Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FOR ETERNAL HEARTS  a.k.a Byeolbit soguro

FOR ETERNAL HEARTS a.k.a Byeolbit soguro

For Eternal Hearts

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:Kyoo-deok Hwang
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Jeong Kyeong-ho , Kim Min-seon , Cha Soo-yeon , Kim Byeong-seon,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Ci, których kochamy nie umierają, bo miłość jest nieśmiertelna.
/Emily Dickinson, „Miłość i nienawiść”/

Su-young jest profesorem niemieckiej literatury na miejscowym uniwersytecie. Pewnego razu za namową studentów zgadza się opowiedzieć o swojej pierwszej miłości. Było to w 1979 r. Su-young uczęszczał wówczas do collegeu. „Pipi” była jego koleżanką z klasy literatury niemieckiej. Dziewczyna oczarowała Su-younga, lecz wkrótce doszło do tragedii. Podczas studenckiej demonstracji zorganizowanej przez „Pipi” dziewczyna rzuciła się z okna gmachu szkoły. Od tego wydarzenia w życiu Su-younga zaczęły się dziać coraz dziwniejsze i niepokojące rzeczy. Zmarła „Pipi” nie tylko ukazywała się chłopakowi, ale zostawiła mu także numer telefonu do młodego mężczyzny, który szukał korepetytora z matematyki dla swojej siostry, Su-ji. Su-young przyjął zlecenie i zaczął spotykać się z uczennicą. Wkrótce młodzi zakochali się w sobie. Co nie zmieniło faktu, że zarówno dom, jaki i sama Su-ji wywarły na nim bardzo tajemnicze, niesamowite wrażenie. Su-young z niepokojem zauważył również, że coraz trudniej odróżnić mu rzeczywistość od snu, a żywych od zmarłych.

Zdarzyła się interesująca rzecz w koreańskim kinie grozy. Latem ubiegłego roku niemal w tym samym czasie miały premierę dwa nietuzinkowe obrazy, w dodatku pod wieloma względami do siebie podobne. Pierwszego sierpnia na ekranach kin pojawił się „Epitaph” braci Jeong a osiem dni później omawiany „For Eternal Hearts” Hwang Kyoo-deoka. Gdyby różnica w dacie premiery tych dwóch obrazów była większa, można by podejrzewać wzajemne inspiracje, ale wobec tego, że oba filmy pojawiły się prawie w tym samym czasie, pozostaje złożyć zaskakujące podobieństwa na karb przypadku. A „Epitaph” i „For Eternal Hearts” łączy już zbieżność filmowych plakatów - oba są stylizowane na rodziną fotografię. Ale nie na tym koniec. Akcja obu filmów rozgrywa się w 1979 r., z tą tylko różnicą, że w filmie braci Jeong rok ten wyznacza czas trwania historii ramowej, a w obrazie Kyoo-deoka bohater wspomnieniami cofa się do tej daty. Ale właśnie - zasadniczą część fabuły wypełnia opowieść o przeszłości bohatera. Co więcej naczelnym tematem jest miłość, i to na dodatek potężniejsza niż śmierć, która nie jest w stanie rozdzielić kochanków nawet, gdy przynależą do innych wymiarów istnienia. Charakterystyczne jest także dla obydwóch obrazów połączenie miłosnej historii z atmosferą grozy, a wręcz - jak to jest w przypadku „Epitaph” - konwencji horroru o duchach. Spotkamy się także z podobieństwem pewnych scen (scena z błękitnymi motylami, za którymi podąża bohater), jak również z podobną „zakręconą” narracją i melanżem fikcji i rzeczywistości, snu i jawy. Czegóż owe zbieżności dowodzą? Działania przypadku czy narodziny pewnej tendencji w kinie koreańskim?

Nie wydaje się, żeby ta druga możliwość wchodziła w grę. Koreańczycy od czasu pierwszego horroru reprezentującego „nową falę”, „Whispering Corridors” nie wahają się łączyć typowych elementów filmów grozy z innymi gatunkami filmowymi, najczęściej z dramatem. To zresztą ich specjalność i arena ich największych artystycznych sukcesów. „For Eternal Hearts”, ma wiele wspólnego z „Opowieścią o dwóch siostrach”, choć znacznie więcej w filmie Kyoo-deoka romansu i całkowicie brak psychopatologii.

Miłość jako sposób na uszlachetnienie gatunku grozy również nie jest niczym nowym. Wystarczy wspomnieć „Telefon” i „The Wig” - jak najbardziej klasyczne horrory, w którym nieszczęśliwa, niespełniona miłość stawała się motorem napędowym filmowej intrygi. Różnica w dawce najpiękniejszego z uczuć jest jednak w „For Eternal Hearts” znacząca. O ile we wspomnianych filmach stanowiła ona dramaturgiczne uzasadnienie prześladowania śmiertelników, o tyle w obrazie Kyoo-deoka jest treścią filmu. Rzecz jasna, konsekwencją uczynienia osią wydarzeń miłości jest przeniesienie ciężaru z wywoływania strachu na powodowanie wzruszenia u widza. Dlatego też „For Sternal Hearts” kompletnie nie straszy, a o przynależności do szeroko pojętej grozy decyduje obecność wątku nadprzyrodzonego, atmosfera niesamowitości i typowy dla świata przedstawionego horroru motyw utraty czytelnego charakteru rzeczywistości, która upodobnia się do sennego koszmaru. Gdyby chcieć zamknąć film Kyoo-deoka w jakiejś formułce, to można by określić bardziej jako romans grozy, czy raczej romans mystery niż standardową ghost story.

„For Eternal Hearts” jest, mimo iż rozczaruje widzów szukających mrożących krew w żyłach wrażeń, niezwykle interesującą propozycją. Proponuje bowiem odbiorcy fabułę uciekającą schematom asian ghost story - nie zobaczymy w obrazie Kyoo-deoka długowłosych zjaw, przeklętych przedmiotów ani rąk znienacka chwytających bohaterów. W zamian otrzymamy w sposób wyrafinowany (momentami aż za bardzo) niespiesznie opowiedzianą historię pierwszej miłości, o której nigdy się nie zapomina i która trwa nawet, gdy obiekt naszych westchnień stał się istotą z zaświatów. Otrzymamy także kilka pięknych, poetyckich scen i żal, że zabrakło miejsca na chwile mocniej chwytających za serce. I bynajmniej nie z powodu wzruszenia.

Screeny

HO, FOR ETERNAL HEARTS <br/> a.k.a Byeolbit soguro HO, FOR ETERNAL HEARTS <br/> a.k.a Byeolbit soguro HO, FOR ETERNAL HEARTS <br/> a.k.a Byeolbit soguro HO, FOR ETERNAL HEARTS <br/> a.k.a Byeolbit soguro HO, FOR ETERNAL HEARTS <br/> a.k.a Byeolbit soguro HO, FOR ETERNAL HEARTS <br/> a.k.a Byeolbit soguro HO, FOR ETERNAL HEARTS <br/> a.k.a Byeolbit soguro HO, FOR ETERNAL HEARTS <br/> a.k.a Byeolbit soguro

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ interesująca mieszanka horroru, dramatu i romansu
+ atmosfera niesamowitości
+ kilka pięknych, poetyckich scen
+ miłość jako sposób na uszlachetnienie gatunku grozy
+ wymyka się konwencji asian ghost story
+ wyrafinowana narracja, która...

Minusy:

- ...momentami wydaje się aż nadto wyrafinowana
- kompletnie nie straszy
- niektórych może znudzić
- to nie horror a romans mystery
- brak scen mrożących krew w żyłach

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -