Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:IN A GLASS CAGE

IN A GLASS CAGE

W szklanej pułapce

ocena:9
Rok prod.:1987
Reżyser:Agustí Villaronga
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:Günter Meisner, David Sust, Marisa Paredes, Gisèle Echevarría,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:9.33
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Hiszpańska groza w ostatnim okresie zyskuje w Polsce spore grono zwolenników. W 2008 roku w kinach straszył „Sierociniec” („The Orphanage”), Juana Antonio Bayona oraz „[Rec]”, duetu Jaume Balaguero i Paco Plazy. To tylko dwa przykłady, ale należy pamiętać, iż Hiszpania obok Niemiec, Włoch, czy Wielkiej Brytanii zalicza się do krajów najbardziej zasłużonych dla europejskiego horroru. Groza w każdym z wymienionych państw miała swoje wzloty i upadki. W przypadku Półwyspu Iberyjskiego kryzys nadszedł w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Nie oznacza to jednak, że nie pojawiły się wtedy prawdziwe perełki. Do jednych z nich zalicza się recenzowany „W szklanej pułapce” („In a Glass Cage”) z 1987 roku, w reżyserii Agustí Villaronga. Film opiera się klasycznemu pojęciu horroru. Nie można w nim znaleźć duchów, wilkołaków i wampirów. Choć jest seryjny morderca, lecz ten bardzo daleko odbiega od schematu amerykańskiego slashera. Mimo to „W szklanej pułapce” przeraża i budzi odrazę ze względu na tematykę jaką podejmuje, jak i sposób w jaki ją przedstawia.

W starym, dużym domu mieszka trzyosobowa rodzina, sparaliżowany po samobójczej próbie, Klaus oraz jego żona - Griselda i córka – Rena. Powodem dla którego mężczyzna usiłował się zabić były wyrzuty sumienia, skutek jego „pracy” dla III Rzeszy. Wtedy Klaus przeprowadzał eksperymenty medyczne na dzieciach. Był również pedofilem. Obecnie, kilkanaście lat po wojnie rodzina mieszka na wygnaniu. Jednak mężczyzna, który żyje tylko dzięki aparaturze pomagającej mu oddychać, wymaga pomocy wykwalifikowanej pielęgniarki. Któregoś dnia do domu trafia Angelo, oferując swoją pomoc przy chorym. Jednak Griselda szybko odkrywa jego niekompetencję, ale mimo tego Klaus upiera, aby młodzieniec się nim opiekował. Wydaje się, że drogi życiowe obu mężczyzn sobą ze powiązane. Czyżby przeszłość dopadła nazistowskiego zbrodniarza?

„W szklanej pułapce” nie należy do filmów łatwych w odbiorze i z pewnością nie jest skierowany do szerokiego grona odbiorców. Wbrew pozorom jego głównym motywem nie jest rozrachunek z wojenną przeszłością Klausa, lecz to co się dzieje w teraźniejszości. Hitlerowskie zbrodnie mężczyzny są tylko pewnym punktem wyjścia, który umożliwia misterną wędrówkę po zakamarkach ludzkiej duszy, ale tych najciemniejszych, tam gdzie kończy się człowieczeństwo. Aby osiągnąć powyższy cel Villaronga skonstruował stosunkowo prostą fabułę. W filmie pozornie niewiele się dzieje, narracja prowadzona jest powolnie, z kilkoma momentami przyspieszeń. Był to pewien zamiar artystyczny. Niezbyt często można obejrzeć film, w którym tak dobrze połączono obraz z dźwiękiem oraz z dialogami.

Oprawa wizualna imponuje. Większa część akcji toczy się w budynku, który może przywodzić na myśl stare, domy, zamki rodem z solidnych, gotyckich, filmowych opowieści o duchach. W znacznej części filmu, pokoje nie są oświetlone zbyt dobrze. Czasem trudność sprawia dostrzeżenie rysów twarzy głównych bohaterów. Warto zwrócić uwagę na scenografię, surową, jakby „wypłowiałą”. Dzięki temu twórcy osiągnęli niezwykle mroczną i duszną atmosferę. Dużą pozytywną rolę w tym elemencie wypełnił, odpowiedzialny za zdjęcia, Jaume Peracaula. Jego perfekcyjną pracę widać w wielu momentach. Dobrym przykładem jest jedna z początkowych scen, w której gospodyni woła Griseldę, twierdząc, że w pokoju męża jest diabeł. Obiektyw kamery najpierw jest skierowany w stronę kobiet, a następnie drzwi, prowadzących do wspomnianej izby. Przez chwilę następuje zawieszenie akcji. Dzięki temu zabiegowi reżyser skutecznie pobudza wyobraźnie widza. Właściwie przez cały okres trwania seansu Villaronga stara się w taki sposób manipulować obrazem, aby było jak najmniej widać, aby umożliwić widzowi wykreowanie własnej wizji tego co właśnie niesie za sobą filmowa fikcja.

Misternie skonstruowane zdjęcia nie mogłyby się obyć bez odpowiedniej oprawy dźwiękowej, która świetnie podkreśla obraz, jak choćby przy pomocy odgłosów wydawanych przez maszynę podtrzymującą oddech Klausa, a czasem staje się najważniejszym elementem filmu. Wystarczy przywołać scenę, w której do niewielkiego pokoju wpada poranne światło, niewyraźnie go rozświetlając. Nie wiele można dostrzec zarówno w pokoju, jak i przez okno, za to świetnie słychać to co dzieje się na dworze – radosny śpiew ptaków. Sama scena ma charakter symboliczny. Jaki? O tym warto przekonać się samemu.

Podobnie jak scenografia również muzyka jest niezwykle prosta, minimalistyczna i introwertyczna, złożona z dark ambientowych przestrzeni, z czasem przebijającymi się instrumentami smyczkowymi, zazwyczaj wiolonczelą. Warto również zwrócić na rytm, zbudowany nie tyle przez instrumenty muzyczne, co przez rekwizyty. To wspomniana już wyżej maszyna podtrzymująca oddech Klausa, lecz również np. różnej wielkości wahadełka od zegarów.

Javier Navarra, kompozytor ścieżki dźwiękowej, współpracował również w późniejszych filmach z Villarongą, takich jak choćby w innym horrorze reżysera - „99.9”, z 1997 roku. Talent Navarrete'a wykorzystano również w wielu innych obrazach. Polscy widzowie z pewnością skojarzą go z hiszpańskimi horrorami Guillermo del Toro - „Kręgosłup Diabła” („The Devil's Backbone”, 2001) oraz „Labirynt Fauna” („Pan's Labyrinth”, 2006), który otrzymał nominację do Oskara również za muzykę. W 2008 roku Navarrete'a wspomaga innego znanego w Polsce twórcę, Alexandre Aja („The Hills Have Eyes”, 2006) , w remake'u koreańskiego horroru, „Lustrach” („Mirrors”).

„W szklanej pułapce” jest jednym z tych nielicznych obrazów, w którym wszystkie filmowe składniki znakomicie ze sobą współgrają. Fabułę wspomaga praca kamer, lokacja i scenografia. Wymienione elementy doskonale podkreśla ścieżka dźwiękowa. Całość dopełnia znakomita obsada aktorska. Większość fabuły buduje relacja Klausa z Angelo, uzupełniana o nie mniej istotne role Griseldy i Reny. W postać Klausa wcielił się niemiecki aktor Gunter Meisner, znany z licznych ról nazistów. Tak też było w tym wypadku. Choć tym razem jest to postać słaba, sparaliżowana, totalnie uzależniona od innych ludzi i maszyny podtrzymującej oddech. Nawet w scenach retrospekcji, odbywających się jeszcze przed jego samobójczą próbą. Nie widać stereotypowej postaci faszysty – nadczłowieka. Ze względu na specyficzną rolę, Meisner gra właściwie tylko twarzą, oprócz oczywiście wspomnianych retrospekcji, w których jest zdrowym mężczyzną. Z pewnością dla aktora taka postać to wielkie wyzwanie. Nie można się przecież wspomagać gestami, mową ciała, pozostaje tylko mimika oraz głos. Aktor wykorzystał to znakomicie. Twarz doskonale zdradza emocje Klausa. Bynajmniej nie jest to duma ze swojego zeszłego życia. Zupełnie inaczej wygląda postać Angelo, w którego wcielił się David Hust. Wykreowany przez niego mężczyzna wydaje się być różny od Klausa pod każdym względem. Spore wrażenie wywołuje chłód przebijający przez jego twarz, kontrastujący ze sobą w dziennych i nocnych ujęciach.

Jednym z ambitniejszych wyzwań dla każdego reżysera jest kierowanie poczynaniami dziecka na planie. Należy pochwalić Gisèle Echevarría za posłuszne wykonywanie poleceń Villarongi. Dzięki temu jej postać doskonale uzupełnia treść filmu. Co jest o tyle ważne, że czworo głównych bohaterów zachowuje się w określony sposób. Ich portrety psychologiczne są różne, lecz wzajemnie dopełniające siebie. Przecież Klaus, Rene i Griselda to rodzina, w której każdy ma określone zadania i każdy w określony sposób wpływa na innych. Ten domowy mir wydaje się zakłócać Angelo, ale czy aby na pewno?

Marisa Paredes jest najbardziej znanym i utytułowanym członkiem obsady aktorskiej. Fani Pedro Almodovara z pewnością skojarzą ją z kilku filmów mistrza, pośród najznamienitszych wystarczy wspomnieć o „Wszystko o mojej matce” („All About My Mother”) oraz „Porozmawiaj z nią” („Talk to Her”). Aktorka odtwarzała znaczące role również w wielu innych obrazach. Polscy horroromaniacy powinni znać ją ze świetnej kreacji Carmen, we wspomnianym już powyżej „Kręgosłupie Diabła” Guillermo del Toro. Wykreowana przez nią Griselda jest najbardziej skomplikowaną główną postacią „W szklanej pułapce”. Od samego początku kobietą targają różne wątpliwości – życiowe dylematy, w odróżnieniu do pozostałych bohaterów, których zachowanie pozornie wydaje się prostolinijne. Paredes odtworzyła swoją rolę po mistrzowsku. W zasadzie będąc postacią, która początkowo jest widzowi najbliższa, właśnie ze względu na naturalność jej zachowania.

Wszystkie powyższe elementy złożyły się na prawdziwą filmową perełkę. Villaronga, o czym już wyżej wspomniano, zastosował niezwykły zabieg. Pozwolił wyobraźni widza odgrywać znaczącą rolę podczas seansu. Dokonał tego pokazując bardzo niewiele, obraz w tym wypadku bywał zastępowany dialogami – wspomnieniami m.in. Klausa. Dzięki temu widz doskonale wie co się w danym momencie dzieje, mimo iż wypadki toczą się poza kadrem. Tak pokazane okrucieństwo potrafi przerażać bardziej niż hektolitry ketchupu – filmowej krwi, obecnej w wielu horrorach. Horror nie jest przeznaczony dla każdych oczu. Jeżeli nie wciągnie, to znuży. Tych których pochłonie los bohaterów czeka niebezpieczna i mroczna podróż, pełna różnych symboli i zaskakująco zakończona.

Screeny

HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE HO, IN A GLASS CAGE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz i reżyseria
+ fabuła
+ dźwięk
+ zdjęcia
+ gra aktorska
+ scenografia i lokacja

Minusy:

- trudna tematyka i sposób jej przedstawienia może odrzucać

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -