Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:AUDREY ROSE

AUDREY ROSE

Audrey Rose

ocena:6
Rok prod.:1977
Reżyser:Robert Wise
Kraj prod.:USA
Obsada:Marsha Mason, Susan Swift, Antony Hopkins, John Beck,
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

W latach 70. narodziły się takie klasyki kina grozy jak „Egzorcysta” (1973), „Omen” (1976) i „Carrie” (1976). W tej samej dekadzie pojawił się również film „Audrey Rose” (1977), wyreżyserowany przez Roberta Wise’a, znanego głównie z niezwykle klimatycznego horroru „The Haunting”. „Audrey Rose” posiada punkty wspólne z wymienionymi tytułami (wątek nadprzyrodzony, bohater-dziecko), ale zdecydowanie nie zalicza się do klasyki gatunku. Czego zabrakło…?

Templetonowie – Bill, Janice i ich córka Ivy – to rodzina idealna. Kochają się tak bardzo, że wydaje się to niemal nierzeczywiste. Jak można się spodziewać, pewnego dnia ich szczęście i spokój zostają zburzone. Nieznajomy mężczyzna, niejaki Elliot Hoover, oznajmia, iż Ivy jest reinkarnacją jego zmarłej tragicznie córeczki, Audrey Rose. Początkowo Templetonowie uznają go za szaleńca. Jednak wydarzenia, które nastąpią już wkrótce zasugerują, iż Hoover może mieć rację, a bezpieczeństwo Ivy/Audrey Rose jest zagrożone…

„Audrey Rose” to dość wierna adaptacja powieści Franka DeFellity, odpowiedzialnego również za scenariusz ekranizacji. O ile książkowy pierwowzór jest generalnie pozbawiony atmosfery grozy – mimo hasła na okładce obiecującego, że powieść jest prawdziwie przerażająca – o tyle w dziele Wise’a element ten został naprawdę sprawnie wykreowany. Klimat grozy nakreślony jest poprzez wnętrza, muzykę, ruchy kamery („podglądanie” rodziny zza okna, z perspektywy skąpanych w strugach deszczu gargulców lub czegoś złowieszczego, co czai się na zewnątrz...). Głównie jednak, tworzą go naprawdę dobrzy aktorzy, a w szczególności Susan Swift, młodziutka odtwórczyni postaci dziecka Templetonów. Dziewczynka jest tak sugestywna, iż momentami trudno uwierzyć, że tylko gra. Idealnie wciela się zarówno w wesołą, beztroską Ivy, jak i Audrey Rose, duchowo uwięzioną w chwili tragicznego wypadku sprzed lat.

Niestety, groza i napięcie obecne są głównie w pierwszej godzinie trwania filmu. W dalszych sekwencjach cały klimat właściwie znika za przyczyną wplecionego wątku sądowniczego – sprawy wytoczonej Hooverowi w związku z rzekomym uprowadzeniem Ivy. Rozprawa jest również punktem wyjścia dla badania prawdziwości przekonań Hoovera, a jednocześnie samej idei reinkarnacji. Wątek ten jest oczywiście obecny i w powieści DeFellity, gdzie zajmuje nawet więcej miejsca niż w filmie. O ile w książce urozmaica on fabułę i gładko wtapia się w interesującą, aczkolwiek raczej mało klimatyczną całość, w wersji filmowej, za bardzo kontrastuje z wcześniejszym nastrojem. Nie można oprzeć się wrażeniu, iż horror nagle zmienił się w dramat sądowy. Zdaje się bowiem, że to co naprawdę przeraża w przypadku horroru, to intymna, niemalże samotna walka bohaterów z nieznanymi siłami; walka, która tutaj zostaje upubliczniona i tym samym odarta z tajemniczości i grozy.

Co więcej, drażni sam sposób przedstawienia procesu. W książce rozprawa jest prawdziwym pojedynkiem pomiędzy oskarżycielem a obrońcą Hoovera; pojedynkiem, w którym kwestia prawdziwości reinkarnacji analizowana jest dość obiektywnie, a przez to emocjonująco. Prezentowane są i argumenty wspierające teorię wędrówki dusz, i błyskotliwe ataki prokuratora, który kilkukrotnie poddaje w wątpliwość wiarygodność świadków obrony. Tak więc czytelnik sam musi zadecydować w co wierzyć. W filmie, prezentowane są w zasadzie jedynie wypowiedzi wspierające ideę reinkarnacji. W połączeniu z wplecionymi „uduchowionymi” wstawkami z Indii jako tłem dla monologu maharisziego, przywodzi to na myśl jeden cel: propagandę. Powracając jeszcze do zburzonego klimatu, odradza się on na szczęście w końcówce dzieła Wise’a w doskonale zrealizowanej scenie hipnozy, której poddana zostaje Ivy. Skutek hipnozy natomiast wywołuje u widza ambiwalentne odczucia, co powoduje, że o filmie nie tak łatwo zapomnieć.

Chociaż reinkarnacja to temat przewodni obu wersji „Audrey Rose”, pod warstwą wierzchnią kryje się jeszcze kilka innych motywów czy możliwości interpretacji. Widoczna jest tu chociażby kwestia dezintegracji osobowości, której doświadcza Ivy Templeton. Początkowo Audrey Rose manifestuje się tylko w koszmarach dziewczynki, będących odtwarzaniem wypadku z przeszłości. Z czasem, zyskuje kontrolę nad czynami Ivy również po przebudzeniu, sprawiając, że dziewczynka nie jest już pewna kim tak naprawdę jest.

Ponadto, pojawia się tu motyw Innego, tak często obecny w horrorze. Groźny Inny – Hoover (ale chyba też sama Audrey Rose) – burzy szczęście Templetonów i doprowadza do destrukcji rodziny. Mężczyzna zdaje się stopniowo zajmować miejsce dotychczasowego ojca i męża – troskliwie zajmuje się Ivy, ale i jej matką, nawiązując głęboką więź z obiema kobietami i odsuwając Billa na dalszy plan. Hoover może być również potraktowany jako symbol innej – więc z założenia groźnej – kultury i religii. Jego rewelacje na temat Ivy całkowicie burzą status quo beztroskiej amerykańskiej rodziny, osłabiają też stabilność wiary (katolickiej) pani Templeton. To naruszenie określonych norm kulturowych – bezpiecznych, choć w pewien sposób również ograniczających – zdaje się realizować jedną z domniemanych funkcji horroru, a mianowicie funkcję wywrotową.

Niesamowity klimat w pierwszej części, wielowarstwowość, oryginalna tematyka – to elementy, dzięki którym film „Audrey Rose” miał szansę dołączyć do grona klasyków kina grozy. Żal więc, że szansa ta nie została wykorzystana. Warto jednak mimo wszystko sięgnąć po dzieło Wise’a, by móc delektować się – choć przez moment – wspomnianymi zaletami.

Screeny

HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE HO, AUDREY ROSE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ świetnie zagrana postać Ivy/Audrey Rose
+ oryginalna tematyka
+ wielowarstwowość
+ sprawnie skonstruowany klimat grozy…

Minusy:

-…ale głównie w pierwszej części film
- mało obiektywne podejście do kwestii reinkarnacji, nie dające widzowi wyboru w co powinien wierzyć

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -