Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COTTAGE, THE

COTTAGE, THE

Domek

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Paul Andrew Williams
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Andy Serkis, Simon Schatzberger, Jennifer Ellison, Reece Shearsmith, Dave Legeno, Doug Bradley,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7
Głosów:12
Inne oceny redakcji:

Ostatnie lata brytyjskiej grozy to szereg produkcji kładących spory nacisk na warstwę humorystyczną. Pośród wielu warto wymienić choćby „Wysyp żywych trupów” („Shaun of The Dead”, 2004) Edgara Wrighta, czy „Weekend integracyjny” („Severance”, 2006) Christophera Smitha oraz recenzowany „Domek” („The Cottage”, 2008). Wymienione filmy łączy jedno – duża ilość humoru, szalonych gagów, przyprawionych krwią i brutalnością. Reżyserem ostatniego wymienionego obrazu jest Paul Andrew Williams, który zdobył uznanie krytyki i widowni dzięki mocnemu debiutowi, thrillerowi „Z Londynu do Brighton” („London to Brighton”, 2006). Taki aplauz z pewnością należy się również recenzowanemu filmowi.

Dwóch braci, Peter i David, porywa młodą kobietę, Tracey, wywożąc ją do domku na odludziu. Zgodnie z planem, mają zamiar uzyskać za dziewczynę wysoki okup od jej bogatego ojca, właściciela klubu nocnego. Niestety nie wszystko idzie tak jak powinno. Tracey nie jest potulnym i przestraszonym zakładnikiem. Kiedy tylko nadarza się okazja grozi braciom, przeklina, czy w końcu łamie nos jednemu z nich. Prawdziwa lawina nieszczęść rozpoczyna się jednak po przybyciu trzeciego porywacza z okupem, którego jak się okazuje nie ma. Mężczyźni nie zdają sobie sprawy, że ojciec uprowadzonej wie kto stoi za jej porwaniem i wysyła dwóch chińskich zbirów, którzy mają nie tylko odzyskać córkę ale również dokonać zemsty. Nie oni są jednak ich największym zmartwieniem, a lokator pobliskiej farmy...

Ostatnie lata w światowym horrorze przynoszą wyraźną tendencję do kręcenia filmów podzielonych na dwie części wyraźnie odróżniające się konwencją gatunkową. Z powodzeniem można wymienić australijskie „Wolf Creek” i „Roque” Grega Mcleana oraz wspomniany już powyżej „Weekend integracyjny”. W pierwszej połowie wymienionych obrazów widz poznaje bohaterów, ich charaktery, życie. Następnie fabuła obraca się w horror. Podobnie jest w recenzowanym „Domku”. Z tym wyjątkiem, że początkowo film utrzymano w konwencji komedii sensacyjnej, po to by przejść do komedio – horroru, a główne postacie są portretowane przez cały seans. Paul Andrew Williams zbudował fabułę w taki sposób, aby warstwa humorystyczna była w zasadzie taka sama przez cały czas trwania seansu.

Pomysłowość reżysera oraz scenariusz umożliwił twórcom zbudowanie stosunkowo dynamicznej akcji już od samego początku.. Konstrukcja „Domku” jest nieskomplikowana i bardzo klasyczna jak na komedię. Stosunkowo prostą fabułę naszpikowano komizmem sytuacyjnym i słownym, wykonanym zresztą w bardzo dobrym angielskim stylu. Choć należy przyznać, że niektóre gagi pamiętają jeszcze czasu Charlie Chaplina, ale m.in. w tym wypadku udowadniają, że są nieśmiertelne. Niestety pojawiają się również małe rysy w elemencie. Czasem dialogi żartów słownych nie są najwyższych lotów, rażąc zbytnim prymitywizmem, jednak nie wpływają na ostateczną notę filmu.

Paul Andrew Williams udowodnił już w „Z Londynu do Brighton”, że jest reżyserem niezwykle utalentowanym. Potwierdził to również tym razem, w znakomity sposób wykorzystując środki którymi dysponował. Dobrze zbudowana scenografia i lokacja filmu, znakomicie podkreślająca akcję muzyka oraz przede wszystkim aktorzy stanowią niewątpliwe atuty „Domku”.

O aktorach można by napisać bardzo wiele. Andy Serkis (znany z Golluma we „Władcy pierścieni”) w roli Davida, starszego z braci i zarazem szefa porywaczy, Simon Schatzberger, jako Peter, młodszy z braci oraz Jennifer Ellison, jako Tracey, wykreowali niezwykłe i pełnowymiarowe postacie. Każdy ze wspomnianych bohaterów ma swój bardzo wyraźnie, czasem z rozmysłem przerysowany charakter. O każdym z nich można powiedzieć, że jest realny, możliwy do spotkania w rzeczywistości, choć warto nadmienić, iż są to bohaterowie bardzo stereotypowi. David – inteligentny marzyciel, Peter – pantoflarz, czy w końcu Tracey – patrząca na wszystkich z góry i z pogardą dziewczyna z bogatym ojcem. To tylko niektóre ich cechy. Warto wspomnieć, że w filmie zagrał epizodyczną rolę Doug Bradley, znany wszystkim z kreacji Pinheada (seria „Hellraiser”).

Cennym wsparciem dla reżysera okazał się Christopher Ross, odpowiedzialny za zdjęcia. Kamera bardzo dobrze podkreślała pracę aktorów, ich mimikę, czy gesty. Równie ciekawie przedstawiają się ujęcia plenerowe oraz pomieszczeń, które sportretowano bardzo dokładnie.

„Domek” to przede wszystkim rozrywka i pokaźna ilość śmiechu, a przez długi okres opowieść ma charakter kryminalno – sensacyjny. Gdzie zatem jest miejsce dla horroru? Pierwsze sygnały dochodzą stosunkowo szybko i to nie za sprawą rozbitego, zakrwawionego nosa Petera, lecz nocnych zdjęć księżyca, które równie dobrze mogłyby znaleźć się w jakiejś opowieści o wilkołakach. W dalszej części występuje epizod z wioską, w którym prym wiedzie starzec (w tej roli właśnie Doug Bradley) oraz grupa mieszkańców, bardzo nieprzychylnie nastawiona do obcych. Scena, choć nie mająca żadnego wpływu na rozwój wydarzeń, doskonale wpisuje się w nurt grozy z małymi miasteczkami opanowanymi przez tajemnicze kulty, a w recenzowanym obrazie jest po prostu jeszcze jednym dodatkowym epizodem, z parodystycznym nastawieniem do horroru. Na tym jednak nie koniec. Jak to slasherach bywa, musiał pojawić się tajemniczy zabójca, bezkompromisowy, brutalny, nie patyczkujący się z ofiarami. Jak już wcześniej wspomniano elementy humorystyczne nie znikają do końca filmu, choć żart słowny zostaje zastąpiony rasowym gore, które wypada dosyć brutalnie i krwawo. Może nie jak na współczesne kino grozy, ale jak na konwencję obrazu na pewno.

W „Domku” pomimo komediowego zacięcia, nie brakuje również poruszania poważniejszych tematów. Wystarczy zauważyć wzajemne relacje jakie panują pomiędzy braćmi, rozwijające się razem z akcją. Czy też owe wspomniane wcześniej stereotypy, będące swego rodzaju satyrą na niektóre zachowania, występujące we współczesnym społeczeństwie, zapewne nie tylko brytyjskim.

„Domek” to blisko półtorej godziny świetnej zabawy, w której z dużą rezerwą potraktowano schematy, występujące w horrorze. W miarę dynamiczna akcja znajduje zakończenie dosyć niespodziewane, jednak pozostawiające furtkę do nakręcenia sequela.

Screeny

HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE HO, COTTAGE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz i reżyseria
+ aktorstwo
+ komizm
+ wyraźnie zarysowane postacie
+ muzyka
+ praca kamer

Minusy:

- zmienna konwencja filmu może być trudna do zaakceptowania
- czasem żart słowny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -