woda w kałuży. W dodatku cała intryga poprowadzona jest ciężką ręką, i co gorsza, w anemicznym tempie. Próżno też liczyć na rekompensatę w postaci gęsto ścielącego się trupa i krwawych efektów (zaledwie dwie sceny!). Reżyser marnuje czas „na robienie atmosfery” i rejestrację przeżyć bohaterki rozpaczającej po stracie swego chłopaka. Jedyne co wypadło na tyle dobrze, by zwrócić na to uwagę, poza wspomnianym prologiem, to klika podwodnych zdjęć i piękne alpejskie krajobrazy. Trochę mało jak na oczekiwania miłośników grozy.

Jednak nie mało, jeśli chodzi o austriacką publiczność. Tak przynajmniej można sądzić, po planowanym na 2009 r. sequelu „Dead In Three Days”. Powiem szczerze, ze jakoś nie będę w napięciu oczekiwał na drugą część.

Screeny

HO, DEAD IN THREE DAYS a.k.a In 3 Tagen bist du tot HO, DEAD IN THREE DAYS a.k.a In 3 Tagen bist du tot HO, DEAD IN THREE DAYS a.k.a In 3 Tagen bist du tot HO, DEAD IN THREE DAYS a.k.a In 3 Tagen bist du tot HO, DEAD IN THREE DAYS a.k.a In 3 Tagen bist du tot HO, DEAD IN THREE DAYS a.k.a In 3 Tagen bist du tot

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ prolog
+ muzyka
+ krajobrazy
+ podwodne zdjęcia

Minusy:

- wtórny
- bez inwencji
- bez napięcia
- przewidywalny
- mało krwawy
- postać mordercy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -