Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GARGOYLES

GARGOYLES

Gargoyles

ocena:8
Rok prod.:1972
Reżyser:Bill L. Norton
Kraj prod.:USA
Obsada:Cornel Wilde, Jennifer Salt, Bernie Casey, Scott Glenn , William Stevens,
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Dostojne i majestatyczne, obserwują wszystko z ogromnej wysokości. Gargulce, bo o nich mowa, zwykle można spotkać na zwieńczeniach średniowiecznych budowli. Niektóre źródła podają, że gargulce są istotami mitologicznymi, jeszcze inne, że są one wytworem średniowiecznych legend. Natomiast zatwardziali realiści stoją na stanowisku, że to tylko kamienne dekoracje. Jednak, czy aby na pewno? Po seansie amerykańskiego „Gargoyles” nie jestem już tego taki pewien.

Dr Mercer Boley, antropolog, przemierzając wraz z córką pustkowia Arizony, spotyka niejakiego Williego (Woody Chambliss), który zarzeka się, że ma w swoim domu coś wyjątkowego, co z pewnością zainteresuje naukowca. Na miejscu okazuje się, że Willie trzyma w domu przedziwny szkielet, będący skrzyżowaniem człowieka i zwierzęcia. Początkowo sceptycznie nastawiony do tego znaleziska dr Boley, szybko zmienia zdanie, gdy dom Williego zostaje zaatakowany przez niezidentyfikowane stworzenia.

Wyprodukowany na potrzeby telewizji „Gargoyles” jest próbą przemycenia do filmowego horroru postaci gargulca. A trzeba przyznać, że istoty te, kojarzone przede wszystkim z architektonicznym zdobnictwem, bardzo rzadko pojawiają się w filmach grozy. Jednak błyskotliwy scenariusz tworzących na potrzeby amerykańskiej telewizji Stevena i Elinor Karpf, w połączeniu z odważną wizją reżyserską Billa L. Nortona, dobrze znanego fanom filmowej makabry chociażby z kultowego serialu „The Twilight Zone”, sprawiły że produkcja „Gargoyles” została zaprezentowana szerszej publiczności jako tzw. film tygodnia w amerykańskiej stacji ABC.

Prolog filmu wprowadza widza w świat mitów i legend na temat gargulców. Poznajemy wierzenia i przepowiednie na temat ich istot, po czym akcja przenosi się w czasy zupełnie współczesne. Tu wkracza filmowy protagonista, dr Boley, który będzie prowadził widza za rączkę do końca seansu. Klimat osaczenia i grozy narasta z każdą minutą. Strach wydaje się wkraczać całkiem niepostrzeżenie. Na początku to jest trzepot skrzydeł gdzieś w oddali, po ekranie czasem przemknie cień czegoś dużego, a w końcu tu i ówdzie migną szpony, które z pewnością nie należą do gatunku ludzkiego. Kluczowym momentem jest scena konfrontacji dr Boleya i jego świty z tytułowymi gargulcami. To jest rodzaj filmowego przejścia, które zaczyna wprowadzać widza w świat gargulców. Istoty te prezentują się od strony wizualnej nad wyraz okazale. Mimo, że film został wykonany w epoce, kiedy to komputerowe efekty specjalne zaczynały dopiero raczkować w światowej kinematografii, to jednak charakteryzacja gargulców wykonana jest naprawdę znakomicie. I jakby tego było mało, na ekranie możemy podziwiać prawdziwą mozaikę tych postaci. Twórcy postawili tutaj na różnorodność tytułowych schwarzcharakterów, co jest miłym zaskoczeniem dla oczu widza. Poznajemy również warunki bytowe gargulców, ich strukturę oraz hierarchię. Okazuje się nawet, że stworzenia te obdarzone są ludzką mową, co w pewien sposób nadaje nowego wymiaru relacjom ludzie-gargulce.

Film Billa L. Nortona dotyka dylematu chyba każdego gatunku. Chodzi mianowicie o problem przetrwania i podtrzymania ciągłości swojego gatunku. Bo w gruncie rzeczy, zarówno ludzie, jak i gargulce, mają podobny cel: wszyscy chcą przetrwać. Dlatego gargulce robią wszystko, aby zatrzeć wszelkie ślady, które mogłyby doprowadzić do ich odkrycia przez ludzi. Wierzą równocześnie, że kiedyś przyjdzie taki dzień, kiedy to właśnie gargulce będą panami świata. Tytułowe potwory bardzo przypominają klasycznego bohatera utworów grozy, nazwanego przez Stephena Kinga w eseju „Danse Macabre”, bezimienną istotą. Otóż filmowe gargulce, mimo swej odrażającej fizjonomii, wzbudzają także rodzaj współczucia. Osaczone przez ekspansywny gatunek ludzi, muszą żyć w jego cieniu, skazane na ukrywanie się w jaskiniach. Znamienny jest także jeden z fragmentów filmu, kiedy przywódca gargulców mówi do córki dr Boleya: „ucz mnie”. Myślę, że można to śmiało potraktować jako swoistą metaforę marzenia o byciu bardziej ludzkim. Jednak widz nie ma wątpliwości, że gdyby gargulce były nawet bardziej ludzkie niż niejeden człowiek, to i tak nie miało by to znaczenia, ponieważ i tak zawsze będą tymi „obcymi”.

Mimo że „Gargoyles” ma już swoje lata, to jednak wciąż potrafi niemalże zabić widza swym nietuzinkowym klimatem. I nieważne, że można by się przyczepić do motywacji gargulców, bo zawsze można sobie wytłumaczyć to ich zwierzęcą, pozbawioną logiki, naturą. W horrorze chyba nie chodzi o to, żeby wszystko miało swoje uzasadnienie i wytłumaczenie. Bo przecież gatunek ten to w dużej mierze takie bajki dla dorosłych, a „Gargoyles” jako właśnie taka bajka, sprawdza się naprawdę dobrze.

Screeny

HO, GARGOYLES HO, GARGOYLES HO, GARGOYLES HO, GARGOYLES HO, GARGOYLES HO, GARGOYLES

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klimat
+ niebanalny
+ wizualizacja gargulców

Minusy:

- motywacja tytułowych schwarzcharakterów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -