Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LOVE OBJECT

LOVE OBJECT

Obiekt pożądania

ocena:7
Rok prod.:2003
Reżyser:Robert Parigi
Kraj prod.:USA
Obsada: Desmond Harrington, Melissa Sagemiller, Udo Kier, Rip Torn,
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7
Głosów:2
Inne oceny redakcji:
Krzysztof Gonerski - 7

Lalki. Przeciętnemu człowiekowi kojarzą się zapewne z dzieciństwem, zabawą, beztroską. Ale nauczony filmowym doświadczeniem miłośnik horroru niejednokrotnie odczuwa w ich obecności niepokój. Lalka – jako bohater obrazów grozy – nie jest bowiem tak niewinna i statyczna jak mogłoby się wydawać. W jej plastikowej głowie często kryją się mordercze intencje a pozornie nieruchome oczy uważnie śledzą każdy ruch potencjalnej ofiary… Lalkowy potwór pojawia się pod różnymi postaciami: przeważnie jako zabawka („Child’s Play”) albo narzędzie pracy brzuchomówcy („Dead Silence”, „Magic”); żyje i morduje naprawdę bądź też okazuje się żyć wyłącznie w chorym umyśle bohatera ludzkiego. Lalka, która pojawia się w „Obiekcie pożądania” nie jest ani zabawką dziecka ani kukłą brzuchomówcy… Do czego więc służy i czy zagrożenie z jej strony jest realne?

Nieśmiały, nieco wyobcowany Kenneth Winslow (Desmond Harrington) świetnie radzi sobie w pracy. Jego życie uczuciowe, natomiast, właściwie nie istnieje. Do czasu. Pewnego dnia, Kenneth natyka się na ulotkę reklamującą usługi ponętnej Nikki. Okazuje się, że Nikki jest perfekcyjnie dopracowaną silikonową lalką, tworzoną zgodnie z preferencjami klienta. Jednocześnie, w szary dotychczas żywot Kennetha wkracza piękna kobieta z krwi i kości, koleżanka z pracy – Lisa (Melissa Sagemiller). Mężczyzna zamawia Nikki, kreując ją na podobieństwo współpracownicy. Wkrótce okazuje się, że Nikki to jednak coś więcej niż sex-zabawka – Kenneth zbliża się do niej emocjonalnie; zdaje się być w niej zakochany i postrzegać jako żyjącą istotę… Ale Lisa również nie pozwala o sobie zapomnieć. Rozdarty pomiędzy odwzajemnionym uczuciem do prawdziwego człowieka a obsesją na punkcie lalki, bohater popada w coraz większy obłęd, odczuwając prawdziwy strach przed urojoną agresywnością Nikki. Doprowadza to do serii aktów przemocy i do finału, który zaskoczy chyba każdego widza…

Nikki, silikonowa bohaterka „Obiektu pożądania”, w niczym nie przypomina tandetnych, nadmuchiwanych imitacji kobiety, a jest bardziej ekskluzywnym substytutem (kosztuje 10 tysięcy dolarów, chociaż raczej nie wygląda na aż tak drogą…), wzorowanym na dostępnych w świecie realnym RealDolls. Lalki oferują nie tylko ciało rodem z Playboya gotowe do niezobowiązującego, nieograniczonego seksu, ale pozwalają poczuć władzę i coś na kształt boskiej mocy tworzenia. Przedstawiony w filmie emocjonalny związek mężczyzny z lalką również nie jest jedynie wytworem wyobraźni scenarzystów, ale ma swe źródło w rzeczywistości. Jeśli wierzyć Internetowi, niektórzy realni – i niekoniecznie szaleni – miłośnicy „prawdziwych lalek” mówią do nich, trzymają za rękę, przytulają, dokładnie tak jak Kenneth… Uważają je za kobiety idealne: całkowicie im oddane, piękne, wiecznie młode, milczące…W nieco szerszym kontekście, obraz Parigiego odzwierciedla zjawisko dość niepokojące i wcale nie marginalne we współczesnym świecie: emocjonalnie nacechowane relacje ludzi ze sztucznymi wytworami ich własnej działalności i przedkładanie tychże nad relacje międzyludzkie. Podczas gdy mężczyźni zakochują się w lalkach, kobiety znajdują bardziej spektakularne obiekty pożądania. Pionierką tzw. „objectum sexuality” jest Szwedka, Eija-Riitta Berliner-Mauer, która – jak wskazuje jej nazwisko – pokochała i poślubiła… Mur Berliński…

„Obiekt pożądania” prowokuje również do dyskusji nad kwestią uprzedmiotawiania kobiet. Punktem wyjścia jest oczywiście postać Nikki. Silikonowe lalki już same w sobie mogą budzić kontrowersje – są przecież wzorowane na realnych przedstawicielkach płci pięknej, a służyć mają jedynie zaspokojeniu potrzeb i zachcianek mężczyzn. Ale w filmie Parigiego temat przedmiotowego traktowania kobiet idzie jeszcze dalej. Pojawiają się seksistowskie odzywki męskich współpracowników Kennetha: „Ona [Nikki] po prostu leży. A ty odwalasz całą robotę. Jak w prawdziwym życiu.” Co więcej, choć początkowo to Lisa jest idealnym wzorcem, na którym Kenneth opiera wygląd Nikki, stopniowo wyłania się prawdziwy ideał. Sztuczna Nikki wygrywa, a Kenneth stara się fizycznie upodobnić żywą Lisę właśnie do niej. Tym samym pierwotny wzorzec staje się niedoskonałą imitacją. Po odkryciu szokującej prawdy, dziewczyna stwierdza: „Chciałeś żebym była jak gumowa sex-lalka??!!” Co ciekawe, każda postać związana w jakiś sposób z przedmiotowym postrzeganiem kobiet a może po prostu z zachowaniami, które mogą być uznane za niemoralne – m.in. pracownik sex-shopu, dostawca lalki a z czasem również sam Kenneth – jest fizycznie naznaczona: plamami bądź deformacją ciała. Być może symbolizuje to zgniliznę moralną, ale czy jest tak naprawdę potępione i czy zostanie ukarane okazuje się dopiero w przewrotnym finale…

„Obiekt pożądania” traktuje nie tylko o więzi człowieka z - bądź co bądź - przedmiotem i o uprzedmiotawianiu kobiet. Film sugeruje, że człowiek w ogóle, niezależnie od płci, uważany jest za przedmiot, za maszynę. W korporacji Kennetha daje się zauważyć nie tylko alienację i wrogość większości pracowników, ale – jak odczuwa to Lisa – ludzie używani są tutaj jak narzędzia i roboty. Są więc zastępowalni i tak naprawdę nieważni. Jak na ironię, firma ta zajmuje się opracowywaniem instrukcji obsługi. Instrukcje te dotyczą co prawda urządzeń, ale w obrazie Parigiego aż roi się od wszelkiego rodzaju „instrukcji” obsługi człowieka – poradników jak tańczyć, jak uprawiać seks, jak znaleźć miłość, z których Kenneth z lubością czerpie wiedzę.

Tyle odnośnie treści filmu i poruszonych tematów. A co z formą? Siłą „Obiektu pożądania” jest nie tylko ciekawa historia, ale z pewnością również dobre aktorstwo. Desmond Harrington i Melissa Sagemiller odtwarzają swe role tak przekonująco, że widz naprawdę zbliża się do bohaterów. Oprócz tego są po prostu piękni fizycznie, więc dostarczają też miłych wrażeń estetycznych. Jako ekscentryczny, wścibski sąsiad pojawia się natomiast, kultowy Udo Kier.

To, co być może nie każdemu przypadnie do gustu to niejednolitość gatunkowa „Obiektu pożądania”. Nie brakuje tu scen rodem z komedii romantycznej (np. Kenneth ocierający lalce łzy podczas wspólnego oglądania „Angielskiego pacjenta”), a groza dozowana jest subtelnie. Prawdziwy horror zaczyna się właściwie pod koniec. Tak naprawdę jednak, romantyzm i humor działają tylko na korzyść obrazu – niejako usypiają czujność widza (ale z pewnością nie usypiają jego samego…). Sprawia to, iż każda straszniejsza scena oddziałuje znacznie mocniej (np. emocjonujący fragment, w którym lalka „goni” Kennetha), a końcówka zdaje się bardziej zaskakująca i intensywna.

„Obiekt pożądania” potwierdza, iż za niewielkie pieniądze i w dość krótkim czasie (18 dni!) można stworzyć dobry, oryginalny film. Potrzebny jest pomysł i talent, których to Parigiemu i współtwórcom zdecydowanie nie zabrakło.

Screeny

HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT HO, LOVE OBJECT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ oryginalna i ciekawa historia
+ niepospolita i budząca strach bohaterka – silikonowa lalka
+ subtelnie, ale skutecznie dozowana groza
+ dobre aktorstwo
+ zaskakująca końcówka

Minusy:

- być może nie każdemu spodobają się elementy humorystyczne i romantyczne, choć tak naprawdę działają one na korzyść filmu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -