Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HIDEOUS!

HIDEOUS!

Ohydne!

ocena:2
Rok prod.:1997
Reżyser:Charles Brand
Kraj prod.:USA
Obsada: Michael Citriniti, Rhonda Griffin, Mel Johnson Jr., Tracie May,
Autor recenzji:Przemo Mieszkowski.
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Początek lat dziewięćdziesiątych – złota era wypożyczalni kaset wideo, które w świadomości wielu zapisały się jako skarbnice pełne czekających na odkrycie perełek kina. Pamiętam, że w czasach rozkwitu tego typu placówek największą popularnością cieszyły się półki z horrorami (szczególnie jeśli było się wtedy ciekawskim szczeniakiem, próbującym znaleźć film z największa ilością krwawych scen wydrukowaną na okładce z tyłu pudełka), pośród których zdecydowanie przeważały produkcje o niskim budżecie i niskich ambicjach. Do tego, jakże specyficznego klimatu radosnej tandety made in VHS powraca omawiany poniżej film, nakręcony dobrych kilka lat po ofensywie wypożyczalni i noszący jakże znamienny tytuł – „Hideous!”.

„Sometimes, they ain’t got arms or legs and shit. You know... Deformed!” – cytat z filmu

Przyznam, że do zapoznania się z prezentowanym tytułem zachęcił mnie krótki opis fabuły, która potrafi wzbudzić ciekawość, szczególnie u fanów kinowej ohydy i chorych historii. Mamy tu okazję uczestniczyć w opowieści traktującej o pewnej zamożnej grupie kolekcjonerów, specjalizujących się w bardzo osobliwych zbiorach - polujących bowiem na najciekawsze okazy zdeformowanych płodów i noworodków, w posiadanie których wchodzą na często nielegalne sposoby. Szybko nudzący się bogacze prześcigają się w coraz to dziwaczniejszych „znaleziskach”, jednocześnie nie będąc świadomymi śledztwa, które prowadzi przeciwko nim FBI. Dodatkowo, do akcji włączy się również najnowsze znalezisko dziwacznego klubu – wyłowiona w ściekach, osobliwa „poczwarka”.

Ok, historia jest nawet przyzwoita i można by sklecić z niej kawałek dobrego filmu. Twórcy omawianej produkcji poszli jednak w niezbyt przemyślanym kierunku łączącym horror z komedią, co w tym przypadku okazało się sporym błędem. Już i tak groteskową fabułę dodatkowo zinfantylizowano wplatając w całość gagi o trudnym do określenia momencie, w którym człowiek powinien zacząć się śmiać. Większość tych pseudo-komediowych wstawek razi swoją głupotą a jedyny uśmiech, jaki wywołuje to ten z gatunku litościwych. Nagła walka na miecze między bohaterami, kobieta biegająca topless i w masce goryla (wiem, wiem...) czy dziwny, w założeniu śmieszny akcent głównego czarnego charakteru to jedne z barwniejszych przykładów trudnego do zrozumienia poczucia humoru scenarzysty. Jasne, w przypadku Tromy tego typu zagrania mogłyby przejść, ale w filmie, który w niektórych momentach ma szczere ambicje bycia klimatycznym horrorem po prostu budzą żałość.

Mamy uczestniczące w opowieści zdeformowane żyjątka, tak więc jedną z najważniejszych kwestii są tu efekty specjalne. Przynajmniej powinny być. Dopóki stwory się nie ruszają i pozostają zamknięte w wypełnionych tradycyjnie mętną cieczą słojach, wyglądają porządnie i klimatycznie, jednakże cały efekt ulega kompletnej ruinie w momencie, gdy wychodzą ze swych szklanych więzień na zewnątrz. W ich sztucznej, mechanicznej gestykulacji dokładnie widać ruchy silniczków animujących poszczególne części kukiełkowych ciał. Żałośnie wyglądają też (na szczęście nieliczne) sceny „ataków” wspomnianych potworków na przerażonych ludzi. Nieszczęśnik, będący w danej chwili celem „agresji” po prostu szamocze się na wszystkie strony trzymając przyczepioną do swej głowy, nieruchomą pacynkę. Wyrozumiałość widza jest tu poddana ogromnej próbie.

O scenografii nie można napisać zbyt wiele. Zamek, w którym toczy się większość filmu posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla niskobudżetowych produkcji, takie jak ceglane sceny ze styropianu czy odpustowo-gotycki wystrój otrzymany zapewne w spadku po jakimś kręconym w tych samych dekoracjach pornosie. Ot, radosna twórczość zapełniaczy półek z kastami wideo.

Dzieło p.t. ‘Hideous!’ na topografii filmowych produkcji mieści się gdzieś daleko w pewnej nudnej, nieinteresującej strefie między dobrze wykonanym horrorem a filmem z gatunku ‘tak zły, że aż dobry’. W strefie totalnej nijakości, gdzie widz zapomina o filmie średnio po piętnastu minutach oglądania i budzi się dopiero na napisach końcowych z niejasnym uczuciem p.t. „hej, co ja właściwie teraz obejrzałem?”. Jeśli cierpisz na nadmiar wrażeń w swoim życiu i dla odmiany chcesz zmarnować jakieś dwie godziny, które pozostały Ci do zbliżającej się starości – sięgnij po „Hideous!”. W innym przypadku odradzam.

Screeny

HO, HIDEOUS! HO, HIDEOUS! HO, HIDEOUS! HO, HIDEOUS! HO, HIDEOUS! HO, HIDEOUS!

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł (niestety w dużej mierze zmarnowany)
+ niektóre sceny zadowolą fanów obrzydliwości
+ w miarę dobry początek

Minusy:

- wykonanie potworów
- przewaga głupawego humoru
- ciągnące się w nieskończoność sceny bezmyślnego biegania
- nie straszy, nie bawi, nie budzi zainteresowania

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -