Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MACHINE GIRL, THE

MACHINE GIRL, THE

The Machine Girl

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Noboru Iguchi
Kraj prod.:Japonia
Obsada: Minase Yashiro, Asami, Ryosuke Kawamura, Nobuhiro Nishihara, Kentaro Shimazu, Honoka, Taro Suwa,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:4.47
Głosów:15
Inne oceny redakcji:

Cenię sobie kino azjatyckie z wielu powodów. Jednym z nich jest odwaga. Kiedy kino zachodnie zatrzymuje się w pół kroku, Azjaci nie mają skrupułów. Przekraczają wszelkie tabu, wszelkie granice, nie cofają się przed niczym, w czym celują zwłaszcza twórcy kina grozy z Kraju Kwitnącej Wiśni. To przecież w Japonii powstała najbrutalniejsza na świecie seria horrorów - „Guinea Pig”, to w Japonii od prawie pięćdziesięciu lat niezwykłą popularnością cieszy się jedyny w swoim rodzaju nurt kina - pinku eiga, który obok produkcji zupełnie niewinnych, szokuje filmami, łączącymi chorą przemoc z wyuzdanym seksem („Niku Daruma”). I to wreszcie w Japonii powstał taki film, jak „The Machine Girl” - niewiarygodna, mieszanka kiczowatej poetyki, yakuza eigu, pastiszu a`la Takashi Miike, cyber-punku, filmów kung fu oraz wielu, wielu innych.

Asami jest uroczą uczennicą szkoły średniej, która opiekuje się młodszym bratem, Yu. Rodzice Asami i Yu, fałszywie oskarżeni o morderstwo, popełnili samobójstwo, pozostawiając rodzeństwo bez wsparcia dorosłych. Pewnie Asami i Yu nie poradziliby sobie bez pomocy rodziców, lecz dzięki bratersko-siostrzanej miłości, niestraszne mi wszelkie przeciwności losu. Niestety, do czasu. Yu oraz jego przyjaciel, Takashi, stają się dłużnikami Sho Kimury, syna miejscowego yakuzy oraz szefa szkolnego gangu. Gdy nie są w stanie spłacić długu, banda Kimury morduje chłopców. Zrozpaczona Asami, przez przypadek znajduje dziennik brata, w którym zapisywał nazwiska i adresy swoich prześladowców. Uzbrojona w długi nóż i serce przepełnione żądzą okrutnej zemsty wyrusza na krwawą krucjatę przeciw członkom gangu i jego przywódcy. Ojciec Sho Kimury jest jednak potężnym szefem yakuzy i dziedzicem rodu Hatori - wojowników ninja. Za nic w świecie nie pozwoli, aby jego jedynemu synowi stała się krzywda. Kiedy więc Asami wdziera się do siedziby rodziny Kimurich, zostaje pojmana i poddana torturom w wyniku, których traci lewą rękę. Udaje się jej zbiec, pomoc znajdując u rodziców Takashiego. Ojciec chłopca konstruuje dla Asami specjalną protezę - wielolufowy i wielkokalibrowy karabin maszynowy. Wyposażona w zabójczą broń, wspierana przez matkę Takashiego, Miki, Asami wypowiada bezwzględną wojnę rodzinie Kimurich i jej sprzymierzeńcom.

O „The Machine Girl” zrobiło się głośno na długo przed oficjalną premierą, która miała miejsce podczas European Film Market, 8 lutego 2008 r.. Krążący w sieci trailer z filmu w krótkim czasie zrobił spora furorę wśród użytkowników, i to nawet tych, którzy nie interesują się azjatyckimi produkcjami grozy. W znacznej mierze przyczynił się również do zwrócenia uwagi na reżysera „The Machine Girl”, Noboru Iguchiego, do tej pory znanego głównie miłośnikom niskobudżetowych filmów dla dorosłych. Czy sukces japońskiej produkcji to zasługa trailera, przez niektórych określanego mianem „kultowego”?

Oczywiście, że nie. Trailer to tylko jedna z form reklamy, bez której obraz Iguchiego i tak by sobie poradził. Skąd taka pewność? Ano stąd, że już pierwsza, trwająca kilka minut scena filmu oferuje więcej niezdrowych atrakcji niż cały trailer. Prolog obfituje bowiem w eksplodujące głowy, tryskającą dokoła krew, ucinane kończyny i latającą w powietrzu Asami z wielkim karabinem maszynowym zamiast ręki. Inaczej mówiąc - widz dostaje już na wstępie kopniaka w twarz, ale ten kopniak nie boli. W prologu bowiem zaprezentowany został stosunek, w jakim twórcy podchodzą do przemocy. Przemoc jest ekstremalna, ale z drugiej strony przez maksymalne dokręcenie śruby makabry, odbiera się przemocy wiarygodność i realizm, stawiając w nawiasie wyraźnego pastiszu, a momentami nawet parodii. „The Machine Girl” jest bowiem groteskowe, w czym wydatnie pomagają - jak na produkcję niskobudżetową - rewelacyjne efekty gore autorstwa Yoshihiro Nishimury („Sucide Club”) oraz Tsuyoshi Kazuno („Flower and Snake”). Niektóre sceny śmierci czy tortur są bowiem tak niewiarygodne, że choć budzą obrzydzenie i szok, autentycznie zachwycają inwencją twórców i swą groteskową, surrealistyczną urodą. W pamięci zostają zwłaszcza dwie sceny, a właściwie ujęcia: gdy mąż Miki pocięty na wiele kawałków przez ostrza w kształcie rozgwiazdy rozpada się jak domek z klocków, oraz, gdy Asami wsadza lufę/lufy swego karabinu w dziurę w brzuchu jednego z wojowników ninja i otwiera ogień do pozostałych napastników. Spore wrażenie myślę, że także na zaprawionych w szokujących widokach fanach gore, robi scena wbijania gwoździ w twarz jednego z bodyguardów Kimury. Nie sposób w końcu nie wspomnieć o niezwykłych narzędziach uśmiercania, którym posługują się bohaterowie. Poza protezą-karabinem Asami, z pewnością kurzem nie pokrywają się: latająca gilotyna, biustonosz z wiertłami i dobrze znana piła łańcuchowa, użyta jednak w kilku scenach nietypowo przez przyjaciółkę głównej bohaterki, Mikę. W grę wchodzi też długi nóż, sierp i samurajskie miecze, a nawet... uda bohaterki

Rzecz jasna, Iguchi nie tworzy żadnej nowej jakości. Przemoc doprowadzona do karykaturalnej postaci, „papierowi” bohaterowie, jakby wycięci ze stron japońskiego komiksu- mangi, a wreszcie pretekstowa fabuła - wszystko to są doskonale znanymi elementami choćby miłośnikom twórczości Takashi Miike (na myśl przychodzą zwłaszcza: „Ichi- The Killer”, trylogia „Dead or Alive”, „Full Metal Yakuza”). Ale Iguchi czerpie także z innych popularnych filmowych gatunków i odmian, o wybitnie japońskiej proweniencji: cyber-punk („Tetsuo”, ale jeszcze bardziej „Meatball Machine” Yudai Yamaguchiego), filmy tokusatsu (obrazy pełne efektów specjalnych, szczególnie te autorstwa Keity Amemiyi w rodzaju „Mechanical Violator: Hakkaider” ), popularne w latach 70. filmy o sukeban (uczennicach- mścicielkach), filmy o ninja czy filmy samurajskie. „The Machine Girl” to obraz bardzo japoński, nie tylko przez odwołania do typowo japońskich odmian kina rozrywkowego, lecz przede wszystkim przez specyficzny stosunek do przemocy, śmierci, cierpienia, pozycji kobiety w świecie przedstawionym filmu, skazującej przedstawicielki płci pięknej albo na rolę bezwolnej, uprzedmiotowionej ofiary, albo na rolę sadystycznych psychopatek (to przypadek „złych” bohaterek filmu Iguchiego). Japoński też jest humor - bardzo specyficzny, wisielczy, makabryczny, a nawet chory, w każdym razie dla większości ludzi Zachodu określany jako „niesmaczny”. „Japońskość” wyraża także egzotyczna uroda aktorek, z których wyróżnia się śliczna, niezwykle apetyczna i całkiem nieźle radząca sobie z „mangową’ konwencją, Minase Yashiro w roli Asami.

Z tego wyliczenia można by wyciągnąć wniosek, że „The Machine Girl” jest obrazem hermetycznym. Z pewnością nie jest to film to dla całej rodziny, lecz choć wymaga od widzów mocnego żołądka i...inteligencji, sadząc po recenzjach, cieszy się większą popularnością na Zachodzie niż w Japonii. Może dlatego, ze japońscy widzowie mierzyli się z niejedną tego rodzaju wybuchową mieszanką, więc raczej trudno ich zaskoczyć czy zadziwić, o szokowaniu nie wspominając. Wprawdzie zachodni odbiorcy widzieli „Kill Billa”, „Grindhouse. Planet Terror”, wczesne filmy Petera Jacksona czy kilka mniej znanych przedstawicieli nurtu eksploatacji, lecz film Iguchiego robi krok dalej niż filmy zachodnich twórców.

Zadziwia bowiem „The Machine Girl” odwagą, pomysłowością, świeżością, łączeniem skrajności i brakiem hamulców. A jednocześnie w jakimś sensie jest bliski Zachodowi, bo wpisuje się w nieustająco modny nurt filmowego postmodernizmu, w będącą „cool” tendencję na epatowanie „nagą” przemocą i na prawie zawsze, nieco nawet snobistyczną, modę na egzotyczny Wschód. Ale całkiem możliwe, że obraz Iguchiego spodobał się, bo jest w swojej kategorii filmem po prostu udanym.

Jest jednak z „The Machine Girl” jeden, ale poważny problem. Po seansie, gdy ochłoną emocje wywołane końską dawką brutalności, kiczu i stylistycznego miszmaszu, powstaje nieprzyjemne, a nawet przykre wrażenie pustki. Skoro wszystko jest w obrazie Iguchiego wzięte w nawias to, co jest poza nawiasem? Owszem, „The Machine Girl” należy do filmów, w których nie treść, a forma decyduje o jego wartości. Nie mniej nie mogę się pozbyć odczucia, że otrzymaliśmy jeden wielki, krwawy fajerwerk, którego intensywność i gwałtowność jest w gruncie rzeczy krótkotrwała. Póki co, film Iguchiego coraz częściej mianowany jest przez wielu widzów i krytyków na „kultowy”. Czy „kultowość” ochroni „The Machine Girl” przed zapomnieniem? Czas pokaże.

Screeny

HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE HO, MACHINE GIRL, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niewiarygodna mieszanka filmowych gatunków, odmian i stylów
+ odwaga twórców
+ rewelacyjne efekty gore
+ pomysłowość w sposobach uśmiercania filmowych postaci
+ ekstremalnie krwawy i brutalny
+ surrealistyczno-groteskowa przemoc
+ „inteligentny” kicz
+ seksowna i śliczna Minase Yashiro w roli Asami

Minusy:

- niestety, nie da się ukryć, że to pusta zabawa w makabrę i nic więcej
- dla niektórych ten filmowy collage może się okazać niestrawny
- nie oglądajcie tego filmu ani z rodzicami ani z młodszym rodzeństwem

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -