Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SPIRITS

SPIRITS

Dusze

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:Victor Vu
Kraj prod.:Wietnam/ USA
Obsada:Catherine Ai, Kathleen Luong, Tang Hue Chi , Tuan Cuong , Mai Thy Dao , Michael Minh ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kino wietnamskie dla większości widzów wydać się może zjawiskiem niemal tak samo egzotycznym i unikatowym jak zorza polarna czy Wielka Stopa. A tymczasem kinematograf we Wietnamie pojawił się za sprawą Francuzów już w 1905 r., zaś regularna produkcja filmowa rozpoczęła się w latach 40. ubiegłego wieku. W 1963 r. otwarto w Hanoi Państwową Szkołę Filmową, choć większość ówczesnych twórców filmowych uczyło się zawodu w radzieckim WGiK-u. Niestety filmy, które powstawały we Wietnamie, z małymi wyjątkami, prezentowały wątpliwy poziom artystyczny, będąc w istocie komunistycznymi agitkami. Zmiana nastąpiła na początku lat 90. XX wiek, wraz z reformami gospodarczo-społecznymi. Kino wietnamskie sięgało po bardziej zróżnicowane gatunki i tematy a na czołowego twórcę, nie tylko rodzimej kinematografii, wyrósł Tran Ahn-Hung, reżyser wysmakowanych dramatów psychologicznych - „Zapach zielonej papai”, „Rikszarz”, oraz „Schyłek lata”. Znamienne, że ten najsłynniejszy wietnamski filmowiec realizuje swoje filmy we Francji. Znamienne, ponieważ we Wietnamie, choć powstają obrazy kręcone przy wyłącznym udziale miejscowego przemysłu filmowego, to większość produkcji stanowią koprodukcje z innymi państwami najczęściej z Francją (np. „Kochanek” Jean-Jacques Annuda), a od niedawna także z USA. Przykładem tej ostatniej współpracy są właśnie „Dusze” - jeden z pierwszych wietnamskich horrorów. Co prawda film został zrealizowany w Południowej Kalifornii, przez wietnamskich emigrantów na co dzień mieszkających w Ameryce, po części za amerykańskie dolary, lecz mimo to jest on utworem jak najbardziej wietnamskim. Decyduje o tym przede wszystkim jego treść przepełniona azjatyckim mistycyzmem i kulturą. I tym szczególnym jedynym w swoim rodzaju orientalnym charakterem

„Dusze” składają się z trzech opowieści powiązanych ze sobą postacią głównego bohatera oraz miejscem akcji. Pierwsza z nich pt „Gość”, opowiada o Locu - pisarzu poczytnych powieści, którego pewnego razu los zaprowadził do tajemniczego domu, zamieszkałego przez niemniej tajemniczą młodą i piękną kobietę o imieniu Hoa. Niebawem okazuje się, że dom jest nawiedzony a piękna dziewczyna skrywa przed mężczyzną mroczny sekret. Druga opowieść zatytułowana „Jedyne dziecko” jest kontynuacją poprzedniej. Loc`iem, który podupadł na zdrowiu, zwłaszcza psychicznym, opiekuje się młoda pielęgniarka Linh. Dziewczyna ma zbawienny wpływ na mężczyznę, ponieważ ten nie tylko wraca do zdrowia, ale wydaje powieść pt. „Gość”, która staje się olbrzymim sukcesem. Wkrótce Loc, mimo przestróg matki zaniepokojonej niejasną przeszłością dziewczyny, żeni się z Linh. Szczęście młodej pary trwa, dopóki na jaw nie wychodzi, że żona pisarza nie może zajść w ciążę. Przyczyną tego stanu jest ponura przeszłość Linh i jej nie do końca czyste sumienie. A przypomina jej o tym duch dziewczynki, która zaczyna prześladować bohaterkę. Trzecia historia - „Wróżka” jest opowieścią o oszustce, która udając medium i specjalistkę od feng shui wyłudza pieniądze od właścicieli nawiedzonych domostw w zamian za pozbycie się „złej energii”. Wróżka trafia do domu Loca, na miejscu jednak będzie musiała się zmierzyć z zjawiskami, które zupełnie ją przerosną.

„Chwyta za serce i ścina krew”, „Rewelacyjna, mocna i unikalna opowieść o duchach” - slogany reklamowe widniejące na okładce „Dusz” nie wróżyły niczego dobrego. Rzadko bowiem się sprawdzają - mają zachęcić do kupna, a nie odnosić się do rzeczywistej wartości filmu. Potwierdzeniem złych przeczuć okazało się także kilkanaście początkowych minut obrazu Victora Vu. Trzy te same, więcej niż skromne dekoracje, dwoje aktorów, statyczna kamera - nieodpartego skojarzenia ze spektaklami TV trudno się było pozbyć. A to oczywiście wrażenie jak najmniej pożądane. Co gorsza pierwsza z trzech historii, „Gość” kompletnie niczym nie zaskakuje. Każdy widz, nawet słabo obeznany z azjatyckimi opowieściami o duchach, bez problemu odkryje tajemnicę prawdziwej tożsamości pięknej Hoa. Nie zaskoczy go także przyczyna, dla których stała się tym, kim się stała. Krótko mówiąc intryga biegnie przetartym do bólu szlakiem a przewidywalności fabuły nie wynagradzają, nieliczne zresztą, sceny grozy ograniczające się do cienia przebiegającego zza plecami bohatera czy „tajemniczych odgłosów”. A jednak jest w tej pierwszej opowieści, choć schematycznej a momentami wręcz nudnej, coś niezwykłego. Aby tę niezwykłość dojrzeć konieczne jest ogarnięcie całości przedstawionej historii, bowiem to kontekst całego filmu nadaje pierwszej noweli szczególnego charakteru. Nie intryga najeżona jump scene`ami jest bowiem w „Duszach” najważniejsza, ale to „coś”, co czyni ten film wyjątkowy.

Próba zdefiniowania tego „czegoś” z góry skazana jest na niepowodzenie, ale gdyby się uprzeć, to można by określić to „coś” mianem niezwykłej mieszanki atmosfery mistycyzmu, melancholii, zadumy, tajemniczości i niesamowitości. Tej ostatniej całkiem sporo jest w drugiej opowieści - „Jedyne dziecko”, która jest też najciekawszą, najbardziej emocjonującą historią, wprawdzie złożoną ze znanych doskonale elementów ( duch dziewczynki, zemsta, zza grobu, buddyjska karma itp.), lecz jako się rzekło, nie o zaskakujące zwroty akcji w filmie Vu chodzi przede wszystkim. Trzecia opowieść pt „Wróżka”, udanie puentuje przedstawioną fabułę, jednocześnie wskazując na najważniejsze przesłanie filmu, które najtrafniej oddają słowa jednej z bohaterek - „Ludzie twierdzą, że czas goi rany. Ale niektóre rany nie goją się nawet po śmierci.”

Na pozór to nic nowego. Niemal każda opowieść o duchach rodem z Azji obraca się wokół tych samych tematów - nie naprawionej krzywdy, domagającej się zadośćuczynienia nawet po śmierci zmarłych, którzy na skutek złej karmy utknęli w z zaświatach; zła, które zamiecione pod dywan wciąż powraca. Nie zabrakło także wątku tragicznej miłości, której skutki dotykają w równym stopniu śmiertelników, jak umarłych. Różnica polega na sposobie prezentacji tych ważkich tematów. To, co z początku zdawało się irytować i znajdować się po stronie negatywów, wraz z leniwie sączącą się akcją staje się z czasem zaletą. Skromność, a wręcz ascetyczność realizacji, kameralność opowieści, powolne tempo, brak jakichkolowiek efektów, statyczność wydarzeń, wszystko to sprawia, że „Dusze” odznaczają się rzadko spotykaną intensywnością i siłą sugestii. Duża w tym zasługa nastrojowej, choć może niezbyt oryginalnej muzyki Christophera Wonga, stylowych zdjęć operatorskiego duetu - Coopera Donaldsona i Petera Soto oraz aktorskiej obsady, spośród której wyróżniłbym szczególnie prześliczną Kathleen Luong w roli Linh.

„Dusze” to jednak wymagające kino. Tylko widzowie uzbrojeni w potężną porcję cierpliwości i nie mniejszą wrażliwości wyniosą z seansu filmu Victora Vu wiele niezapomnianych wrażeń. Dla pozostałych to raczej strata czasu.

Screeny

HO, SPIRITS HO, SPIRITS HO, SPIRITS HO, SPIRITS HO, SPIRITS HO, SPIRITS HO, SPIRITS HO, SPIRITS HO, SPIRITS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezwykły charakter filmu
+ kontemplacyjno-melancholijny nastrój
+ kameralność i ascetyzm
+ druga opowieść pt.: „Jedyne dziecko”
+ strona realizacyjna
+ prześliczna Kathleen Luong

Minusy:

- trudny w odbiorze
- pierwsze nowela pt.: „Gość”
- momentami bywa za statycznie i ascetycznie
- co bardziej niecierpliwych może znudzić
- nie straszy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -