Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HAPPENING, THE

HAPPENING, THE

Zdarzenie

ocena:2
Rok prod.:2008
Reżyser:M.Night Shyamalan
Kraj prod.:USA / Indie
Obsada:Mark Wahlberg, Zooey Deschanel, John Leguizamo, Betty Buckley, Ashlyn Sanchez
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:4.8
Głosów:15
Inne oceny redakcji:
Adach - 3

Począwszy od trzeciego pełnometrażowego dzieła M. Night Shyamalana – a więc słynnego „Szóstego zmysłu” (1999) – uważałem tego hinduskiego reżysera za prawdziwe objawienie i z czystym sumieniem wystawiałem wysokie noty nawet tym jego filmom, które powszechnie krytykowano. Bo przecież „Osada” (2004) świetnie trzymała w napięciu i mogła się podobać nawet jeśli ktoś się zbyt szybko domyślił puenty, a „Kobieta w błękitnej wodzie” (2006), choć opowiadała nieco naiwną historię, też miała parę bardzo dobrych momentów i była przekonująco zagrana. Najnowszego filmu Shyamalana nie jestem już jednak w stanie bronić: począwszy od scenariusza po reżyserię i aktorstwo jest on absolutnie fatalny, a przy tym jego niezliczone wady nie chcą nawet śmieszyć.

Podobno kręcąc „Zdarzenie” reżyser chciał przekroczyć wszelkie granice i zrealizować dzieło, które zaszokuje współczesnych widzów tak, jak w latach 60. zaszokował publiczność Hitchcock „Ptakami”. Wydawało się więc, że będzie pięknie, tym bardziej, że Shyamalana porównywano przecież z Hitchcockiem już od czasów sukcesu „Szóstego zmysłu”. „Zdarzenie” to jednak porażka tak wielka, że przywoływanie nazwiska Hitchcocka w celach porównawczych wydaje się zupełnie nie na miejscu – o klasę lepsze filmy zdarzało się kręcić nawet tak zasłużonym dla tandetnego kina grozy reżyserom jak Jim Wynorski czy Uwe Boll!

Zdarza się oczywiście, że z głupich scenariuszy powstają filmy, które ogląda się z dużą przyjemnością (choć czasami trzeba wcześniej uśpić zdrowy rozsądek za pomocą alkoholu), jednak fabuła „Zdarzenia” jest głupia w ostentacyjnie nudny sposób. Najpierw twórcy serwują nam przygnębiające obrazki z życia Nowego Jorku, mieszkańcy którego zaczęli właśnie masowo popełniać samobójstwa: wypoczywająca w parku kobieta postanawia nagle zrobić sobie dziurę w szyi, a spora grupa robotników wysokościowych niemalże jednocześnie skacze z rusztowania. Potem poznajemy nauczyciela Elliota Moore’a (Mark Wahlberg jako nauczyciel?!!) przedstawiającego młodzieży tajemnicze przypadki znikających bez śladu pszczół – pewne wnioski wynikające z tej lekcji okażą się oczywiście przydatne w dalszej części filmu, więc należy słuchać. Pełni nauczycielskich talentów Moore’a jednak nie poznajemy, bo mężczyzna zostaje wezwany na spotkanie, gdzie dowiaduje się o samobójstwach w okolicy Central Parku. Jedna z najchętniej rozpowszechnianych teorii tłumaczących to zdarzenie mówi o ataku terrorystycznym, ale ostatecznie okazuje się, że... amerykańskie rośliny uznały po prostu, iż człowiek jest ich wrogiem i zaczęły rozpylać toksyny, które doprowadzają ludzi do samobójstwa. Aby przeżyć, trzeba więc unikać wszelakich parków, uważać na zdradliwe powiewy wiatru i nie poruszać się w zbyt dużych grupach (gdyż wtedy właśnie rośliny wpadają w panikę i zaczynają pluć toksynami). Jak w większości filmów Shyamalana, główny bohater będzie musiał zadbać o dobro swojej rodziny i przyjaciół (Zooey Deschanel zupełnie nieprzekonująco gra żonę Elliota, a utalentowany John Leguizamo męczy się w jednej z najbanalniejszych ról w swojej karierze jako jego najbliższy kumpel), ale nie przydarzy mu się nic naprawdę ekscytującego czy przerażającego.

Najlepsze filmy Shyamalana charakteryzowało dobre aktorstwo, nietypowe poczucie humoru, szokujące zwroty akcji i konsekwentnie budowana atmosfera niesamowitości. W „Zdarzeniu” reżyser poniósł klęskę na wszystkich czterech frontach. Aktorzy są nienaturalni (zwłaszcza Deschanel i Wahlberg), sceny z założenia komediowe irytują (nie bardzo śmieszy nawet najlepszy jeszcze moment, w którym Wahlberg próbuje rozmawiać ze sztuczną rośliną), zwroty akcji wypadają blado, a o nastroju niesamowitości nie ma co mówić. Można by próbować chwalić niebrzydkie zdjęcia i przyzwoitą (choć nie oferującą żadnych niespodzianek) ścieżkę dźwiękową, ale przecież nie zmienią one idiotycznego filmu w dzieło dobre lub choćby dające się bezboleśnie oglądać. Bo „Zdarzenie” naprawdę sprawia dotkliwy ból – zwłaszcza mózgu.

Screeny

HO, HAPPENING, THE HO, HAPPENING, THE HO, HAPPENING, THE HO, HAPPENING, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zdjęcia i muzyka nie są złe

Minusy:

- aktorzy
- scenariusz
- brak napięcia i odpowiedniej atmosfery
- nieśmieszne sceny komediowe
- niestraszne sceny horrorowe
- nieprzekonujące sceny „naukowe”
- banalny i pretensjonalny finał.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -