Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CRAZY EIGHTS

CRAZY EIGHTS

Osiem

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:James Koya Jones
Kraj prod.:USA
Obsada: Traci Lords, , Frank Whaley, , Dina Meyer, , Gabrielle Anwar, , George Newbern, , Dan DeLuca, , Karen Beriss. ,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:3.86
Głosów:7
Inne oceny redakcji:

Horrory to nie tylko krew lejąca się z ekranu czy monstra czyhające na Bogu ducha winne ofiary. Ich specyfika nie polega jedynie na wzbudzaniu strachu, lęku czy obrzydzenia, lecz także bardzo często na skostnieniu formalnym. Twórcy filmów grozy bez najmniejszego skrępowania korzystają z pomysłów czy fabularnych schematów po wielokroć już podejmowanych. Bardzo często, widząc kolejnego oprawcę w masce znęcającego się w piwnicznych lochach nad wyjącą z bólu bohaterką, wzdychamy zniecierpliwieni brakiem wyobraźni scenarzystów, po czym sięgamy po następny horror, który znowu będzie wariacją kolejnego oklepanego, znanego nam doskonale tematu. Czyżby twórcy scenariuszy w różnych częściach świata, ze szczególnym uwzględnieniem Hollywood, cierpieli na brak jakiejkolwiek inwencji? A może odbiorcy filmów grozy są jeszcze mniej rozgarnięci niż widzowie oper mydlanych rodem z Ameryki Południowej? Ależ nie! Filmowcy parający się horrorem oraz odbiorcy ich produkcji żyją w swoistej symbiozie polegającej na dostarczaniu złaknionej masie odwiedzającej kina wciąż tego samego produktu. Bo przecież najbardziej lubimy te piosenki, które dobrze znamy, nieprawdaż?

W wyżej nakreślonej sytuacji James Koya Jones, reżyser filmu „Crazy Eights”, czuje się znakomicie. W swoim debiucie filmowym zaserwował nam bowiem historię, w której aż roi się od pomysłów wielokrotnie podejmowanych w innych horrorach. „Crazy Eights” opowiada historię o siedmiorgu ludziach, którzy dwadzieścia lat wcześniej tworzyli grupę w jednym z amerykańskich sierocińców. Sześcioro z nich, już jako dorośli ludzie, spotyka się na pogrzebie swojego przyjaciela zmarłego śmiercią samobójczą. Ten zostawia dla nich list, w którym prosi, aby szóstka najbliższych mu osób wypełniła ostatnią wolę jadąc pod wskazane miejsce w celu odnalezienia tajemniczej skrzyni. Po krótkiej, acz burzliwej dyskusji, bohaterowie postanawiają wyruszyć w podróż. Jak nietrudno się domyślić, w jej trakcie ludzie zaczynają ze sobą rozmawiać. Z rozmów tych wynika, iż od jakiegoś czasu ich życie zaczyna coraz bardziej przypominać senny koszmar, w których jakaś tajemnicza i złowroga siła czająca się na granicy jawy i ułudy próbuje odebrać im życie.

Po dotarciu w wyznaczony punkt, bohaterowie w opuszczonej stodole znajdują skrzynię z zabawkami, którymi wspólnie bawili się w dzieciństwie. Pod nimi odkrywają również trupa małej dziewczynki. Przerażeni postanawiają jak najszybciej wyjechać z odludnego miejsca. Okazuje się to jednak niemożliwe. Coraz bardziej zdenerwowani zaistniałą sytuacją, krążąc po wąskich, zapuszczonych gruntowych drogach daleko od cywilizacji, natrafiają na ogromny, otoczony parkiem budynek. Wspólnie postanawiają zasięgnąć wśród jego mieszkańców informacji co do dalszej drogi. Krótkie oględziny gmachu nic nie dają, na pierwszy rzut oka bowiem wydaje się pusty. Kiedy jednak jeden z bohaterów łamie nogę w piwnicy, postanawiają bliżej przyjrzeć się domowi. I tu grupkę przyjaciół spotyka niemiła niespodzianka, ponieważ ku ich zdziwieniu i zaskoczeniu ktoś wykorzystując zaaferowanie cierpieniem kolegi, zamyka wszystkie wyjścia umieszczając ich niejako w pułapce. Jednak jeszcze większe zdumienie budzi w nich konstatacja, iż tajemniczy budynek jest miejscem, który doskonale znają. Tu bowiem w dzieciństwie wspólnie spędzali czas jako sieroty. Tak myśleli wtedy, teraz jednak, jako dorośli, widzą we wnętrzach znanych z przeszłości coś więcej niż tylko sierociniec. Z czasem zaczynają się orientować, iż dwadzieścia lat temu przy ich udziale stało się coś strasznego, jakaś tragedia, z którą dopiero teraz będzie im dane się zmierzyć.

Już pierwsze minuty filmu sugerują, iż szkielet fabularny został zapożyczony od Stephena Kinga z powieści „It”. Tam również dorośli bohaterowie muszą zmierzyć się z traumatyczną przeszłością oraz z tragicznymi wydarzeniami, którymi w dzieciństwie zostali naznaczeni. W wymienionych przeze mnie pozycjach, Kinga i Jonesa, wypadki sprzed dwudziestu lat (ta sama cezura w obu dziełach, przypadek?) zostały zepchnięte w ich świadomości w najmroczniejsze jej pokłady, jednak nigdy nie zostały całkowicie wyrugowane. Naznaczone tragedią dzieciństwo ciągle w nich tkwiło, nie pozwoliło całkowicie wyzwolić się z okowów swoistego poczucia winy. Jednak to nie poczucie winy zaczęło zarówno w powieści Kinga jak i filmie Jonesa zbierać krwawe żniwo wśród bohaterów. W „Crazy Eights” wyrządzone zło zostało spersonifikowane w postać ducha mszczącego się zza grobu za czyny wyrządzone mu za życia. Motyw ten jest kolejnym po wielokroć wykorzystywanym pomysłem w filmach grozy. Ileż to monstrów nawiedzających bohaterów filmowych i literackich jako istoty z „tamtego” świata wracało po śmierci do krainy żywych, aby rozprawić się z tymi wszystkimi, którzy przyczynili się do wyrządzonych im krzywd. Motyw zemsty jest w ogóle jednym z najczęściej eksploatowanych konceptów fabularnych w sztuce. Do horroru nadaje się idealnie, bowiem bohater jako ofiara zemsty może zostać postawiony w sytuacji ekstremalnej, co znowu daje dość duże pole do popisu dla wyobraźni scenarzystów i realizatorów filmów grozy. I w „Crazy Eights” szóstka bohaterów w takiej sytuacji się znalazła. Trzech mężczyzn i trzy kobiety przez wrogo nastawione do nich siły nadprzyrodzone zostają zamknięci w miejscu, w którym w przeszłości dokonały się najważniejsze dla ich późniejszego życia wydarzenia. By walczyć z demonem, muszą cofnąć się do lat dziecięcych, które w ostatecznym rachunku, ku ich zgrozie, okazują się być czasem wypełnionym nieludzkim okrucieństwem. Odizolowani od świata zewnętrznego, naznaczeni słabościami charakteru, wreszcie sfrustrowani zaistniałą sytuacją, zaczynają walkę z istotą, która pragnie tylko jednego – ich śmierci.

Pomimo notorycznego odwoływania się do utartych do granic możliwości filmowych ścieżek, „Crazy Eights” to przyzwoite straszydło, którego największą zaletą jest bezpretensjonalność i brak zadęcia. Wydaje się, że pomimo niewielkiego budżetu, głównym celem realizatorów było przedstawienie dość ciekawej historii w jak najciekawszej formie. Pozytywną stroną opowieści Jamesa Jonesa jest odwołanie się do przeszłości bohaterów. W filmie odgrywa ona kluczową rolę. Jeśli jeszcze dodamy, że przeszłość ta wiąże się z dzieciństwem, trudno będzie znaleźć widza, który w mniejszy lub większy stopniu nie przejmie się losem najważniejszych postaci.

Niewątpliwie ekipa techniczna przyłożyła się do scenografii, której dominantą są kapitalnie wykreowane wnętrza opuszczonego sierocińca. Bałagan, brud, rozkład, kraty we wszystkich oknach oraz budzące dreszcz odrazy zimne barwy wypełniające przestrzenie pomieszczeń mieszkalnych idealnie oddają nie tylko atmosferę sytuacji, lecz także moralny aspekt wydarzeń jakie przeszłości miały miejsce w budynku.

Kamera nieustannie podąża za bohaterami pokazując ich działania oraz emocjonalne reakcje na narastające z każdą chwilą niebezpieczeństwo. Stan ich ducha oddany zostaje nie tylko dzięki grze aktorskiej, lecz także przez pojawiający się w najbardziej dramatycznych chwilach drapieżny i szybki montaż. Co prawda burzy on w pewnym stopniu logikę przyczynowo-skutkową przedstawianych wydarzeń, lecz z drugiej strony „podkręca” atmosferę paniki, która z każdą sekundą coraz silniej determinuje zachowanie bohaterów.

„Crazy Eights” Jamesa Koyi Jonesa to horror jakich wiele. Niczym szczególnym się nie wyróżnia, lecz co ważne, nie jest obrazą dla rozumu oglądającego go widza. Dla fana horroru będzie niewątpliwie przyzwoitą rozrywką, która nie tylko przyczyni się do satysfakcjonującego spędzenia czasu, lecz także będzie przyjemnym ćwiczeniem z cyklu „Gdzieś to już widziałem”.

Screeny

HO, CRAZY EIGHTS HO, CRAZY EIGHTS HO, CRAZY EIGHTS HO, CRAZY EIGHTS HO, CRAZY EIGHTS HO, CRAZY EIGHTS HO, CRAZY EIGHTS HO, CRAZY EIGHTS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenografia,
+ montaż,
+ udźwiękowienie filmu,
+ pomysł z odwołaniem się do dzieciństwa bohaterów,
+ nacisk na portret psychologiczny występujących w filmie postaci,
+ niestandardowe zakończenie

Minusy:

- liczne fabularne schematy,
- dość przewidywalna tajemnica bohaterów,
- brak choćby kilku dłuższych scen przedstawiających dzieciństwo bohaterów.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -