Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:THEY CRAWL

THEY CRAWL

Zabójcze karaluchy

ocena:1
Rok prod.:2001
Reżyser:John Allardice
Kraj prod.:USA
Obsada:Tamara Davies, Daniel Cosqrove, Bennet Guillory, Mickey Rourke, Ken Lerner, Tim Thomerson,
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:1
Ocena użytkowników:1.67
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Mam słabość do niskobudżetowych filmów z agresywnym zapleczem zoologicznym i przeładowanych kiepskimi efektami CGI. Są jednak granice, których przekroczyć się nie da i w efekcie obcujemy z filmem tak fatalnym, że nie sposób powiedzieć o nim nic pozytywnego. Takim właśnie tworem jest obraz „Zabójcze karaluchy”.

Ted Gage (Daniel Cosqrove) stara się rozwikłać tajemnicę śmierci swego brata. W śledztwie pomaga mu piękna Gina O’Banon, detektyw miejscowej policji, która łączy tę zbrodnię z innymi zabójstwami popełnionymi w okolicy. Wszystkie ofiary zostają znalezione z wyżartymi wnętrznościami. Para szybko odkrywa, że za wszystkim stoi tajna organizacja, która wyhodowała genetycznie zmodyfikowane niezwykle inteligentne i agresywne karaluchy.

Fabuła do szczególnie wymyślnych nie należy, ale jest to zabieg typowy dla tego typu obrazów. Bohaterowie snują się niemal bez celu, wypełniając czas emisji nudnymi dialogami, błahymi gadkami i drętwymi żartami. Od czasu do czasu, niemal przypadkowo odnajdują kolejny trop w toczącym się śledztwie. Cóż, konwencji widać nikt tu nie miał zamiaru przełamywać. Jednak utarło się jakoś, że w między czasie powinny pojawiać się przynajmniej drobne ataki tytułowych stworów. Niestety, na pierwszy atak przyjdzie nam poczekać blisko czterdzieści minut, a gdy już go zobaczymy, możemy się zastanawiać, czy warto było czekać. Owady są naprawdę fatalnie animowane, a równie kiepskich efektów CGI nie wiedziałem od czasów „Pterodaktyla”, który jednak mógł się poszczycić akcją i minimalnym choć napięciem. Tego wszystkiego w „Zabójczych karaluchach” zabrakło.

Tak naprawdę mamy do czynienia z kiepskim filmem policyjnym, pełnym nieścisłości, logicznych wpadek w scenariuszu i równie nielogicznych pościgów i eksplozji. Obecność karaluchów jest tu zaś równie celna i istotna jak występ Mickey’a Rourke’a. Ten niegdyś sławny aktor, choć anonsowany jest na samym początku jako gwiazda obsady pojawia się na ekranie dosłownie na kilka minut by wygłosić trzy kwestie i zniknąć z filmu. Największym kuriozum jest jednak scena z finału, w której to wszystkie karaluchy łączą się wspólnie w gigantyczną bestię stającą do konfrontacji z bohaterami. Jak kończy się to starcie nie ma co wspominać, scenarzysta albo stwierdził, że sam ma już dość, albo totalnie ogłupił się poprzednimi scenami.

„Zabójcze karaluchy” to film z fatalną grą aktorską, kiepskimi efektami, bez pomysłu, ambicji i polotu. Co jednak najbardziej niewybaczalne w przypadku horroru, również bez napięcia i klimatu. Cała akcja jest bowiem tak rozbudowana, że miast oczekiwać momentów, w których nerwowo podskoczę na fotelu, coraz częściej zerkałem na wyświetlacz w odtwarzaczu, by przekonać się ile jeszcze męki do końca zostało.

Mówiąc krótko, film wprawdzie jest tani i łatwo dostępny, ale nie wart żadnych pieniędzy i zmarnowanego czasu. Nawet dla fanów tego typu kina.

Screeny

HO, THEY CRAWL HO, THEY CRAWL HO, THEY CRAWL HO, THEY CRAWL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ im bardziej szukam, tym bardziej żadnych nie widzę

Minusy:

- pomysł
- wykonanie
- efekty specjalne
- gra aktorska
- i długo tak można wymieniać

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -