Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RETRIBUTION a.k.a Sakebi

RETRIBUTION a.k.a Sakebi

Kara

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:Kiyoshi Kurosawa
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Kôji Yakusho, Manami Konishi , Tsuyoshi Ihara , Riona Hazuki , Jô Odagiri , Ryo Kase ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Niewielu jest twórców kina grozy, których można określić mianem reżyserów-autorów, konsekwentnie podążających wytyczną przez siebie artystyczną drogą. Nie zważając na zmienne gusta publiczności i marudzących zawodowo krytyków, oni wciąż robią po prostu swoje. Tak, jak Kiyoshi Kurosawa, od dziesięciu lat wierny jest swoim „egzystencjalnym horrorom”. Jego obrazy, choć pozornie wpisują się w nurt kina gatunków, znacznie poza niego wykraczają. Twórczość Kurosawy przyrównywana do reżyserskiego dorobku najwybitniejszych twórców kina, Stanley`a Kubricka i Andrieja Tarkowskiego, jest opowiadaniem wciąż o tym samym - o samotności, alienacji, lęku przed zagrażającą ludziom cywilizacją i lękiem przed drugim człowiekiem. „Retribution”, przedostatni, jak do tej pory, film Japończyka jest doskonałym potwierdzeniem tych słów.

Noburo Yoshioka jest detektywem, który zajmuje się sprawą tajemniczego morderstwa kobiety o nieustalonej tożsamości. Ubrana w krwiście czerwoną suknię została utopiona w dużej kałuży ze słoną wodą. Yoshioka wkrótce sam staje się jednym z podejrzanych. Na miejscu zbrodni znajduje guzik, którego brakuje przy jego kurtce. Znaleziony zostaje także żółty kabel, którym ofiara była przed śmiercią skrępowana. W mieszkaniu detektywa brakuje sporej ilości kabla, w końcu identyfikacja odcisku palca wskazuje na niego. Czyżby Yoshioka był mordercą? Dlaczego jednak niczego nie pamięta? Ale policjanta dręczą nie tylko wątpliwości, lecz także zjawa zamordowanej kobiety w czerwieni... Wkrótce dochodzi jednak do kolejnej bardzo podobnej zbrodni - utopiony w słonej wodzie zostaje licealista. Tym razem udaje się ustalić osobę sprawcy, którym okazuje się ojciec chłopka, dr Sakuma. Lekarz podaje jednak dziwny motyw zbrodni, a podczas przesłuchania wpada w histerię twierdząc, że prześladuje go duch kobiety w czerwonej sukni. Tymczasem dochodzi do kolejnego dziwnego morderstwa...

„Retiribution” to czwarta nieoficjalna część słynnego projektu japońskiego producenta filmów grozy Taki Ichise, J-Horror Theatre. Nieoficjalna, ponieważ film Kurosawy dość znacznie różni się tematyką i stylem od trzech poprzednich obrazów z cyklu („Infection”, „Premonition” i „Reincarantion”). Ale tak naprawdę „Retribution” wyróżnia się nie tylko na tle filmów J-Horror Theatre, ale całego nurtu asian ghost story. Na pierwszy rzut oka obraz Kurosawy czyni jednak zadość konwencji azjatyckich opowieści o duchach. Z łatwością rozpoznanym w nim znajome elementy - długowłosą zjawę kobiety nękającą bohaterów, motyw „zemsty zza grobu”, mroczną tajemnicę z przeszłości oraz związany z nią wątek nienaprawionej krzywdy, która pociąga za sobą tragiczne konsekwencje sięgające czasów teraźniejszych. Ale „Retribution” to nie tylko schematy kina grozy, to także wyraźne odwołania do konwencji thrillera o seryjnym mordercy. Należy do niej osoba głównego bohatera - detektywa-samotnika, o porywczym charakterze, mieszkającego w nędznym zaniedbanym mieszkanku, o nieustabilizowanym życiu osobistym, a nawet ubierającego się jak postaci zmęczonych życiem detektywów z amerykańskich filmów. Ze schematów serial killer movie jest również wątek śledztwa w sprawie niezwykłych morderstw, choć on jako pierwszy poddany zostanie autorskiej reinterpretacji.

Połączenie ghost story i opowieści o seryjnym mordercy? Czemu nie? Tylko, co z tego, skoro reżyser gra znaczonymi kartami - mógłby ktoś zauważyć. Być może karty są znaczone, ale gra, którą proponuje widzom Kurosawa ma zupełnie nieprzewidywalny charakter. I stawką w tej grze nie jest dreszczyk emocji ku naszej bezrefleksyjnej rozrywce. Dość szybko bowiem okazuje się, że zjawa nie jest zwykłym straszakiem, a bardziej niż grozę wzbudza w nas przejmujący smutek. Przez większość ekranowego czasu nie wiemy ani kim jest ani czego domaga się od bohaterów. Nie mamy resztą pewności, czy istotnie przybywa z zaświatów czy jest projekcją umysłu zestresowanego pracą śledczego Yoshioki. Ale wątpliwości budzi pochodzenie całej przedstawionej historii. Kurosawa z premedytacją niemal na każdym kroku podważa realizm opowieści przez stawianie pytań, na które w większości nie udziela odpowiedzi. Czy Yoshioka zabił „kobietę w czerwieni”? Czy może zabił swą przyjaciółkę Harue? Co wspólnego z serią zabójstw miała historia zamkniętego szpitala dla obłąkanych? Czy „kobieta w czerwieni” rzeczywiście dokonywała zemsty? „Retribution”, jak większość filmów Kurosawy, nie jest pozycją dla widzów, którym przeszkadza brak kropki nad „i”. U twórcy „Pulsu” niedopowiedzenie jest podstawowym środkiem wyrazu.

Japoński reżyser, i to jest być może klucz, do zagustowania w horrorowej twórczości Kurosawy, zamierzając realizację kolejnego filmu grozy, nie stawia sobie za cel straszenie widzów, lecz wyrażenie osobistej refleksji na temat człowieka i otaczającej go rzeczywistości. Paradoksalnie, choć traktuję esencje horroru - strach- zdecydowanie użytkowo, sceny grozy są najmocniejszym punktem jego filmów. Oferuje bowiem widzom coś więcej niż zgrane do cna patenty na „jump scenes” i strach na krótką chwilę. „Straszne sceny” u Kurosawy są prawie zawsze pomysłowo i oryginalne zaaranżowane, i co ważne trwają dokładnie tyle, ile powinny. Niemal zawsze są też poetyckie, pełne niesamowitości i nieprzyjemnego niepokoju, który nie opuszcza nas jeszcze długo po seansie. Jeśli ktokolwiek z twórców współczesnej grozy potrafi wywoływać dreszcz autentycznego przerażenia (lub co najmniej niepokoju) za pomocą nastroju, to jest nim właśnie Kurosawa. I pomyśleć, że udaje mu się osiągnąć ten efekt, wcale do niego nie dążąc za wszelką cenę.

W „Retribution” jest kilka scen, które pokazują próbkę strachu według Japończyka. Niezwykła scena, gdy kobieta z czerwieni wydostaje się ze szczeliny w ścianie należy do moich faworytów, ale poważny niepokój wzbudza już nieruchomo postać kobiety w czerwonej sukni w kącie pokoju Yoshioki, której ostra barwa kontrastuje z ciemnym tłem. Niesamowite wrażenie sprawia także rezygnacja w scenach grozy z muzyki. Żadnych prymitywnych uderzeń w werble, zamiast nich jest cisza, która brzmi bardziej przerażająco niż najbardziej głośne i gwałtowne dźwięki. Niestety jest też kilka zgrzytów - największy z nich to latająca po niebie niczym Neo z „Matrixa” zjawa.

To jednak drobiazg w porównaniu z ważka treścią, którą przekazuje nam Kurosawa. „Retribituion” przypomina najsłynniejszy film Japończyka „Pulse”, zarówno ze względu na scenerię wyludnionego miasta, ponurego industrialnego pejzażu portowych nadbrzeży i okolic, jak również z powodu naczelnego tematu - zaniku międzyludzkiej komunikacji. Atrofia porozumienia się ludzi ma swoje bolesne konsekwencje, które wyrażają się w dojmującej samotności, w poczuciu wszechobecnej alienacji i opuszczeniu, w końcu w zaniku uczuć i umiejętności dzielenia się nimi. O tym Kurosawa opowiada właściwie od czasu pochodzącego z 1997 r. „Cure”, lecz choć mówi to samo, nie mówi tak samo. A to cecha wielkich artystów. Porównując jednak „Retribution” z najwybitniejszymi filmami grozy japońskiego reżysera, z „Cure” czy „Pulse”, nietrudno zauważyć, że pod względem konsekwencji i sugestywności nieco im jednak ustępuje. Mimo wszystko za dużo tu elementów konwencjonalnych, które widzów nieobeznanych ze specyfiką twórczości Kurosawy mogą poważnie zdezorientować. Ale nawet miłośnicy filmów Japończyka mogą odnieść wrażenie, ze tym razem ich mistrz pozostawił ich z jedynym pytaniem bez odpowiedzi za dużo.

„Retribution” to z pewnością jedna z najoryginalniejszych ghost story ostatnich lat i jeden z najsmutniejszych portretów współczesnego człowieka. Scena, gdy stada ptaków, na tle zachmurzonego, ciemniejącego nieba, wzbijają się w powietrze i odlatują, mogłaby posłużyć za przesłanie całego filmu. Cóż nam bowiem zostało, jak tylko porzucić ten pusty, pozbawiony miłości i współczucia świat?

Screeny

HO, RETRIBUTION a.k.a Sakebi HO, RETRIBUTION a.k.a Sakebi HO, RETRIBUTION a.k.a Sakebi HO, RETRIBUTION a.k.a Sakebi HO, RETRIBUTION a.k.a Sakebi HO, RETRIBUTION a.k.a Sakebi HO, RETRIBUTION a.k.a Sakebi HO, RETRIBUTION a.k.a Sakebi

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ horror „artystyczny” pod płaszczykiem asian ghost story
+ atmosfera
+ groza
+ do pewnego stopnia oryginalność
+ skłania do refleksji

Minusy:

- niektórzy mogą się poczuć zdezorientowani: ghost story to? czy coś więcej?
- raczej dla miłośników twórczości japońskiego reżysera

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -