Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TOUCH OF HER FLESH, THE

TOUCH OF HER FLESH, THE

Dotyk jej ciała

ocena:2
Rok prod.:1967
Reżyser:Michael Findlay
Kraj prod.:USA
Obsada: Suzanne Marre,, Angelique,, Michael Findlay,
Autor recenzji:Przemo Mieszkowski.
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na przełomie lat 60tych i 70tych zachodnia kinematografia przeżywała zalew tanich, pół-amatorskich produkcji, których głównym wabikiem przyciągającym widzów do seansu była nieskomplikowana, zazwyczaj brutalna fabuła oraz częsta ekspozycja wdzięków nagich kobiet. Produkcje z gatunku exploitataion, bo taką nazwę ów filmowe zjawisko otrzymało po latach, wyświetlane były w podrzędnych, zapuszczonych kinach (często na co dzień specjalizujących się w seansach porno) i tworzyły charakterystyczną mieszankę thrillera/horroru z filmem sensacyjnym i dużą dawką erotyki. Jednym z najczęściej przywoływanych tytułów kina exploitation jest opisywany tutaj „Touch of Her Flesh”. Ktoś kiedyś nazywał ten gatunek dnem kinematografii, a więc jeśli to prawda, „The Touch…” jest zakopane głęboko pod grubą warstwą mułu na tymże dnie…

Nazwisko reżysera może wydać się znane niektórym spośród fanów kina grozy. W 1976 roku nakręcił on głośny film „Snuff” nieudolnie imitujący legendarne „filmy ostatniego tchnienia”, którego rozgłos i mnogość alternatywnych tytułów znacznie przewyższały rzeczywistą wartość artystyczną. Miernota tejże produkcji nie wzięła się jednak z przysłowiowego powietrza; dziesięć lat wcześniej Findlay spłodził bowiem swoją o wiele gorszą „Trylogię ciała”, w skład której wchodziły filmy „Touch of her flesh”, „Curse of her flesh” oraz „Kiss of her flesh”.

Karkołomna fabuła opisywanego tu obrazu opowiada o mężczyźnie (w tej roli mamy okazję oglądać samego reżysera – wiemy przynajmniej jak wygląda ten natchniony artysta), który pewnego dnia wraca wcześniej do domu i nakrywa swoją piękną małżonkę w łóżku z kochankiem. Co nasz bohater robi w tym momencie? To co zrobiłby każdy na jego miejscu, a mianowicie rozpłakany i zrozpaczony rzuca się do dramatycznej ucieczki, podczas której zostaje niefortunnie potrącony przez pędzący samochód. Zapada ciemność. Po jakimś czasie, mężczyzna budzi się w szpitalu, gdzie psychotyczny doktor radośnie oznajmia mu, że w skutek wypadku stracił oko i przez pewien czas będzie musiał się poruszać na wózku inwalidzkim. Bohater jest załamany tym faktem, szybko przekonujemy się jednak, że szkody fizyczne nijak mają się do tych, których doświadczył jego zwichrowany umysł. Szaleniec staje się coraz bardziej owładnięty mizoginistyczną nienawiścią do otaczających go kobiet, a w szczególności do swej niewiernej żony. Postanawia wymierzyć surową karę płci pięknej…

Po seansie „The Touch of Her Flesh” miałem skrajnie mieszane uczucia. I to wcale nie co do oceny tego tytułu, w tej utwierdzałem się wraz z upływem każdej wyciągniętej do granic możliwości sekundy fabuły, ale co do tego, czy zaprzątać Wam głowy recenzją tego „dzieła”. Szybko doszedłem jednak do wniosku, że w poszukiwaniu klasyków kina exploitation, wiele osób może natrafić na tę produkcję i właśnie te osoby powinny zostać ostrzeżone. Pierwszy mój zarzut odnośnie tego filmu to absolutnie upośledzona i pozbawiona polotu akcja. Nie chodzi nawet o brak napięcia; „The Touch…” zafunduje wam po prostu 78 minut krystalicznej, sadystycznie męczącej widza nudy. Pseudo-filozoficzne monologi schizofrenicznego bohatera wleką się w nieskończoność, a te kilka scen morderstw (z czego tylko finałowa ma w sobie jakiekolwiek tempo) nie jest w stanie w żaden sposób wywołać u widza nawet szczątkowych dreszczy. Zostajemy za to uraczeni częstymi i bezpretensjonalnymi scenami z udziałem nagich aktorek, które przecież nie powinny pełnić wiodącej roli w filmie szeroko zapowiadanym jako thriller z domieszką horroru, prawda?

Miejscami, produkcja Michaela Findlay’a może wywołać u nas wybuchy niezamierzonej wesołości, jak np. w scenie zabójstwa jednej ze striptizerek, do której morderca używa złowieszczej i przerażającej… dmuchawki wykonanej z bambusa strzelającej zatrutymi strzałkami. W połączeniu z wyglądem naszego pociesznego szaleńca (komiczna przepaska na oku i niezwykle dramatycznie wykrzywiona twarz) otrzymujemy jednego z najbardziej żałosnych i nietrafionych czarnych charakterów w historii kina. Większość dialogów została również wykonana w śmieszny i pokraczny sposób; głosy aktorów są zupełnie nie zsynchronizowane z ich grą i w konsekwencji tego otrzymujemy całą masę surrealistycznych scen, w których zaskakują nas pojawiające się niespodziewanie głosy postaci mających w danej chwili gniewnie zaciśnięte usta. No cóż. Taki widocznie był zamysł reżysera.

W całym zalewie wad cechujących opisywany tu film, znalazłem jeden plus, a mianowicie klimatycznie wykonane, czarno-białe zdjęcia, które mają w sobie pewien amatorski, realistyczny urok. Jeśli twórca zadbałby o takie detale jak fabuła, akcja czy gra aktorów to sposób filmowania mógłby w dużym stopniu wspomóc budowanie atmosfery grozy niepewności.

„The Touch of Her Flesh” jest filmem złym. Mimo wszystko kino exploitation ma w swych zbiorach wiele znacznie lepszych i ciekawszych tytułów, tak więc nie widzę potrzeby w zapoznawaniu się z właśnie tą pozycją, zważywszy, że nawet najbardziej wytrwali łowcy kinowej tandety nie powstrzymają się od przeskakiwania kolejnych epatujących nudą scen. Stanowczo odradzam.

Screeny

HO, TOUCH OF HER FLESH, THE HO, TOUCH OF HER FLESH, THE HO, TOUCH OF HER FLESH, THE HO, TOUCH OF HER FLESH, THE HO, TOUCH OF HER FLESH, THE HO, TOUCH OF HER FLESH, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezamierzona śmieszność (która jednak wyczerpuje się po kilku minutach seansu)
+ od biedy urok czarno-białych zdjęć

Minusy:

- nuda
- nuda!
- jeszcze więcej nudy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -