Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DOOMSDAY

DOOMSDAY

Doomsday

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Neil Marshall
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada: Rhona Mitra , Bob Hoskins, Alexander Siddig , Jeremy Crutchley , Malcolm McDowell, Adrian Lester,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.67
Głosów:18
Inne oceny redakcji:
Candy - 4
Lohikaarme - 4

Siadając przez najnowszym dziełem Neila Marshalla, „Doomsday”, porzućcie wszelaką nadzieję na obejrzenie horroru przerażającego i targającego obrzydliwością wasze delikatne jestestwa. Bowiem uraczeni filmowym dobrem będą ci, którzy podejdą do niego z roztropnością, mając na podorędziu tonę dystansu i potrójną dawkę dobrego humoru. Bo mimo szalejącej zarazy, ścielącego się warstwami grubymi trupa oraz tuzinów szaleńców biegających z tuningowanymi piłami motorowymi, „Doomsday” to przede wszystkim kozacki (świadomie zastosowany kolokwializm) filmowy rollercoaster, którego pozbawiono wszystkich zabezpieczeń. Nie wiesz, co będzie za kolejnym zakrętem i czy najbardziej niebezpieczna pętla nie wyniesie cię w inny, może „tamten”, świat. „Doomsday” bowiem to prawdziwy kalejdoskop rzeczywistości, postmodernistyczna paleta lekko szurniętego malarza, który nie tyle chce tworzyć wiekopomne i wieloznaczne działa, co przede wszystkim, znając wszystkie tajniki formy, bawi się nią niczym obdarzone fenomenalną wyobraźnią dziecko. Tak więc widzu, jeśliś przebiegły, wyjątkowo na ten film przemyć do przybytku kultury kinem zwanego flaszę z odpowiednim płynem, pociągnij zdrowo i zanurz się w świecie...

...Wielkiej Brytanii ogarniętej niezwykle szybko rozprzestrzeniającym się śmiertelnym wirusem, którego w żaden sposób nie można było pokonać. Rząd brytyjski pod wpływem paniki i wynikającej z niej anarchii postanawia odgrodzić się murem od zainfekowanej Szkocji. Kiedy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli pada rozkaz, by odizolować się od zarażonych setek tysięcy ludzi potrzebujących natychmiastowej pomocy. Wskutek przypadku, a także niezłomności zdesperowanej matki, ze strefy objętej kwarantanną zostaje uratowana mała Eden. Po dwudziestu siedmiu latach dziewczynka staje się major Eden Sinclair, kapitalnie i wszechstronnie wyszkolonym żołnierzem oraz specjalistką brytyjskiej policji od „mission impossible”. Piękna, zdecydowana i przekonana o swej wartości Eden staje na czele wyprawy mającej uratować naród brytyjski. W zatłoczonych do granic możliwości miastach zauważono bowiem zarażonych Żniwiarzem - wirusem, który zdziesiątkował ludność Szkocji. Tam, wiele lat po pandemii, satelitom szpiegowskim angielskiego wywiadu udało się sfotografować żyjących ludzi. Celem specjalnej formacji Eden, złożonej z elitarnych żołnierzy, będzie odnalezienie leku, dzięki któremu skazani na wymarcie mieszkańcy Szkocji zdołali przeżyć.

Początek filmu nie zapowiada dalszych atrakcji. Dzieło Marshalla zaczyna się bowiem jak kolejny obraz podejmujący tematykę społeczeństwa ogarniętego nieznanym, lecz niezwykle skutecznym w eliminowaniu wszystkiego co żywe, wirusem. Widziałeś to widzu na ekranie swojego kina niejednokrotnie – w „Twelve Monkeys”, „28 Days Later...” i jego kontynuacji „28 Weeks Later” oraz „I Am Legend”. Podobne historie znasz również z literatury – „The Road” Cormaca McCarthey’ego oraz „World War Z” Maxa Brooksa. Twoje wprawne i niejedno już oglądające oko w głównej bohaterce dostrzeże nawiązanie do Alice z „Resident Evil”. Obie panie są zabójczo pięknie i z takim samym wdziękiem potrafią bez mrugnięcia okiem każdą dostępną bronią pozbyć się jakiegokolwiek wroga. Dziewczyny nie znają strachu i jak przystało na współczesną heroinę, razem z grupą podziwiających je mężczyzn wyruszają na każdą, nawet absurdalnie niebezpieczną misję. Dla major Eden Sinclair to zlecone przez samego premiera zadanie okaże się śmiertelną pułapką, ponieważ...

...zaraz po dotarciu do Glasgow dwa opancerzone wozy zostają napadnięte przez dziko wyjącą, agresywną hordę wymalowanych, wytatuowanych i okolczykowanych odszczepieńców. Okazuje się bowiem, że szkockie miasta zostały opanowane przez nieformalne bandy, dla których jedynym wyznacznikiem wartości jest siła fizyczna. Wszelakie więzy społeczne oparte na głębszych uczuciach przestały istnieć. Obowiązuje zasada, iż aby nie zostać zjedzonym przez wrogów, należy ich zjeść wcześniej. Kanibalizm i dzikie orgie stały się jedynymi rytuałami jednoczącymi wspólnotę. Więziona, poniżana i szykowana na główną przekąskę dla bandy ogarniętych amokiem dzikusów bohaterka nie jest jednak w ciemię bitą gąską i otrząsnąwszy się szybciutko ze wszystkich razów ucieka przed nosem postapokaliptycznych smakoszy ludziny.

Po tej części filmu zostajemy odarci ze wszystkich złudzeń co do intencji Neila Marshalla. Reżyser bowiem postanowił cię widzu nie przestraszyć, a zabawić się z tobą w grę pt. „Co jest czym w moim filmie, czyli co pożyczyłem z filmów znanych i lubianych”. Opisana powyżej część „Doomsday” aż kipi od inspiracji takimi filmami jak „Mad Max”, „Escape from New York” czy „Waterworld”. Marshallowi idealnie udało się stworzyć klimat pastiszu zdegenerowanej społeczności żyjącej na zgliszczach apokalipsy, dla której przemoc jest istotą egzystencji. Nie ma w tej idei większego sensu, bo w zabawie kinem sens jest kwestią wtórną. Najważniejszy jest urok zabawy konwencjami oraz dystans autorów nie tylko do dzieł, powiedzmy kanonicznych, lecz także do swojego obrazu. A autorowi „Descent” nie tylko to się udało. Dysponując całkiem pokaźnym budżetem, reżyser pokusił się o film zapierający dech nie tylko scenografią, kapitalnie dobranymi plenerami, lecz także charakteryzacją bohaterów i niczego sobie efektami specjalnymi. Marshall musiał sobie także założyć, iż jego najnowszy film tempem akcji będzie próbował przebić najbardziej kasowe przeboje kina sensacyjnego z Hollywood. Dynamika „Doomsday” emanuje z każdego kadru, ujęcia i efektownej jazdy kamery. Akcja bez zbędnych ceregieli i smutnych dywagacji przenosi się z miejsca na miejsce. Bo tak naprawdę, na zagrożonym epidemią Londynie oraz opanowanym przez dzikusów w kolorowych irokezach Glasgow nie kończy się zestaw egzotycznych scenerii zaaplikowanych przez Marshalla w „Doomsdey”. Dalej jest nie mniej ciekawe i zdecydowanie bardziej odjazdowo, bowiem twórca „Dog Soldiers” będzie próbował w swój niedługi przecież film wpleść elementy konwencji kina gatunkowego – westernu i fantasy. Nieźle, co?

Jak widzisz, widzu – pasjonacie kina wszelakiego, Neil Marshall w swoim trzecim fabularnym filmie zadbał byś nie nudził. Nafaszerował go taką ilością filmowych fikołków, intertekstualnych zawijasów oraz pastiszowych chichotów, byś szybko stracił swą analityczną werwę i szeroko otwartymi oczyma patrzył na kolejne perypetie major Eden Sinclair. Jeśli od reżysera „Doomsday” oczekiwałeś kolejnego okraszonego efektami gore horroru, zapewne srodze się zawiodłeś. Po prostu trafiłeś nie pod ten adres. Jeśli jednak szybciutko wyluzowałeś się, natychmiast wyczułeś klimat zabawy (oko bohaterki niczym ręka w „Addams Family”) pozwoliłeś się porwać facetowi, który postanowił zrobić pastisz naszpikowany filmowymi cytatami, na pewno nie zawiodłeś się. Bo „Doomsday” to dzieło sprawnego rzemieślnika, który zobaczywszy i pokochawszy science fiction oraz horror, i ciebie przecież rajcujące, postanowił z pełną świadomością nakręcić film reprezentujący kino klasy B, łączący absurdy przenikania niepasujących do siebie konwencji oraz charakterystyczną dla kina camp perwersję.

„Dommsday” będzie więc, widzu zapatrzony w kinowy ekran, idealnym dodatkiem do degustacji wody zwanej ognistą, bowiem może wtedy wszystkie jego zalety będą szczególnie docenione, a wady zostaną utopione w odmęcie wysokooktanowego zapomnienia.

Screeny

HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY HO, DOOMSDAY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł na pastisz kina grozy i science fiction
+ niczym nieskrępowany humor słowny i sytuacyjny
+ mnogość cytatów i cytacików
+ tempo akcji
+ charakteryzacja mieszkańców Glasgow
+ świetne zdjęcia i scenografia

Minusy:

- jeśli ktoś spodziewa się poważnego i strasznego horroru przez wielkie „Hy”, niech stroni od „Dommsday”

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -