Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIGHT OF THE DEMON

NIGHT OF THE DEMON

Noc demona

ocena:7
Rok prod.:1957
Reżyser:Jacques Tourneur
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Dana Andrews, Peggy Cummins, Niall MacGinnis, Maurice Denham
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:9
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Chyba najbardziej znanym i cenionym dziełem Jacquesa Tourneura jest pochodzący z 1942 roku film "Ludzie koty". Obraz ten uznawany jest dzisiaj za klasykę kina grozy i modelowy przykład na to, jak skutecznie niepokoić i straszyć posługując się niedopowiedzeniami i sugestiami, a nie serwując widzowi wszystko jak na tacy. W 1957 roku Tourneur wyreżyserował kolejny film grozy, "Noc demona", opierając się na jednym z opowiadań M. R. Jamesa, brytyjskiego pisarza specjalizującego się w opowieściach o duchach. Czy jest to jednak obraz równie udany, co wspomniany klasyk z lat 40-tych?

Doktor John Holden (Dana Andrews), amerykański psycholog, przybywa do Londynu, by wziąć udział w sympozjum zwołanym przez profesora Henry'ego Harringtona. Członkowie sympozjum stawiają sobie za cel zanalizowanie poczynań przywódcy lokalnego kultu szatana, Juliana Karswella (Niall MacGinnis) i ujawnienie fałszywości jego - jak utrzymują - pseudo-magicznych działań. Po przybyciu na miejsce, Holden dowiaduje się, iż Harrington zginął w tragicznym wypadku. Jednak siostrzenica zmarłego, Joanna (Peggy Cummins), przekonana jest, że śmierć wuja nastąpiła za sprawą czarów Karswella - jak wynika z notatek Harringtona, demoniczny przywódca rzucił na niego śmiertelną klątwę, przekazując mu potajemnie pergamin z runicznym zaklęciem. Nastawiony niezwykle sceptycznie do wszelakich nadprzyrodzonych zjawisk, Holden już wkrótce sam spotka się z Karswellem i - po zignorowaniu jego ostrzeżeń - również otrzyma pergaminowy wyrok śmierci. W ten oto sposób zdobędzie szansę na namacalne i naoczne zweryfikowanie autentyczności magicznych praktyk. Ale czy wyjdzie z tej weryfikacji cało?

Mimo że Tourneur jest z pochodzenia Francuzem, "Noc demona" jest filmem brytyjskim z akcją osadzoną w całości na terenie Anglii. Co rusz goszczą tu zatem angielskie elementy - od lokacji (the British Museum), przez ludowe przyśpiewki ("Cherry Ripe") i gry planszowe ("Snakes and Ladders") do cytatów z wiersza Coleridge'a "The Rime of the Ancient Mariner". Co najważniejsze, w "Nocy demona" pojawia się jeden z najsłynniejszych symboli Wielkiej Brytanii - Stonehenge. Już sam w sobie, obiekt ten - zagadkowy, monumentalny, związany nierozerwalnie z pogańskimi praktykami - niepokoi i intryguje. Dodając do tego magiczno-satanistyczne zapędy filmowego schwarzcharaktera, Karswella, otrzymujemy iście diabelską mieszankę; potencjał na klimatyczny horror satanistyczny. I choć klimatu w obrazie Tourneura nie brakuje, wydaje się, iż nacisk pada właściwie nie na satanizm i magię, a na starcie reprezentantów dwu diametralnie różnych postaw i światopoglądów. Z jednej strony mamy więc aroganckiego i pewnego siebie Holdena, reprezentującego racjonalizm, logikę, sceptycyzm, z drugiej - fizycznie dość przyjaznego i pozornie niegroźnego - Karswella i magię, intuicję, wiarę. W filmie nie brak werbalnych potyczek między obydwoma panami, przekonywania do własnych racji, upartego odrzucania i drwienia z poglądów oponenta. Od początku jednak szala zwycięstwa przechyla się wyraźnie w jedną stronę - w kierunku Karswella. Osią obrazu jest przemiana Holdena, który stopniowo, aczkolwiek niechętnie, wyzbywa się sceptycyzmu, zaczyna wierzyć w moc przeciwnika, aż w końcu podejmuje walkę o życie. Z powodu mnogości dialogów tempo chwilami spowalnia, film staje się statyczny, ale nasączone napięciem i klimatem momenty, których również tutaj nie brakuje, całkowicie to rekompensują. W pamięci pozostaje chociażby scena - mistrzowska, jeśli chodzi o operowanie światłem i cieniem - w której Holden idzie (a później biegnie...) nocą przez las; albo seans spirytystyczny, w którym medium zaczyna mówić głosem małego dziecka; albo seans hipnozy czy włamanie się Johna nocą do domu Karswella; no i finał w pociągu... Wymieniać zresztą można by długo... Byłoby pewnie jeszcze bardziej ciekawie i klimatycznie gdyby wykorzystano w pełni wspomniany wcześniej "satanistyczny" potencjał: przede wszystkim, można było poświęcić więcej uwagi kultowi, którego Karswell jest przywódcą, przedstawić działania czy obrzędy jego członków.

Co do przemiany Holdena-sceptyka, warto zaznaczyć, że widz nie jest jej 'współuczestnikiem'; jest jedynie obserwatorem, któremu już na samym początku obrazu dobitnie pokazano kto w tym starciu ma rację. W pierwszych scenach "Nocy demona" spotykamy bowiem... tytułowe monstrum, ścigające Harringtona skazanego za pomocą zaklęć na śmierć. Demon przedstawiony jest w sposób odarty z wszelkiej tajemniczości, a jego realność podtrzymywana jest przez wcześniejszą reakcję samego Karswella - usilnie próbuje on pozbyć się przerażonego Harringtona ze swojego domu, nie chce być w jego towarzystwie, bo wie, co się zaraz zdarzy. Ukazanie stwora - i to już na samym wstępie - jest zresztą głównym - i chyba jedynym - mankamentem filmu. Posunięcie to (wprowadzone pod naciskiem producentów i wbrew woli samego reżysera) nie pozostawia miejsca na tajemniczość i - emocjonującą przecież – niepewność (czy demon istnieje naprawdę? czy jest tylko wytworem wyobraźni/autosugestii potencjalnej ofiary?). I chociaż demon wykonany jest naprawdę przyzwoicie, jak na możliwości ówczesnych czasów, jego wygląd dzisiaj już raczej nikogo nie przestraszy; niektórych może wręcz rozbawić. O wiele lepiej byłoby, gdyby twórcy filmu ograniczyli się do sugerowania, na przykład pokazując jedynie kłąb ognia, i urywając zanim wyłoni się z niego pełna sylwetka stwora. W końcu to, czego do końca nie widać, przeraża chyba najbardziej…

Jest niemalże pewne, iż "Noc demona" wzbudzała strach w latach 50-tych (i pewnie nawet nie przeszkadzał początkowy demon...). Działo się tak nie tylko za sprawą niezwykle sprawnej, kunsztownej realizacji, ale przypuszczalnie także z powodu innej niż dzisiaj wrażliwości widza. Na uwagę zasługuje również fakt, iż ówcześni Brytyjczycy niewątpliwie wciąż pamiętali wydarzenia, które miały miejsce w latach 40-tych, a które łączono właśnie z magicznymi praktykami (chociażby nierozwikłane do dzisiaj morderstwo w Hagley Wood), co prawdopodobnie dodatkowo wzmacniało odbiór obrazu Tourneura. I choć dzisiaj film raczej nie przeraża (podobnie zresztą jak „Ludzie koty”), wciąż emocjonuje i wciąga. Zdecydowanie, warto go obejrzeć.

Screeny

HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON HO, NIGHT OF THE DEMON

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ atmosfera
+ kunsztowna realizacja
+ klimatyczne brytyjskie lokacje (Stonehenge!)
+ wciąga i trzyma w napięciu aż do samego, emocjonującego finału...

Minusy:

-...ale dzisiaj raczej nikogo już nie przestraszy
- ukazanie tytułowego demona... i to już na samym początku, a przez to brak tajemniczości i wieloznaczności

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -