Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INVASION OF THE BLOOD FARMERS

INVASION OF THE BLOOD FARMERS

Inwazja krwawych farmerów

ocena:5
Rok prod.:1972
Reżyser:Ed Adlum
Kraj prod.:USA
Obsada:Norman Kelley, Tanna Hunter, Bruce Detrick, Paul Craig Jennings,
Autor recenzji:Przemo Mieszkowski.
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:1
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Ok., przeczytaliście tytuł i zapewnie wiecie już czego spodziewać się po opisywanym tu filmie. W latach siedemdziesiątych pogoń za uwagą i (przede wszystkim) pieniędzmi potencjalnego widza pchnął przed kamerę całą masę amatorów, których poczynania można miejscami rozpatrywać w kategorii delikatnych zaburzeń psychicznych. Odbywając podróż po amerykańskich horrorach sprzed blisko czterdziestu lat nie sposób nie zatrzymać się przy „Invasion of the Blood Farmers”, który w moim prywatnym rankingu najbardziej kiczowatych i śmiesznych filmów, zajmuje jedno z najwyższych miejsc.

„They planted the LIVING and harvested the DEAD!” – hasło reklamowe filmu

Istnieli od zarania dziejów – sekta złowrogich druidów czczących i spożywających krew, których mroczne rytuały budziły grozę wśród bogobojnej ludności. Po dziesięcioleciach praktykowania swych pogańskich obrzędów, krwawi kapłani nagle i niespodziewanie rozpłynęli się w niebyt i wydawało się, że świat już nigdy o nich nie usłyszy… Nic bardziej mylnego! Krwiożercza sekta nie zaprzestała swej działalności, przenosząc się na amerykańską prowincję, gdzie jako zgraja psychopatycznych farmerów kontynuuje swą odwieczną pogoń za świeżą hemoglobiną. Na trop złowrogiej sekty wieśniaków-krwiopijców trafia pewien naukowiec badający próbkę krwi pochodzącą od ofiary tajemniczego zgonu. Okazuje się, że krew zmarłego w lokalnym barze mężczyzny została w dziwny sposób zmodyfikowana tak, aby w zastraszającym tempie zwiększać swą objętość. Na jaw wychodzi złowieszczy plan kultu, który ma w zamierzeniu prowadzić do pozyskania jak największej ilości tej życiodajnej cieczy…

Niesamowita historia, prawda? Starożytna sekta farmerów? Eksperymentalne modyfikacje krwi? Wszystkie te idiotyczne filmy klasy B, które wywoływały u Was uśmiech politowania to przy„Inwazji Krwawych Farmerów” arcydzieła poważnej kinematografii. Wiedziałem, że fabuła tego obrazu powali mnie na kolana w momencie, gdy zobaczyłem, że w tworzeniu scenariusza brał udział Michael Findlay – klasyk tandety, znany z filmów takich jak „Snuff” czy „Touch of Her Flesh”. „Inwazja…” przypomina niezwykle twórczą interpretację „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” stworzoną przez ośmielonego środkami psychoaktywnymi amatora. Przy dużym przymrużeniu oka, całość fabuły można traktować jako ekstremalnie przerysowany i odrealniony przejaw modnego w amerykańskim nurcie kina grozy motywu lęku przed słabo zaludnionymi obszarami wiejskimi, wypełnionymi wszelkiej maści dewiantami i dziwakami – motywu, który wkroczył do świadomości masowego odbiorcy wraz z sukcesem wspomnianej „Teksańskiej masakry…”. Całkowity budżet filmu wynosił 24.000 $ (chociaż podczas seansu na każdym kroku można sobie zadać pytanie ‘gdzie się podziały te pieniądze?’) i nie jest niespodzianką, że zainwestowane finanse nigdy się nie zwróciły.

Reżyser „Inwazji Krwawych Farmerów” wielokrotnie zapewniał, że aktorzy w tym filmie pracowali wyłącznie w zamian za ośmiopak piwa i obserwując ich karkołomną grę, człowiek jest w stanie w to uwierzyć. Prym wiodą tu w szczególności tytułowi farmerzy, ze śmiesznie pobielonymi włosami i sztucznie wyniosłą aparycją, która w zamyśle miała nawiązywać do wielowiekowego dziedzictwa ich działalności. Mocnym akcentem w dziedzinie aktorstwa jest również mentor głównego bohatera – podstarzały naukowiec, którego wczuciem i napięciem zawartym w sposobie wypowiedzi można by obdzielić tuzin przejętych losem świata bohaterów filmowych. Przesadzone aktorstwo harmonijnie współgra z koszmarnie zgranymi dialogami i udźwiękowieniem, które w wielu scenach rażąco odbiega swoją ekspresją od tego, co dzieje się na ekranie. Na osobny laur zasługują sceny akcji zawarte w filmie, których drewniany i komiczny sposób sfilmowania, można porównać do stylistyki inscenizacji morderstw w naszym rodzimym programie kryminalnym ‘997’.

Jednak pomimo zalewu wad, wpadek i niedorzeczności zawartych w opisywanym tu obrazie, można powiedzieć, że jest on w jakimś stopniu ciekawy. Fabuła jest nieprzewidywalna w ten sam sposób, w jaki nieprzewidywalny jest chory na schizofrenię - w wielu momentach nie wiemy, w którą stronę skręci wyobraźnia scenarzysty. Podobną sytuację cechował opisywany przeze mnie „Blood Salvage”, gdzie poziom nielogiczności był tak duży, że aż zaczynał ciekawić i wywoływać frajdę z obserwowania coraz to nowych gagów. Jasne, że w roli filmu grozy „Inwazja Krwawych Farmerów” spisuje się miernie, lecz jako niezwykle zabawny
kolaż amatorskiego wykonania i ekstremalnej niedorzeczności potrafi dostarczyć niezapomnianych wrażeń wszystkim fanom tandety i właśnie z takim przeznaczeniem mogę go polecić spragnionym śmiechu kinomanom. Murowany klasyk.

Screeny

HO, INVASION OF THE BLOOD FARMERS HO, INVASION OF THE BLOOD FARMERS HO, INVASION OF THE BLOOD FARMERS HO, INVASION OF THE BLOOD FARMERS HO, INVASION OF THE BLOOD FARMERS HO, INVASION OF THE BLOOD FARMERS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ absolutny klasyk dla fanów tandety!
+ jeden z najbardziej kiczowatych i niezamierzenie śmiesznych horrorów w historii kina
+ niezawodny klimat brudnej, amerykańskiej prowincji

Minusy:

- scenariusz niszczący poczytalność widza przy każdym dialogu
- udźwiękowienie
- efekty / charakteryzacja
- aktorstwo (czy raczej coś, co miało je udawać)

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -