Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEATHS OF IAN STONE, THE

DEATHS OF IAN STONE, THE

Spirala życia i śmierci

ocena:6
Rok prod.:2007
Reżyser:Dario Piana
Kraj prod.:Wielka Brytania / USA
Obsada:Mike Vogel , Jaime Murray , Christina Cole , Michael Feast , Charlie Anson , Michael Dixon, George Dillon,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5.5
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Czarny Żniwiarz to w religii taoistycznej pośrednik między dwoma wymiarami - ziemskim i nadprzyrodzonym. Przybywa zawsze, by zabrać ze sobą w zaświaty dusze nowo zmarłych. Czarny Żniwiarz to także ciemna widmowa postać ze słynnego horroru braci Pang - „Wzrok”. Czarny Żniwiarz, wreszcie, to przedstawiciel rasy demonów - bohaterów filmu Daria Piany, pt. „Spirala życia i śmierci”.

Ian Stone jest uczniem college`u. Po zremisowanym przez jego drużynę meczu hokejowym wraca do domu w kiepskim nastroju. Jego dziewczyna, Jenny stara się go pocieszyć, lecz on czuje się winny niekorzystnego wyniku. Gdyby podał krążek a nie próbował samemu strzelać na bramkę...Jenny wysiada po drodze a Ian kontynuuje podróż. Przed opustoszałym przejazdem kolejowym natrafia na coś niepokojącego. - leżące na drodze ciało. Gdy się orientuje, że nieznajomy żyje, wraca do samochodu, starając się wezwać przez komórkę pomoc. Nie może jednak złapać zasięgu. Zauważa także, że ciało zniknęło. Nagle jakieś szponiaste monstrum rozbija szybę i chwyta Iana, rzucając wprost pod nadjeżdżający pociąg. Bohater budzi się w biurze firmy, siedzi za biurkiem nad stosem finansowych dokumentów. Do jego biurka dosiada się Jenny...Coś jest nie tak...Czy Ian przyśnił się koszmar czy traci zmysły? A to dopiero początek niesamowitych wydarzeń....Spirala życia i śmierci Ian`a Stone`a ledwie nabrała rozpędu...

Nielekkie jest życie twórcy filmowej grozy. Ponad sto lat istnienia horroru, filmowy strach w stanie głębokiej zapaści, dziesiątki wymyślonych straszydeł, z których większość dogorywa na emeryturze, a widzowie coraz bardziej wybredni. Cóż więc począć? Albo zrobić na bezczelnego skok na kasę i odgrzać po raz enty pieczeń ze znanych składników, albo ambitnie i naiwnie podążyć drogą twórczej inwencji. Dario Piana, reżyser filmu, mający w swym dorobku jeden pełnometrażowy filmy - giallo „Sotto il vestito niente 2” i to sprzed dwudziestu lat oraz scenarzysta Brendan Hood (scenariusz m.in. do „They” Roberta Harmona) wybrali tę drugą drogę. Postanowili bowiem wykreować nową postać kina grozy - Czarnego Żniwiarza. Niewątpliwie już sam ten fakt jest powodem do pochwał, szkoda tylko, że w swojej kreacji zatrzymali się w pół drogi i że tak niewiele w przypomnianej przez nich postaci Żniwiarza oryginalnych elementów. Od strony technicznej Czarni Żniwiarze z filmu Piany są udoskonalonym i o wiele bardziej efektownym rozwinięciem mglistych widm z obrazu braci Pang. Nic jednak dziwnego skoro za ich wizerunek odpowiedzialna była jedna z najbardziej renomowanych firm od efektów specjalnych - Studio Stana Winstona (tego od „Obcego” i „Terminatora”). Czarni Żniwiarze prezentują się nad wyraz okazale, w dodatku wyposażeni są w zdolności metamorfozy w zwykłych ludzi oraz dłonie, które w każdej chwili mogą przemienić się w potężne sierpy. Potrafią też kreować iluzję doskonałej rzeczywistości, która dla bohatera staje się śmiertelną pułapką. A poza tym zyskali wybitnie paskudne charaktery - nie tylko żywią się strachem śmiertelników, lecz także bez większych skrupułów uśmiercają zwykłych ludzi. Rasa Żniwiarzy uległa bowiem degeneracji i nie wystarczy im zwykły strach, oni potrzebują znacznie mocniejszych doznań. A tych dostarcza strach w momencie śmierci człowieka. Żniwiarze zasmakowali także w cierpieniu i bólu (dość oględnie ukazanym w filmie), lecz widzowi skłonność ta raczej psuje smak... oryginalności. To, co bowiem miało być nową jakością jest w istocie zlepkiem zapożyczeń od ikon horroru i z innych filmów. Pomysł na postać (Wzrok), zamiłowanie do bólu (Cenobici), szponiaste odnóża (Obcy), zdolność transformacji w ludzi i tworzenia wirtualnego świata (Matrix), żywienie się strachem (tak, tak, animowane „Potwory i spółka”), a to nie koniec wyliczanki. Owszem, wszystkie te znane elementy są dość zgrabnie połączone w jedną całość, lecz niedosyt pozostaje. Jednak nie brak w pełni oryginalnego patentu na nowe horrorowe monstrum jest największym problemem „Spirali życia i śmierci”

Problem tkwi w tym, że Czarni Żniwiarze i ich „ideologia” brzmi całkiem interesująco, tylko nie w horrorze. Dark fantasy, kolejny klon „Władcy pierścieni”, ewentualnie science-fiction - tak, ale nie horror, w którym przypominające obłoki czarnego dymu monstra przestają budzić jakiekolwiek grozę po drugiej, trzeciej demonstracji swojej obecności na ekranie. A efekty CGI, eksponowane co pięć minut, niweczą resztki nastroju niesamowitości, a w końcu zaczynają irytować. Szkoda, bo pierwsze piętnaście minut „Spirali życia i śmierci” obiecywało niezwykle intrygującą, pełną tajemniczości i podskórnego strach opowieść o tym, jak znajoma rzeczywistość odkrywa swoje drugie przerażające dno. Czyli coś na miarę „Lokatora” Romana Polańskiego albo „Drabiny Jakubowej” Adriane`a. Lyne`a. Niestety, na coś trzeba było wydać 11 mln dolarów i twórcy filmu w całej okazałości zaprezentowali nam przyczynę „dziwnych przypadków Iana Stone” - Czarnych Żniwiarzy, niszcząc w zarodku nadzieję na wielki film.

Ale nie jest tak źle. „Spirala życia i śmierci” ma kilka pomysłowych scen (finał z bohaterami przenoszącymi się przez różne rzeczywistości), a nawet kilka nastrojowych scen grozy ( na początku filmu). Nie można nic zarzucić stronie realizacyjnej - wszystko chodzi w jak dobrze nakręconym zegarku, a młodzi aktorzy dostosowują się do poziomu produkcji. Nie zabraknie również akacji w tempie, jeśli nawet nie ekspresu, to na pewno pociągu pospiesznego. Od momentu ujawnienia tajemnicy przerażających zmian zachodzących w życiu Iana Stone`a fabuła przemienia się w jedną wielką sekwencję ucieczki bohatera przed krwiożerczymi demonami. A że po drodze gubią się gdzieś horrorowe emocje i sens? Mimo wszystko - na jeden nudny wieczór, wybór „Spirali życia i śmierci” nie będzie złym pomysłem.

Screeny

HO, DEATHS OF IAN STONE, THE HO, DEATHS OF IAN STONE, THE HO, DEATHS OF IAN STONE, THE HO, DEATHS OF IAN STONE, THE HO, DEATHS OF IAN STONE, THE HO, DEATHS OF IAN STONE, THE HO, DEATHS OF IAN STONE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ próba wykreowania nowego monstrum
+ akcja
+ pierwsze piętnaście minut
+ kilka pomysłowych scen
+ była szansa na wielki film...

Minusy:

-...ale zwyciężyła zasada: „kawa na ławę”
- nie straszy
- nadmiar efektów CGI
- z czasem ciągła ucieczka bohaterów robi się nużąca
- im bliżej końca, tym gorzej
- może lepiej sprawdziłby się jako dark fantasy lub thriller SF?

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -