Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TAXIDERMIA

TAXIDERMIA

Taxidermia

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:György Pálfi
Kraj prod.:Węgry/Austria/Francja
Obsada:Csaba Czene, Gergely Trócsányi, Marc Bischoff,
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:8.75
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Horror cielesny już dawno zadomowił się nie tylko w filmie, ale również i literaturze. Wykorzystując do wzbudzania grozy ludzkie ciało, często porusza tematy kontrowersyjne, głęboko wdeptując w ziemię sferę sacrum. Nie inaczej jest i w przypadku węgierskiego kolażu gatunkowego „Taxidermia”, który jednocześnie przyciąga i odpycha.

Na film składają się trzy opowieści. Pierwsza porusza historię niejakiego Morosgoványi’ego (Csaba Czene), żołnierza i ordynansa, który opętany jest żądzą seksu. Praktykując podglądactwo, mężczyzna zaspokaja się na wszelkie możliwe sposoby. Pewnego dnia, przekracza jednak pewną granicę, a konsekwencje tego są tragiczne. Środkowy segment „Taxidermii” opowiada o synu Morosgoványi’ego, chorobliwie otyłym Kálmánie Balatonym (Gergely Trócsányi), który jest wiodącym zawodnikiem w jedzeniu na czas. Jednak, gdy nadchodzi jesień jego życia, Kálmán staje się zwykłym dziwolągiem niezdolnym do samodzielnej egzystencji. Ostatnia opowieść dotyczy wnuka Morosgoványi’ego, Lajoska Balatony (Marc Bischoff), który jest zawodowym wypychaczem zwierząt. Mający kompleksy na swoim punkcie, nieumiejący rozmawiać z kobietami, postanawia któregoś dnia odmienić swoje życie...

Gdyby przyjąć za prawdziwe słowa Stephena Kinga, mówiące o tym, że groza składa się z lęku, strachu i obrzydzenia, to obraz Györgya Pálfi idealnie wkomponowałby się w ten ostatni poziom grozy. Mowa oczywiście o obrzydliwości, bez której wielu amatorów horroru w ogóle nie wyobraża sobie tego gatunku. Zainspirowana opowiadaniami Lajosa Parti Nagy’ego „Taxidermia” naszpikowana jest bowiem najdziwniejszymi ludzkimi perwersjami, uzależnieniami i zwykłymi słabościami. W zasadzie każdy z bohaterów trzech krótkich historii, które składają się na film, pada ofiarą własnych obsesji. Dla lekko upośledzonego Morosgoványiego z zajęczą wargą jest to obsesja seksu i niespełnionych fantazji erotycznych. Dla jego syna Kálmána Balatony jest to brak umiaru w jedzeniu, natomiast dla wnuka, Lajoska Balatony, tym czymś jest modyfikacja ciała żywych organizmów i próba znalezienia recepty na nieśmiertelność. Oczywiście wszyscy trzej zostają pożarci przez swój nieokiełznany popęd, który najpierw przejmuje nad nimi kontrolę, a później popycha ich w mroczne otchłanie ludzkiego obłędu. Sporo tu miejsca na sceny bardzo dosadne. W zasadzie już na wstępie widz jest atakowany widokiem penisa w erekcji, z którego bucha wiązka ognia. A dalej jest jeszcze śmielej. Mamy sceny kopulacji z martwym zwierzęciem, ukazanie świniobicia w najdrobniejszych szczegółach, czy preparowanie ludzkiego ciała. Nic dziwnego, że w większości krajów, gdzie wyświetlane było to węgierskie dzieło, wpuszczano od 18 lat. Zatem zanim zdecydujecie się na seans „Taxidermi”, zastanówcie się dwa razy, czy macie na tyle mocne nerwy i żołądek, żeby dotrwać do końca seansu. Swego czasu produkcja ta wzbudziła wiele kontrowersji. Reżysera Györgya Pálfi’ego oskarżano o hołdowanie najprymitywniejszym instynktom, a nawet o pornografię. Ta zła prasa nie przeszkodziła jednak Węgrom wystawić filmu w 2007 roku w walce o Oscara.

Z pewnością niektórych widzów rozczaruje fakt, że „Taxidermia” nie jest sztandarowym przykładem gatunku horroru. Jest tu bowiem sporo miejsca na akcenty dramatyczne, a nawet komediowe. Jednak trzy zaprezentowane tu historie przypominają swym klimatem rodzaj opowieści niesamowitych. Wszystkie opowiastki połączone są klamrą fetyszystowskich upodobań i uniwersum chorych wartości. Bo mimo upływy lat i zmian pokoleniowych, jedynie sfera popędowa pozostaje w filmie bez zmian. To ona jest siłą, która nadaje sens życiu głównych bohaterów i która w końcu prowadzi ich do zguby. Kto lubi zabawy teoriami Freuda i Junga, znajdzie tu spore pole do popisu. Ogromną rolę odgrywa tu ludzka cielesność. W paru miejscach twórcy wyraźnie nawiązują do węgierskich tradycji ludowych, które nie są przecież dla polskiego widza aż tak egzotyczne. „Taxidermia” jest również filmem pełnym skrajności. Bo z jednej strony groteskowość filmu zmusza do śmiechu (patrz scena zawodów w jedzeniu), a z drugiej ta buchająca z ekranu obrzydliwość, chwilami podnoszona do kwadratu, sprawia, że człowieka mimowolnie napawa obrzydzenie.

Kamera bardzo dobrze wodzi najpierw po dawnej węgierskiej prowincji, następnie przenosząc widza w czasy komunizmu, by w końcu rzucić nas w sam środek współczesności. Wszystko to doprawione jest niczego sobie zdjęciami i zgrabnym montażem. Całość prezentuje się naprawdę profesjonalnie. Postacie są dość przekonywujące, a ich obsesjom trudno odmówić wyrazistości, bo to przecież one ciągną ten film do przodu.

„Taxidermia” to z pewnością film nietuzinkowy, wymykający się schematycznym podziałom gatunkowym. W wielu miejscach przypomina produkcję jakby skreśloną ręką Davida Cronenberga. Groteskowe, chwilami surrealistyczne, przepełnione obrzydliwością i całą paletą możliwości modyfikacji ludzkiego ciała, dzieło Pálfi’ego będzie gratką dla fanów filmów niecodziennych i dziwacznych.

Screeny

HO, TAXIDERMIA HO, TAXIDERMIA HO, TAXIDERMIA HO, TAXIDERMIA HO, TAXIDERMIA HO, TAXIDERMIA HO, TAXIDERMIA HO, TAXIDERMIA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ śmiały pomysł
+ nietuzinkowość
+ zdjęcia

Minusy:

+ to nie jest horror sensu stricte
+ kolaż gatunkowy nie każdemu przypadnie do gustu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -