Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:STAND, THE

STAND, THE

Bastion

ocena:7
Rok prod.:1994
Reżyser:Mick Garris
Kraj prod.:USA
Obsada:Jamey Sheridan,, Ruby Dee,, Adam Storke,, Rob Lowe,
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.2
Głosów:5
Inne oceny redakcji:
Adach - 6

Wiem, czasami między nami było bardzo źle
Wiem, nie dałem ci znać, że znów jestem w mieście
Nikt inny tylko ty najlepiej to wie
A więc powiedz mi, powiedz, proszę cię
Mała, czy możesz polubić swojego faceta?
To porządny gość
Mała, czy możesz polubić swojego faceta?

(Piosenka Larry'ego Underwooda)

Supernowoczesny i śmiercionośny wirus, o nazwie Kapitan Trips, wydostaje się z rządowych laboratoriów. Efekt? Niemal cała ludzkość ulega zagładzie. Apokalipsa wdziera się do miast i na prowincję. Tylko nieliczne osoby, posiadające naturalną odporność biologiczną na wirusa, zostają przy życiu. Ocalałe jednostki zaczynają się jednoczyć w dwóch obozach. Przywódcą jednego obozu jest niejaki Randall Flagg, wysłannik sił zła. Pozostała część ludzkości prowadzona jest przez matkę Abagail, uosabiającą siły dobra. Zbliża się ostateczne starcie.

„Bastion” był swego czasu bodaj jedną z najbardziej wyczekiwanych ekranizacji prozy Stephena Kinga. Nie powinno to zbytnio dziwić, ponieważ „The Stand” po dziś dzień wymieniany jest jednym tchem przez fanów „króla” wśród najlepszych dokonań literackich pisarza. W konsekwencji, do realizacji „Bastionu” twórcy podeszli z wielkim rozmachem. Kiedy w maju 1994 roku „The Stand” trafił na małe ekrany, w ówczesnym czasie była to jedna z najbardziej ambitnych produkcji telewizyjnych. Stacja ABC, która realizowała ten projekt, zbierała prawdziwe laury. Rozpisanie ról na ponad sto kwestii mówionych i legitymowanie się budżetem 28 milionów dolarów było w połowie lat 90-tych rzeczą dość niezwykłą, jak na warunki telewizyjne. Końcowy efekt jest zadowalający, a sam film został dość pozytywnie przyjęty przez fanów Kinga i krytyków.

Przeniesienie wielostronicowej, epickiej opowieści, jaką jest „Bastion” na mały ekran z pewnością nie było rzeczą łatwą. Mnogość wątków i postaci dodatkowo utrudniała to zadanie. Z tego też powodu, twórcy filmu musieli zrezygnować z pewnych książkowych motywów. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to skrótowe potraktowanie historii kilku pozytywnych bohaterów. Mam tu na myśli przede wszystkim historię Larry’ego Underwooda oraz Fran Goldsmith. Mick Garris, reżyser filmu, zrezygnował z przedstawienia ich wcześniejszych problemów i rozterek, co niestety odbiło się na spłyceniu tych postaci. Larry Underwood, grany przez Adama Storkea jest tutaj nijaki. U Garrisa to taki zwykły piosenkarzyna, któremu dobrze z oczu patrzy. W oryginale literackim postać ta jest znacznie bardziej złożona. Zapewne wielu osobom nie spodoba się również pominięcia tła rodzinnego Fran Goldsmith i jej nieoczekiwanej ciąży. W wersji filmowej fakt ten wyskakuje niczym diabeł z pudełka mniej więcej w połowie produkcji, czemu w zasadzie nie towarzyszą żadne emocje. Minusem jest również brak epizodu z Dzieciakiem. Czytając powieść, prawie zalewałem się łzami, czytając ten motyw i bardzo wyczekiwałem go w filmie. Niestety, nie doczekałem się tego. Niektórych może uderzyć również wygląd Harolda Laudera, granego przez Corina Nemeca. Otóż Harold nie jest tutaj nastolatkiem o nadmiernej tuszy, lecz raczej posiada ektomorficzną budowę ciała. Zmiana ta jednak nie wpływa znacząco na odbiór tej postaci, bo w gruncie rzeczy Harold jest tym samym zakompleksionych i nieuznającym kompromisów człowiekiem, co w książce. Całkiem nieźle spisał się Jamey Sheridan jako demoniczny Randall Flagg. Na tej roli ciążyła chyba największa odpowiedzialność, jednak Sheridian podołał zadaniu. Wisielcze poczucie humoru tej postaci w połączeniu z nieskrywanym okrucieństwem wypadają dość przekonywująco. Prawdziwy popis rzemiosła aktorskiego daje jednak Matt Frewer jako Śmieciarz. Jego szaleństwo oraz nieodparta żądza wzniecania ognia aż biją z ekranu. Natomiast scena finałowa z jego udziałem przypomina wręcz zombie movie.

Efekty specjalne wypadają całkiem przyzwoicie. Trudno zresztą, żeby było inaczej, zważywszy na budżet tej produkcji. Przemiany Flagga współczesnego widza z pewnością nie rzucą na kolana, jednak większych zastrzeżeń tu raczej nie ma. Szkoda jedynie, że to potworne oblicze Flagga ukazuje się widzowi tak szybko, pozbawiając widza złudzeń, co do tego, kim jest ów mroczny mężczyzna. Na uwagę zasługuje również wizja opanowanego przez przestępców i wykolejeńców Las Vegas. Nieprzypadkowo na siedzibę Randalla Flagga zostało wybrane miasto grzechu. W filmie są dwie wspaniałe sceny, które podkreślają wagę tego miejsca. Pierwszą z nich jest scena, gdy Śmieciarz dociera do tego miejsca po raz pierwszy i cieszy się jak dziecko, które wśród trupów i walających się śmieci, znalazło swoje Eldorado. Drugą natomiast jest scena finałowa, gdzie wśród kuszących neonów, wjeżdża do miasta Śmieciarz ze swoim „skarbem”. Wizualnie „Bastion” prezentuje się bardzo dobrze. Widać to również podczas wędrówki przedstawicieli obozu matki Abagail, którzy zostają wysłani do obozu Flagga. Zdjęcia, ukazujące amerykański pejzaż prezentują się wręcz bajkowo. Zostaje to później zręcznie skontrastowane z obrazem Las Vegas.

„Bastion” to połączenie filmu katastroficznego, dramatu, filmu obyczajowego i horroru. Walka dobra ze złem w tym postapokaliptycznym świecie nie dominuje jednak w produkcji Garrisa. Równie istotne są zwykłe ludzkie dramaty, związane z odnalezieniem się w świecie stworzonym po zagładzie. Jest tu miejsce na miłość, współczucie, ale również nienawiść i zazdrość.

W ogólnym rozrachunku „Bastion” wypada całkiem nieźle. Większość elementów została wiernie przeniesiona na mały ekran, co przy książce liczącej ponad tysiąc stron, jest nie lada wyczynem. Co prawda filmowa wersja „Bastionu” nie dorównuje literackiemu oryginałowi, jednak ten mini-serial, dla wielu miłośników prozy Stephena Kinga, wciąż pozostaje jedną z najlepszych ekranizacji „króla”.

Screeny

HO, STAND, THE HO, STAND, THE HO, STAND, THE HO, STAND, THE HO, STAND, THE HO, STAND, THE HO, STAND, THE HO, STAND, THE HO, STAND, THE HO, STAND, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klimat
+ Matt Frewer jako Śmieciarz
+ zdjęcia

Minusy:

- spłycenie niektórych wątków

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -