Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HIPNOS

HIPNOS

Hipnos

ocena:7
Rok prod.:2004
Reżyser:David Carreras
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:Cristina Brondo, Demián Bichir, Marisol Membrillo, Julián Villagrán, Féodor Atkine
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:4.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Dobrze ten schował, kto schował w pamięci.
/Dante Alighieri/

Problemy zaczynają się
z wbitą w pamięć drzazgą.

/Ewa Lipska, Drzazga/

Beatrize Vargas jest młodą atrakcyjną lekarką. Jej specjalnością jest psychiatria, kiedy więc dowiaduje się, że została zatrudniona w sławnej, supernowoczesnej klinice dr Blancha, nie waha się i natychmiast się do niej udaje. Na miejscu, już pierwszego dnia nawiązuje kontakt z młodą dziewczyną, która do tej pory milczała. W nocy przez przypadek podsłuchuje jak jeden z lekarzy, wykorzystując hipnozę, nakłania dziewczynę do samobójstwa. Wkrótce po tym seansie młoda pacjentka zostaje znaleziona martwa z podciętymi żyłami. Beatrize dowiaduje się, że to nie pierwsze samobójstwo w klinice. Tymczasem cierpiący na amnezję pacjent, Miguel, podczas jednego z seansów informuję bohaterkę, że jest policjantem udającym pacjenta. Jego zdaniem dziewczyna została zamordowana, a podejrzani są pracujący w klinice lekarze. Przestrzega także Beatrize by nie wierzyła swoim zmysłom i uważała na siebie. Bohaterka zaczyna czuć się osaczona. Nawiedzają ją realistyczne, koszmarne wizje, dochodzi do kolejnych tajemniczych samobójstw, a ona sama nabiera przekonania, że jej życiu zaczyna zagrażać poważne niebezpieczeństwo.

Hiszpan potrafi! Wiedzą o tym dobrze miłośnicy horroru, i to zarówno tego B-klasowego, niskobudżetowego spod znaku Jesusa Franco, jak również tego ambitniejszego, wysmakowanego i zdobywającego laury na międzynarodowych festiwalach, reprezentowanego przez Alejandro Amenábara, Juana A. Bayona czy Jaume Balagueró. Hiszpan potrafi i „Hipnos” Davida Carrerasa o tym dobitnie przekonuje. Wprawdzie obraz młodego twórcy-debiutanta, wyróżniony nagrodą Grand Prix na MFFF w Brukseli, nie jest typowym horrorem, to grozy w nim nie brakuje. Jej źródłem jest zaburzony ludzki umysł, który deformuję znaną i przyjazną rzeczywistość, przemieniając ją w przerażający senny koszmar. Owszem, widzieliśmy tego rodzaju historie nie raz na ekranie - począwszy od genialnego „Wstrętu” a skończywszy na...polskim „Palimpsecie”, z którym zresztą łączy hiszpański film wiele dramaturgicznych pomysłów. Oczywiście, szukając podobieństw wskazać można także na cały gatunek thrillera medycznego, z charakterystycznym wątkiem spisku zagrażającego samotnemu, zagubionemu i osaczonemu bohaterowi. Ale żadne z tych nawiązań nie psuje odbioru filmu, nie rozprasza uwagi widza, kierując ją na źródło inspiracji. Bo opowieść o szaleństwie, jest niezwykle sugestywna, filmowo efektowna i precyzyjnie obmyślona. Miło popatrzeć, gdy forma nie wybiega przed treść, tylko idealnie z nią współgra. „Transowe” zdjęcia Xavi Giméneza („Mechanik”, „Fragile”),utrzymane w jaskrawej bieli i neonowym błękicie, nie narzucająca się muzyka Óscar Maceda oraz wyważona, przekonująca gra pięknej Cristiny Brondo - wszystkie te elementy sprawiają, że zakręconą fabuła ogląda się z zainteresowaniem i bez znużenia.

Fabuła, zresztą układa się w historię, która wpisuje się dość wiernie w nurt „horroru psychopatologicznego”, choć jak już wspomnieliśmy, więcej tu thrillera niż klasycznego horroru. Nie zmienia to faktu, że to tej odmiany kina grozy możemy film Carrerasa zaliczyć. I to nawet, mimo iż najważniejszym tematem filmu nie jest szaleństwo, lecz meandry ludzkiej pamięci, wypierającej ze świadomości traumatyczną przeszłość. Najobszerniejszym wątkiem jest bowiem paranoja (a właściwie schizofrenia - na potrzeby filmu nieco „uatrakcyjniona”) młodej lekarki, której stopniowo ulega, tracąc kontakt z rzeczywistością i z coraz gorszym skutkiem ją rozpoznając. Szaleństwo bohaterki ukazane zostało przez „poszarpaną”, niechronologiczną narrację, przez wprowadzanie w akcję scen koszmarnych wizji, przez momentami gwałtowny montaż oraz przez żonglowanie tożsamością pojawiających się w filmie postaci. Oczywiście, swój udział ma także młoda Cristina Brondo i pozostali aktorzy, znakomicie odnajdujący się w zagmatwanej fabule, która w finale nieco rozczarowuje.

Wyprostowanie historii Beatrize pod koniec filmu wydaje się zbyt oczywiste i banalne, w dodatku - przynajmniej od pewnego momentu - przewidywalne. To właśnie finał sprowokował skojarzenia z azjatyckim filmami o bohaterach pogrążających się w obłędzie, którego źródło tkwi w bolesnej, tragicznej przeszłości (np. „Opowieść o dwóch siostrach”) . W azjatyckich „horrorach psychopatologicznych” bohaterowie zazwyczaj nie mogą i nie potrafią się pogodzić z przeszłością, co w konsekwencji rzutuje na ich zdrowie psychiczne. Ten motyw również obecny jest w „Hipnos”, lecz sprowadzenie całej skomplikowanej fabuły do niego wydaje się nieco zbyt łatwe.

„Hipnos” nie jest być może obrazem wybitnym, ani rewolucyjnym, ale imponuje solidnością, realizacyjną sprawnością i artystycznym poziomem. A biorąc pod uwagę znakomite przyjęcie przez publiczność oraz krytykę „Sierocińca” Juana Antonio Bayona i „[Rec]” Jaume Balagueró oraz Paco Plaza, można się nawet pokusić o refleksje natury ogólnej. Hiszpańskie kino grozy wyrasta na jedno z najciekawszych w Europie. Naprawdę, jest czego hiszpańskim miłośnikom horrorów zazdrościć.

Screeny

HO, HIPNOS HO, HIPNOS HO, HIPNOS HO, HIPNOS HO, HIPNOS HO, HIPNOS HO, HIPNOS HO, HIPNOS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ udany przykład psychopatologicznej grozy
+ choć zakręcona, precyzyjnie obmyślona, fabuła
+ zaskakujące zwroty akcji
+ muzyka, zdjęcia
+ Cristina Brondo w roli głównej

Minusy:

- zbyt prosty finał
- nie jest to typowy horror

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -