Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SEED

SEED

Seed

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:Uwe Boll
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Will Sanderson, Ralf Moeller, Michael Paré, Jodelle Ferland
Autor recenzji:Emilio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5.71
Głosów:7
Inne oceny redakcji:

Uwe Boll jest dziwnym reżyserem… Z uporem maniaka przenosił na srebrny ekran adaptacje kolejnych gier komputerowych, których klapy zarówno finansowe jak i artystyczne, ustawiły go w jednym szeregu z Edwardem Davisem Woodem Jr, powszechnie uważanym za najgorszego reżysera wszechczasów. Miłośnicy elektronicznej rozrywki ze złości zaciskali pieści, oglądając filmowe profanacje ulubionych tytułów. Boll pozwolił im jednak, owych pięści użyć. Zaproponował bowiem krytykom walki bokserskie! Jak do tej pory, każdy z nich padał w ringu na deski, a lista domniemanych kolejnych oponentów stale się wydłuża (byli na niej miedzy innymi Quentin Tarantino i Michael Bay). Do niedawna, wydawało mi się, że pan Boll minął się z powołaniem i to o dobrych kilka dyscyplin. Myślałbym tak zapewne cały czas, gdyby przypadkowo w moje ręce nie wpadł jego najnowszy film „Seed”

Tytułowy Seed, to psychopata, który bez mrugnięcia powieką morduje kolejne niewinne ofiary. Morderca od lat jest nieuchwytny, a zostawiana przezeń krwawa mapa ciągle się powiększa. W ciągu sześciu lat, zamordował on sześćset sześćdziesiąt sześć osób, o czym krzyczą nagłówki wszystkich tabloidów. Jak to jednak bywa „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. Po okupionej poważnymi stratami akcji policyjnej, Seed zostaje ujęty i postawiony przed sądem. Oczywiście w tak bulwersującej sprawie, wyrok może być tylko jeden, śmierć na krześle elektrycznym. Los zwyrodnialca wydaje się zatem przypieczętowany. Jak się jednak okazuje, istnieje pewien przepis, który mówi, iż jeśli skazaniec przeżyje trzy kilkudziesięciu sekundowe porażenia prądu o zabójczej mocy, musi zostać wypuszczony na wolność… Jako, że krzesło elektryczne na którym więzień miał zostać stracony było aż nadto wyeksploatowane (tak, tak – to możliwe) Seed po ostatniej aplikacji prądu ciągle wykazywał oznaki życia. Mając w pamięci lata śledztwa, setki ofiar i ogólną panikę, jaką morderca zasiał w ludzkiej świadomości, policja postanawia uznać go za zmarłego i pochować, żywcem na więziennym cmentarzu. Dalszego toku wypadków nietrudno się domyślić, nadludzko silny Seed, wydostaje się z grobu i po raz kolejny wyrusza by zapolować na ludzi…

„Seed” pokazuje, że Bollowi może i daleko do wirtuozerii, ale równie daleko do kompletnego partactwa. Niemiec okazuje się zaskakująco dobrym reżyserem a jego obraz zaskakująco ciekawym filmem. Oczywiście, nie jest to film wybitny, ale zwyczajna solidność jest i tak bardzo zadziwiająca, szczególnie jeśli ma się w pamięci dotychczasowy dorobek tego reżysera. Jego poprzednim filmom konsekwentnie wystawiałem najniższe możliwe noty, więc możecie sobie wyobrazić, jakie było moje zdziwienie po seansie „Seeda”. Czym zatem produkcja ta zaskakuje? Otóż po raz pierwszy film Bolla ma naprawdę mroczny klimat oraz atmosferę niepewności. Po traumatycznych doświadczeniach z do bólu kiczowatym „The House of the Dead” i karykaturalnie ugłaskanym „Alone In the Dark”, wreszcie mamy do czynienia z bezkompromisowy pójściem na całość. Nareszcie dostajemy pełnokrwisty horror zamiast popłuczyn po filmie grozy. Jest brutalniej i krwawiej niż w większości mainstreamowych produkcji. Kilka scen zapada w pamięć a coraz odważniejsze sekwencje sprawiają, ze z wypiekami na twarzy czekamy na to, co się jeszcze wydarzy. A dzieje się bardzo dużo, akcja od momentu egzekucji nie zwalnia ani na chwile. Irytować mogą jedynie częste dziury w scenariuszu, brak logiki czy krzykliwa symbolika taka jak chociażby wspomniane sześćset sześćdziesiąt sześć ofiar zbrodniczej działalności Seeda.

Słów kilka o aktorstwie, otóż nie powala ono na kolana, ale i nie odrzuca od tego filmu, można powiedzieć, ze stoi na poziomie poprzednich produkcji Bolla. Bohaterowie mają podwójną moralność: policjanci starają się za wszelka cenę tuszować nadużycie a lekarz, wypisuje akt zgonu Seeda, mimo, iż wie, że ten wciąż żyje… Wszyscy oni czynią zło, nie ważne, że w dobrych intencjach… Wszak nimi jest wybrukowane piekło. Esencją zła jest naturalnie Seed, ale on ukrywa sie głęboko w każdym z bohaterów. A może w każdym człowieku? Ludzie potrafią być okrutni, bez żadnego powodu, im więcej zła uczynimy tym bardziej na nie obojętniejmy. Na zło można się uodpornić, czego świetnym przykładem jest tytułowy bohater. Może on posłużyć jako metafora, wspina się po kolejnych szczeblach zwyrodnienia; od zabijania owadów, szczurów, zwierząt domowych, przechodzi do zabicia niemowlęcia, młodej kobiety… Po pewnym czasie nic nie jest już szokujące.

„Seed” to solidna rzemieślnicza robota, ni mniej ni więcej. Mamy tutaj próby odpowiedzi na temat pochodzenia zła w człowieku, co zasługuje na brawa. Nie wiem tylko czy to pytanie nie zostało zatopione w nadmiarze makabry… Z drugiej jednak strony, wersja uncut (której dotyczy ta recenzja) jest o niebo lepsza niż inna, straszliwie okrojona wersja filmu. Czego się można było spodziewać, oceny na największych serwisach filmowych są bardzo niskie. Według mnie zawiniła kiepska reputacja reżysera. Myślę, ze gdyby Boll przy tworzeniu owego obrazu posłużył się pseudonimem, opinie byłyby bardziej przychylne… Może to dla tego pana dobra rada na przyszłość?

Screeny

HO, SEED HO, SEED HO, SEED HO, SEED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ brutalny (wersja Uncut)
+ mroczny
+ wartka akcja
+ zakończenie!

Minusy:

- naiwny
- dziurawy scenariusz

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -