Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FIDO

FIDO

Fido

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:Andrew Currie
Kraj prod.:Kanada
Obsada: Carrie-Anne Moss, Billy Connoly, Raymond E. Bailey, Aaron Brown , Brandon Olds,
Autor recenzji:Przemo Mieszkowski.
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.8
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Gdy w 1968 roku, George Romero stworzył klasyczne dzieło „Noc żywych trupów”, posłużył się postacią krwiożerczych zombie, aby ucieleśnić panujący ówcześnie lęk przed atakiem nuklearnym i całą paranoiczną otoczką zimnej wojny. Wydawać by sie mogło, że ten sposób interpretacji historii żywych trupów stracił swą świeżość razem z upadkiem Żelaznej Kurtyny, jednakże kanadyjski reżyser Andrew Curry udowodnił, że można z powodzeniem go wykorzystać, czyniąc to w sposób bardziej komediowy. W oparciu o ten pomysł powstał oryginalny, zaskakująco udany pastisz zombie-movies, który zaprasza nas do nowego, wspaniałego świata odmienionych Stanów Zjednoczonych spod znaku klasycznych aut, rock’n’rolla i… nieumarłych służących.

W filmową rzeczywistość wprowadza nas klimatyczne, czarno-białe intro stylizowane na amerykańską kronikę filmową z lat pięćdziesiątych. Poznajemy alternatywną historię świata, w której opad tajemniczej substancji z kosmosu spowodował ożywienie i agresywne zachowanie zmarłych, co oczywiście doprowadziło do straszliwej wojny między ludźmi a ich nadgryzionymi zębem czasu odpowiednikami. Na szczęście, z pomocą tym pierwszym przyszła korporacja naukowa ZomCon i wynalezione przez nich specjalne obroże, które założone na szyje żywych trupów niwelowały ich pociąg ku świeżemu, ludzkiemu mięsu i czyniły łagodnymi, słuchającymi poleceń istotami. Ludzie nie byliby ludźmi, gdyby przy tej okazji nie ubili jakiegoś korzystnego dla siebie interesu, tak więc „oswojone” zombie szybko zostawały wcielone do prac woźnych, sprzątaczy i pomocy domowych. Oto właśnie świat, w którym żyje Timmy – chłopiec, który z powodu swoich wątpliwości co do etyki takiego wykorzystywania żywych trupów trzyma się nieco na uboczu swojego otoczenia, a jego jedynym przyjacielem powoli staje się prywatny, rodzinny zombie zakupiony przez matkę.

Jak już wspomniałem wcześniej, „Fido” jest całkiem udanym pastiszem zombie-movies oraz amerykańskiego kina familijnego z połowy ubiegłego wieku. Jednak tu od razu pojawia się wrażenie, że reżyser nie do końca wiedział dla kogo robi ten film. Bardziej wymagającym kinomanom oraz fanom horroru może przeszkadzać wątek familijny połączony z zacieśniającą się więzią emocjonalną łączącą małego Timmy’ego i jego zombie; a z kolei widzów nie gustujących w kinie grozy może odstraszyć bezkompromisowy, czarny humor wspomagany bardzo dobrze wykonanymi, krwawymi scenami. Jednak pomimo tego, film ogląda się naprawdę dobrze, głównie ze względu na świetne wykonanie. Scenografia, utrzymana w nieco kiczowatym, „burtonowskim” stylu oraz charakteryzacja żywych trupów stoją na wysokim, profesjonalnym poziomie. Ogromnym plusem jest tu również gra aktorów, w szczególności na uwagę zasługuje Billy Connolly w roli tytułowego zombie o imieniu Fido, który pozostając dzikim i krwiożerczym potworem jest również miejscami pociesznie nieporadny i co jakiś czas raczy widza prześmiesznym zombie-uśmiechem (polecam końcową scenę, w której wyluzowany zombie zaciąga się papierosem - klasyk).

Znajdujemy się jednak na stronie poświęconej horrorom, tak więc należy nakreślić klika słów na temat grozy zawartej w opisywanym tu filmie. A z tą nie jest już tak dobrze. Mając komediowość za priorytet, „Fido” nie zawiera w sobie zbyt wielu strasznych scen, co niewątpliwie rozczaruje wielu widzów. Jest to po części zrozumiałe, jednakże mając w pamięci filmy takie jak „Martwica Mózgu” czy „Shaun of the dead”, wiemy że można zawszeć pewien ładunek dreszczy przy jednoczesnym zachowaniu estetyki komediowej.

Teraz sprawa trochę bardziej delikatna:) U niektórych fanów zombie, wiele elementów zawartych w tym filmie może nosić znamiona profanacji. Bo jak inaczej można nazwać m.in. motyw żywego trupa, który rezygnuje ze swych krwawych instynktów na rzecz przyjaźni ze swym małoletnim przyjacielem? Tego typu kontrowersyjnych ujęć natury zombie znajdziemy tu więcej, lecz jednocześnie przykładają się one do pomysłowości i pewnej nieprzewidywalności cechujących film.

Podsumowując, jako pomysłowy pastisz, „Fido” sprawdza się znakomicie. Zombie zaganiane do najbardziej parszywych prac czy małe dzieci uczące się w szkole jak najefektywniej eksterminować ożywionych zmarłych to motywy na długo zapadające w pamięć i powodujące, że podczas seansu nie doskwiera nam nuda. Określiłbym ten film nie jako komedio-horror, lecz bardziej jako komedię DLA fanów horroru. Świetny od strony realizacyjnej i wnoszący dużo świeżości film nie pozostawi w Was po seansie poczucia zmarnowanego czasu, jednakże zawiedzone poczują się osoby spodziewające się po „Fido” czegoś więcej niż tylko dużej dawki czarnego humoru.

Screeny

HO, FIDO HO, FIDO HO, FIDO HO, FIDO HO, FIDO HO, FIDO HO, FIDO HO, FIDO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ powiew świeżości
+ pomysł
+ charakteryzacja zombie
+ scenografia
+ gra aktorów

Minusy:

- mało horroru!
- niesprecyzowana grupa odbiorców, do których skierowanych jest ten film
- dla wielu hardcore’owych fanów zombie może to być profanacja nurtu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -