Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:UNTRACEABLE

UNTRACEABLE

Nieuchwytny

ocena:6
Rok prod.:2008
Reżyser:Gregory Hoblit
Kraj prod.:USA
Obsada:Diane Lane, , Billy Burke, , Colin Hanks, , Joseph Cross, , Mary Beth Hurt, , Christopher Cousins, , Dan Callahan. ,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5.6
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Informacja staje się coraz bardziej niebezpieczną bronią, czymś, czym można nie tylko zabijać, lecz również handlować. Nie chodzi tu bynajmniej o śmierć w sensie biologicznym, ale o możliwość zniszczenia człowieka jako osoby publicznej czy też jako członka większej lub mniejszej społeczności rodzinnej. Prawdziwymi władcami informacji są media. Nie bez przyczyny nazywa się je czwartą władzą. Cyfrowe środki masowego przekazu mają bowiem moc nie tylko wpływania na bieg wydarzeń, lecz również na ich tworzenie. Są swoistymi kreatorami rzeczywistości. Zawsze w pewnym sensie nimi były, jednak w dzisiejszych czasach, chcąc nie chcąc, otoczeni jesteśmy grubą warstwą szybko następujących po sobie informacji pochodzących z najróżniejszych mediów. Ich rozwój postępuje w tempie i okolicznościach, nad którymi już chyba straciliśmy kontrolę. Obieg informacji to nie tylko prasa, radio i telewizja, lecz również multimedialny sprzęt mobilny oraz Internet obejmujący swym zasięgiem coraz większy obszar kuli ziemskiej. To jednak tylko media, do których dostęp mają wszyscy. Wspomnieć tu należy również o zamkniętych sieciach korporacyjnych, telewizji przemysłowej, monitoringu, a także o niezwykle zaawansowanej technice szpiegowskiej będącej w posiadaniu służb specjalnych wszystkich wysokorozwiniętych krajów. Anonimowe życie w tzw. zachodnim kręgu kulturowym już dawno stało się ułudą. Dowolne służby, nabierając do nas jakichkolwiek podejrzeń, dowiedzieć mogą się wszystkiego o naszych poczynaniach nie tylko jako klientów banków czy urzędu podatkowego (a z tymi instytucjami wiążą się kolejne piony zasobne w informacje), lecz także jako użytkownikach Internetu czy abonentach telewizyjnych platform cyfrowych. Jest jednak tak, że do służb państwowych czy publicznych na ogół mamy zaufanie. Co jednak, gdy szczegółowe, poufne, a czasami bardzo intymne wiadomości o naszych poczynaniach trafią w niepowołane ręce kogoś, kto będzie je chciał wykorzystać przeciwko nam?

O bardzo negatywnych, wręcz zbrodniczych aspektach mediokracji opowiada najnowszy film twórcy świetnego „Primal Fear”, Gregora Hoblita. „Nieuchwytny”, bo o tym obrazie mowa, jest historią o poruszającym się z niezwykłą wprawą w wirtualnym świecie elektronicznych mediów seryjnym mordercy. Tworzy on stronę internetową, na której on-line przekazuje wideo z uśmiercania żywej istoty. W pierwszym klipie pokazuje niezwykły sadyzm w pozbawieniu życia małego kotka. Kiedy jednak zainteresowanie internautów okazuje się olbrzymie, następnymi ofiarami są już ludzie. Nie jest to jednak śmierć na ekranie, jaką znamy chociażby z przekazów dekapitacji przedstawicieli świata zachodniego dokonywanych przez islamskich fanatyków. Agonię ofiar mordercy poprzedzają tortury, których intensyfikacja i brutalność zależy od ilości zalogowanych w trakcie pokazu użytkowników.
Na trop zarówno strony WWW jak i administrującego ją mordercy wpada Jennifer Marsh, pracownica komórki FBI w Portland zajmującej się analizowaniem treści przekazów internetowych. Początkowo Federalne Biuro Śledcze bagatelizuje sprawę. Kiedy jednak na ekranach milionów komputerów ginie pierwszy człowiek, śledztwo nabiera rozpędu. Pomimo zaangażowania miejscowej policji, morderca zostaje nieuchwytny. Kolejne dokonywane z metodycznym wręcz sadyzmem zabójstwa wydają się być popełniane na przypadkowych ofiarach. Nie układają się w ciąg przyczynowo-skutkowy, przez co niemożliwym się staje choćby ustalenie jakimi motywacjami kieruje się w swych działaniach internetowy przestępca. Dopiero kiedy w życie najbliższych agentce Marsh osób wkrada się śmiertelne niebezpieczeństwo, znajdująca się przez to w ekstremalnej sytuacji kobieta zaczyna kojarzyć okoliczności wszystkich morderstw, co pozwala poznać tożsamość, pozostającego dotąd w cieniu, mordercy. Od tego momentu zaczyna się nie tylko pogoń za zabójcą, lecz także prawdziwy wyścig z czasem, którego stawką jest życie kolejnych ofiar.

Już z samego streszczenia wynika, iż najnowszy film Hoblita do najoryginalniejszych nie należy. Skojarzenia z „Silence of the Lamb” Demme, „Saw” Wana oraz „Seven” Finchera nasuwają się same. Mamy bowiem genialnego na swój sposób seryjnego mordercę, który do swoich czynów dorabia próbującą wytłumaczyć je ideologię. Podobnie jak Jigsaw w „Saw”, kat z „Nieuchwytnego” nie zabija swych ofiar w najprostszy z możliwych sposób, lecz wymyśla niesamowicie skomplikowane i wymagające ogromnego nakładu czasu, sił oraz pieniędzy wyrafinowane metody sprawiania bólu i cierpienia. Jednak zadawane przez niego okrucieństwo nie tyle pokazuje do czego jest zdolna tkwiąca w człowieku bestia, co pozbawia film realizmu, a tym samym odbiera widzowi dreszcz wynikający z poznania nieznanego mu dotąd aspektu rzeczywistości. Nie mające żadnego uzasadnienia sceny przemocy irytują, a w przypadku choćby wyżej wspomnianego „Saw”, nawet śmieszą.

Jedną prawdę o współczesnej kondycji człowieczeństwa udało się ująć Hoblitowi niezwykle trafnie. Ludzie zawsze uwielbiali patrzeć na cierpienie bliźniego. Na zimno potrafili napawać się okrucieństwem. Sytuacją idealną było, kiedy seans cierpienia fundowali podnieconej tłuszczy decydenci zarówno proweniencji politycznej jak i duchowej. W zbiorowości jednostka staje się anonimowa, tym samym patrząc na tortury zadawane skazańcowi pojedynczy człowiek może zrzucić z siebie odpowiedzialność za bierność wobec jego gehenny. Władza w przeszłości nie tylko zapewniała swoim poddanym rozrywkę, lecz także prezentowała swoje możliwości wobec każdego nieprawomyślnego członka społeczności. Obecnie bombardowani zewsząd ludzkimi tragediami, stajemy się coraz bardziej nieczuli na nieszczęścia istoty ludzkiej często żyjącej obok nas. Codziennie przełykamy i trawimy kolejne informacje o makabrycznych zbrodniach, czytamy o grupach nastolatków filmujących dokonane przez siebie morderstwa, wreszcie serwujemy sobie na zakończenie dnia filmy fabularne z reklamującymi je tekstami o zawartych w dziele aktach przemocy. Zarówno siedząc przed komputerem, jak i oglądając telewizję, czujemy się anonimowi, nie musimy się przed nikim usprawiedliwiać z dokonanych przez nas wyborów. Czy wy, drodzy wielbiciele wszelakiej makabry i pasjonaci obrazów zadawanych ludziom cierpień, nie bylibyście idealnym odbiorcami oferowanego w Internecie przez maniaka filmu przedstawiającego prawdziwe zabójstwo istoty ludzkiej? Bo dla kogo jak nie dla was kręcone są obrazy mające imitować morderstwa snuff movies?

Pomimo ciekawego i niosącego z sobą wiele interesujących konotacji pomysłu, film Hoblita rozczarowuje. Jego miałkość polega przede wszystkim ma powielaniu schematów znanych już choćby z wyżej przez mnie wymienionych filmów Demme czy Finchera. Wtórna jest zarówno konstrukcja fabularna filmu (sprytny seryjny morderca – szokujące zbrodnie – szukający go dzielni policjanci/agenci – gra złoczyńcy z całym aparatem sprawiedliwości – wynikające z przypadku potknięcie przestępcy – policja/agenci aresztują lub zabijają mordercę) jak i występujący w nim bohaterowie. Co gorsza, najmniej oryginalną, by nie powiedzieć nijaką postacią jest ta, która powinna nadawać niepokojący puls całemu filmowi, czyli postać psychopaty. To właśnie nowatorskie podejście do tematu zabijającego na ekranie mordercy zaowocowało takimi dziełami jak „Psycho” Alfreda Hitchcocka, „Silence on the Lamb” Jonathana Demme czy „Seven” Davida Fischera. W pierwszych dwóch filmach moc oddziaływania złoczyńców polegała na fenomenalnych wprost kreacjach aktorskich Anthony’ego Perkinsa oraz Anthony’ego Hopkinsa. U reżysera „Fight Club” czarnych charakter poznajemy tylko poprzez jego czyny, sam przestępca pojawia się w finale filmu, nadając mu biblijny wymiar pojedynku wszech sił, szatańskich i boskich.

Gregory Hoblit obrazem „Primal Fear” bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę artystycznych dokonań. Jego kolejne filmy są mniejszymi („Fracture”) lub większymi rozczarowaniami („Fallen”). Jednak nie skreślałbym tego reżysera, ponieważ na swój sposób każdy jego film oprócz warsztatowego profesjonalizmu, niesie ze sobą pewne treści będące niebanalnymi konstatacjami na temat otaczającej nas rzeczywistości. „Primal Fear” poza niesamowicie sugestywną rolą bardzo młodego wtedy Edwarda Nortona oraz nowatorskim spojrzeniem na gatunek thrillera sądowego, odważnie mówił o upadku instytucji będących przez lata filarami społecznego zainteresowania. W kolejnych filmach amerykańskiego reżysera brakuje nie tylko oryginalności, ale twórczej brawury, na jaką pozwolili sobie z Edwardem Nortonen przy realizacji „Lęku pierwotnego”.

Screeny

HO, UNTRACEABLE HO, UNTRACEABLE HO, UNTRACEABLE HO, UNTRACEABLE HO, UNTRACEABLE HO, UNTRACEABLE HO, UNTRACEABLE HO, UNTRACEABLE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł z morderstwami pokazywanymi w Internecie na żywo
+ zdjęcia
+ gra aktorska, zwłaszcza Diane Lane
+ technicznie film zrobiony bardzo profesjonalnie

Minusy:

- pomimo dużego potencjału, mało napięcia
- bardzo rozczarowująca postać seryjnego mordercy
- pomimo profesjonalnej formy, fabularne powielanie wykorzystanych już po wielokroć pomysłów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -