Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DIE SCREAMING MARIANNE

DIE SCREAMING MARIANNE

Umieraj krzycząc, Marianne

ocena:3
Rok prod.:1971
Reżyser:Pete Walker
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Susan George, Christopher Sandford, Barry Evans, Judy Huxtable, Leo Genn
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W przypadku niektórych filmów najlepszy jest tytuł. Dotyczy to również „Die Screaming Marianne” (a więc: „Umieraj krzycząc, Marianne”) w reżyserii Pete’a Walkera, który tym właśnie dziełem dość nieśmiało wkraczał w rejony kina grozy.

Walker przyznaje, że „Die Screaming Marianne” to jeden z jego mniej udanych filmów, a przy tym nie zgadza się z krytykami uznającymi go za horror. Mamy tu jednak pewną diaboliczną postać, atmosfera przypomina momentami produkcje spod znaku giallo, a niektóre sceny są wyraźnie inspirowane Hitchcockiem, w związku z czym fan szeroko pojętego kina grozy nie może z góry spisać tego filmu na straty. Problem w tym, że tych ciekawych, trzymających w napięciu elementów jest tu stosunkowo niewiele, a otoczono je nieprzekonującą i nie zawsze logiczną fabułą, która kojarzy się raczej z idiotyczną telenowelą niż z porządnym horrorem.

Wszystko rozpoczyna się w rozgrzanej słońcem Portugalii. Marianne (zgrabna Susan George, której nie służy jednak zbyt szeroki uśmiech) ucieka z wynajmowanego pokoju przed grupą zbirów, trafia do samochodu chudego młodzieńca o zabójczej fryzurze, niejakiego Sebastiana (Christopher Sandford), i wraz z nim jedzie do Anglii. Na miejscu okazuje się, że Sebastian zapałał do Marianne uczuciem na tyle gorącym, że pragnie się z nią ożenić. I to natychmiast. Dziewczyna jest zszokowana takim pomysłem, nie może zrozumieć dlaczego nie mogliby z tym poczekać aż się nieco lepiej poznają, po czym niespodziewanie zgadza się na szybką, cywilną ceremonię. W ostatniej chwili przypomina sobie jednak, że jej narzeczony wykonał kiedyś podejrzany telefon – być może mający jakiś związek ze zbirami nasłanymi na nią wcześniej – i zamiast jego nazwiska wpisuje na certyfikacie małżeństwa nazwisko przystojnego świadka, Eli’ego (Barry Evans). Dowiedziawszy się o tym, Sebastian rzuca fochem i – o czym Marianne nie wie – wyjeżdża do Portugalii aby skontaktować się ze swoim niedoszłym teściem (Leo Genn), skorumpowanym sędzią obawiającym się, że córka wyjawi światu jego mroczne sekrety. Za Marianne nie przepada też jej przybrana siostra, Hildegarde (Judy Huxtable), a kiedy okazuje się, że ta pierwsza ma wkrótce odziedziczyć po matce masę pieniędzy, wcześniejsze próby schwytania dziewczyny zaczynają nabierać sensu. A Eli’emu, przypadkowemu mężowi Marianne, zaczyna grozić „przypadkowa” śmierć.

Kilka scen z „Die Screaming Marianne” rzeczywiście zostaje w pamięci, to trzeba uczciwie przyznać. Mamy tu więc uroczo kiczowatą sekwencję tytułową, podczas której Susan George wygina seksowne ciało w zaimprowizowanym tańcu go-go; nieźle wypada też fragment kiedy Hildegarde postanawia „usmażyć” siostrę w saunie czy ten, kiedy jeden z bohaterów pędzi krętą drogą wzdłuż portugalskiego wybrzeża w samochodzie bez hamulców; można też pochwalić nietypowy finał, który nadaje filmowi nieco posępniejszy wymiar i pokazuje, że mogłaby to być całkiem niezła historia – tym bardziej, że wrażenie robi również uchwycenie klimatu wczesnych lat 70. w Wielkiej Brytanii oraz egzotyka południowego wybrzeża Portugalii. Tymczasem scenariuszowe mielizny, zawiłości i nie zawsze sensowne zachowanie bohaterów, sprawiają, że seans „Die Screaming Marianne” to bardziej wysiłek niż przyjemność.

Oprócz wymienionych wyżej zalet, są jednak jeszcze trzy ważne powody, dla których wypada się cieszyć, że Walker nakręcił ten film. Po pierwsze, to dzięki niemu zainteresował się mroczniejszą tematyką, co zaowocowało później tak cenionymi filmami grozy, jak chociażby „Frightmare” (1974) czy „House of the Long Shadows” (1983, z Vincentem Price’em, Peterem Cushingiem i Christopherem Lee). Po drugie, już tutaj widać zainteresowanie reżysera skorumpowanymi urzędami, co w późniejszym okresie stanie się jego znakiem rozpoznawczym (niegodni zaufania sędziowie pojawiają się również w „House of Whipcord” oraz „Frightmare”). I po trzecie, to właśnie dzięki roli w „Die Screaming Marianne” Sam Peckinpah zaangażował Susan George do kontrowersyjnych „Nędznych psów”: poprosił Walkera o parę rolek montowanego wówczas filmu, aby przekonać się czy Judy Huxtable pasowałaby do roli głównej bohaterki, tymczasem zachwyciła go dziewczęcość i niewinność George. Dobrze więc, że rolki, które Walker przesłał Peckinpahowi pochodziły z finału, gdzie aktorka nie tańczy już go-go, ani nie biega w bieliźnie.

Tak czy inaczej, kto chce się zapoznać z prawdziwie horrorową twórczością Pete’a Walkera, powinien raczej sięgnąć po któreś z jego późniejszych dzieł. „Die Screaming Marianne” pozostaje wyłącznie dziwaczną ciekawostką dla najzagorzalszych wielbicieli reżysera – i kształtów Susan George.

Screeny

HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE HO, DIE SCREAMING MARIANNE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ tytuł
+ Susan George
+ parę dobrych scen

Minusy:

- niepotrzebne dłużyzny
- nieprzekonujący scenariusz
- denerwujący bohaterowie
- niewiele prawdziwego napięcia

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -