Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PARADISE VILLA

PARADISE VILLA

Paradise Villa

ocena:4
Rok prod.:2001
Reżyser:Kin-nam Cho
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada: Han-jun Jo , You-Mi Ha , Hak-cheol Kim , Dong-hun Shin , Min-a Jang , Seung-chae Lee,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:
Adach - 4

„Paradise Villa” Park Chong-wona nie jest pierwszą próbą Koreańczyków zmierzenia się z wybitnie amerykańską odmianą horroru - slasherem. Chronologicznie film Chong-wona wyprzedziły wcześniejsze o rok dwa obrazy: „Record" Kim Gi-huna i Kim Jong-seoka oraz "Nightmare" Ahn Byeong-ki. Do grona koreańskich slasherów można by też zaliczyć pochodzący z 2006 r. „Dark Forest” oraz „To Sir, With Love”, choć akurat w tym filmie formuła opowieści o zamaskowanych mordercach miała charakter pretekstowy. Wszystkie koreańskie slashery, choć opowiadają różne fabuły a ofiary tracą w nich życie z rąk różnych szaleńców, łączy jedno - są nieudanymi przykładami zaszczepiania na grunt koreański amerykańskiej tradycji o psychopatycznych mordercach, wyrzynających w pień nastolatków. „Paradise Villa” nie jest wyjątkiem, co gorsza jest najmniej przekonującą propozycją slashera spośród wszystkich do tej pory zrealizowanych w Korei.

Maniak gier komputerowych o nicku Sumusal traci podczas jednej z gier broń zapewniającą mu dodatkową moc. Bez niej nie może pokonać kolejnego etapu gry. Dowiaduje się, że broń ukrył mu jego przeciwnik w grze, niejaki Viagra. Sumsual opuszcza wirtualny świat i wyrusza do realnego świata. Udaje mu się ustalić, że Viagra ukrył się w kompleksie apartamentów zwanych Paradise Villa. Przekonany, że wciąż jest uczestnikiem gry, postanawia w budynku znaleźć broń potrzebną do skuteczne walki z Viagrą. Oczywiście, mieszkańców apartamentowca traktuje jak postaci wrogów z gry i zabija ich jednego po drugim. A tymczasem mieszkańcy kibicują koreańskiej drużynie w piłkę nożną podczas meczu Mistrzostwa Świata z Japonią, nie zdając sobie sprawy z grożącego im śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Fabuła „Paradise Villa” na pierwszy rzut oka prezentuje się całkiem przyzwoicie. Maniak gier komputerowych w roli slasherowego mordercy to nie jest częsty widok. Także luksusowy budynek mieszkalny, w centrum Seulu, jako arena krwawej rzezi przedstawia się dość nietuzinkowo. Intrygującym pomysłem okazało się zamknięcie filmu w czasie transmisji niezwykle prestiżowego dla Koreańczyków meczu z Japończykami (trochę tak jak mecze polskie reprezentacji z drużyną byłej ZSRR). Słowem „Paradise Villa” posiadał wszystko, co mogło uczynić go interesującą próbą adopcji schematu slashera na grunt koreański. Niestety, twórcy filmu postawili chyba sobie za punkt honoru roztrwonić cały potencjał opowieści o szaleńcu, który pomylił wirtualny świat z realnym.

Przede wszystkim, kierowani jakąś autodestrukcyjną siła, maksymalnie skomplikowali prostą w założeniu fabułę przez powołanie na ekran całego tłumu bohaterów. Nie ma nic nagannego w tym, że zamiast śledzenia losów jednego bohatera przyglądamy się poczynaniom wielu postaci. Ale pod warunkiem, że reżyser potrafi nas zainteresować swym zbiorowym bohaterem. Ale Chong-won to nie Robert Altman ani nawet Quentin Tarantino, choć można przypuszczać, że nie pogniewałby się o porównanie ze słynnym amerykańskim twórcą. Pomijając fizyczne podobieństwo aktorów i aktorek, które nawet widza wychowanego na azjatyckim kinie, przy mnogości postaci, może wprawić zakłopotanie, to o wiele poważniejszym zarzutem jest kompletna nieatrakcyjność bohaterów. To wina przyjętej metody wedle, której reżyser zamierzał stworzyć zbiorowy portret mieszkańców Paradise Villa, a być może nawet portret klasy średniej koreańskiego społeczeństwa. Kamera przeskakuje od jednej postaci do drugiej, a widz nie jest w stanie ich ani dobrze poznać ani tym bardziej zainteresować się poszczególnymi postaciami.

Dodatkową przeszkodą okazuje się także brak zdecydowania w wyborze tonacji filmu Zamieszkujący tytułowy budynek lokatorzy przedstawieni są jako grupka ekscentryków i dziwaków, czyli z przymrużeniem oka. Kogoż tu nie spotkamy? Jest wśród nich pianistka romansująca ze sąsiadem, akwizytorka filtrów do wody, gwiazda porno i jej zazdrosna współlokatorka, starszy mężczyzna, któremu żona nie pozwala oglądać meczów piłkarskich ze względu na słabe serce, dwoje młodzieńców-podglądaczy, beztroska dziewczyna hodująca kwiaty na dachu budynku oraz czwórka piłkarskich kibiców. Wszystkie te, jakby żywcem wyjęte z obyczajowej komedii postaci, zostają skonfrontowane z przedstawionym zupełnie serio mankiem gier komputerowych a zarazem mordercą. Co więcej sceny zabójstw są krwawe i realistyczne niczym w amerykańskich klasykach gatunku. Rzecz jasna, zderzenie komediowego tonu z poważnym to żadna niezwykłość. Sęk w tym, że groteska, którą próbuje nam zaoferować reżyser, jest nieudolna, mało strawna i zupełnie nieprzekonująca. Zamiast gorzkiej ironii - mieszkańcy oddają się swoim codziennym sprawom, niezdając sobie sprawy z przechadzającej się po ich bloku śmierci - otrzymujemy irytujące zachowanie bohaterów i naiwną, kompletnie niewiarygodną motywację mordercy.

Chong-won pragnął zapewne przez swój krwawy horror-dziwoląg krytycznie skomentować koreańską rzeczywistość. Koreańczycy są bowiem jedną z najbardziej zaawansowanych technicznie nacji, jeśli chodzi o komputeryzacje i komunikacje internetową. Trudno o bardziej dosadne i krytyczne spojrzenie na przywiązanie Koreańczyków do komputerów niż uczynienie psychopatycznym mordercą maniaka gier komputerowych. Szkoda, tylko że widz za nic w świecie nie wierzy w szaleńca z „Paradise Villa”. Może gdyby miał okazje go bliżej poznać...Ale wtedy w filmie nie zmieściłby się fascynujące wątki chorego na serce kibica czy dziewczyny podlewającej kwiatki na dachu.

Miłośnicy slasherów mogą potraktować „Paradise Villa” jako egzotyczną ciekawostkę, o ile nie straszne im bardzo specyficzne azjatyckie poczucie humoru i koreański entourage. Miłośnicy kina grozy z Korei powinni natomiast z daleka trzymać się od lokalnej odmiany slashera. Na szczęście są jeszcze horrory psychologiczne - koreańska specjalność i duma.

Screeny

HO, PARADISE VILLA HO, PARADISE VILLA HO, PARADISE VILLA HO, PARADISE VILLA HO, PARADISE VILLA HO, PARADISE VILLA HO, PARADISE VILLA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ slasher po koreańsku
+ potencjał
+ krwawy
+ kilka scen

Minusy:

- slasher po koreańsku? uwaga! kryć się!
- za dużo postaci
- za dużo wątków
- ni to śmieszne, ni to poważne, ni to straszne
- irytujące zachowanie bohaterów
- naiwna nieprzekonująca motywacja mordercy
- horror-dziwoląg

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -