Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:STUCK

STUCK

Utkwiony

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:Stuart Gordon
Kraj prod.:Kanada / Wielka Brytania / USA
Obsada: Mena Suvari,, Stephen Rea, , Russell Hornsby, , Rukiya Bernard, , Marguerite McNeil,, John Dunsworth, , Sharlene Royer. ,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Nazwisko Stuarta Gordona niejednemu fanowi horroru wywoła na twarzy znaczący uśmiech. Wszak reżyser ów jest twórcą może nie do końca wiernej, ale na pewno jednej z najbardziej znanych adaptacji prozy H.P. Lovecrafta. Chodzi tu o słynnego „Reanimatora” z niezapomnianą rolą Jeffrey’a Combsa. Film doczekał się dwóch kontynuacji, bowiem z tak efektownej postaci jak doktor Herbert West amerykańscy filmowcy nie mają w zwyczaju rezygnować i wyciskają z motywu ile się tylko da. A widać, że Lovecraftowska wariacja na temat Frankensteina jest dość nośną materią, bo na rok 2008 zapowiedziana jest premiera kolejnej odsłony krwawych przygód doktora Westa, za reżyserię której znowu odpowiedzialność wziął Stuart Gordon. Dla amerykańskiego filmowca „Reanimator” nie był jedynym punktem stycznym z kinem grozy. Właściwie Gordon znany jest przede wszystkim z produkcji spod znaku horroru. Jego nazwiskiem sygnowane są takie filmy jak „From Beyond” (również na podstawie opowiadania Mistrza z Providence), „Castle Freak”, „The Pit and the Pendulum” z kreacjami Jeffrey’a Combsa i Lance’a Henriksena oraz „Dagon” będący kolejną adaptacja prozy H.P. Lovecrafta. Gordon jako reżyser uczestniczył również w serialowych projektach Micka Garrisa („Fear Itself” i „Masters of Horror”) oraz napisał scenariusz do filmu Briana Yuzny pod wielce znaczącym tytułem „The Dentist”.

„Stuck” jest bardzo nietypowym obrazem w dorobku Gordona. Sytuując film w kontekście ram gatunkowych horroru, na pewno nie spełnia bardzo wielu jego wyznaczników. Nie znajdziemy w nim bowiem ani wątku nadprzyrodzonego, z którego pomocą twórcy chcieliby wzbudzić w widzu lęk przed nieznanym, ani krwawego maniaka szokującego odbiorów wyrafinowanym okrucieństwem. Nie zmienia to jednak faktu, iż reżyser „Reanimatora” próbuje za pomocą realistycznego dramatu społecznego oraz kilku bardzo naturalistycznych, krwawych scen przekonać widza do tezy, że potwór tkwi w każdym z nas. W czasach zaniku znaczenia uniwersalnych wartości, kompromitacji instytucji autorytetów oraz fanatycznej pogoni za tym, co materialne, przyziemne i na wskroś doczesne, wystarczy tylko iskra, by w człowieku na pozór spokojnym i normalnym zbudzić bestię zdolną do każdego okrucieństwa. Czy w imię wyżej idei? Absolutnie nie. Dziś bowiem wszystkie wyższe idee zostały zastąpione przez pęd zdobywania pieniędzy oraz delektowania się siłą, jaką one dają.

Film Gordona opowiada historię przypadkowego i bardzo brzemiennego w skutkach spotkania dwojga ludzi. Tomowi Brando, niemłodemu, bezrobotnemu człowiekowi, wraz z wyrzuceniem go z wynajmowanego, brudnego mieszkania została odebrana jakakolwiek szansa na odbicie się od życiowego dna. Mężczyzna nie posiada rodziny ani żadnego majątku. Jego kariera zawodowa skończyła się wraz z redukcjami personelu w jakimś konsorcjum. Próba poszukiwania pracy przez odpowiedni od tego celu urząd skończyła się upokorzeniem Brando przez gigantyczną i niesprawną machinę urzędniczą.

W zupełnie innej sytuacji jest młoda i dynamiczna Brandi Helper. Dziewczyna pracuje jako pielęgniarka w domu spokojnej starości. Dyrektorka tej placówki widząc oddanie pracownicy i jej przywiązanie do pacjentów postanawia awansować dziewczynę na przełożoną pielęgniarek, co wiąże się zarówno ze wzrostem statusu w pracy jak także z wysokością wynagrodzenia.

Sytuacja obojga bohaterów zmienia się diametralnie, kiedy wracająca samochodem z nocnej imprezy i będąca pod wpływem alkoholu oraz narkotyków Brandi uderza wprost w przechodzącego na przejściu dla pieszych Toma. Początkowo zszokowana dziewczyna postanawia odwieźć ciężko rannego mężczyznę do szpitala. Kiedy jednak uświadamia sobie, iż informacje o okolicznościach spowodowanego przez nią wypadku mogłyby zaszkodzić całej jej karierze, młoda pielęgniarka postanawia ukryć rannego w swoim garażu. Zamknięty i unieruchomiony na skutek ciężkich obrażeń Tom próbuje uwolnić się z przygotowanej przez Brandi matni, jednak jego rozpaczliwe wołania o pomoc spotykają się tylko i wyłącznie z obojętnością i znieczulicą wszystkich, którzy na skutek przypadku dowiadują się o jego kaźni w garażu. Jedyną osobą, którą młoda pielęgniarka postanawia powiadomić o krwawiącym i prawie konającym kłopocie w garażu jest Rashid, chłopak Brandi trudniący się drobnym handlem narkotyków. W ramach pomocy dziewczynie czarnoskóry diler decyduje się na zabicie ciężko rannego Toma. Ten jednak chce żyć i pomimo ciężkich obrażeń podejmuje kolejne próby wydostania się z parszywej sytuacji, jaką sprokurowali mu Brandi i jej Rashid.
Filmowa akcja rozwija się bardzo powoli. Obserwujemy losy Toma, człowieka, który na skutek niefortunnych zbiegów okoliczności i pewnej dozy nieporadności we współczesnym świecie stracił dach nad głową oraz jakiekolwiek optymistyczne perspektywy na przyszłość. Stuart Gordon niczym Ken Loach drobiazgowo pokazuje zarówno zagubienie się człowieka w bezdusznej maszynerii współczesnego państwa demokratycznego opanowanego przez mnożące się urzędy i biurokrację, jak chciwych i cynicznych „ludzi interesu” żerujących na nieszczęściu innych. Dotychczasowy twórca horrorów jakby chciał skrytykować model państwa oparty na demokracji i kapitalizmie. Demokracja to w jego przekonaniu pozbawieni empatii urzędnicy ze swoimi skomplikowanymi procedurami i durnymi dyrektywami, zaś kapitalizm to władza człowieka mającego pieniądze nad drugim, który ich nie posiada. W ten polityczny ciąg myślowy wpisuje się także dom opieki społecznej (miejsce pracy Brandi), jako miejsce, w którym przebywają starsi ludzie porzuceni przez swoje dzieci zainteresowane tylko i wyłącznie utrzymaniem się na powierzchni cywilizacji opartej na ciągłym wyścigu szczurów. Postać Brandi to znowu krytyka „człowieka naszych czasów”, kogoś, kto dla jednych potrafi być sympatyczny i uczynny, dla innych zaś okrutny i pozbawiony cienia litości. Nierealny dualizm? Reżyser „Reanimatora” próbuje udowodnić, iż człowiek, którego życie nie opiera się na żadnych wartościach, żyjący tylko i wyłącznie dniem dzisiejszym, sprowadzającym się właściwie tylko do rozrywki (w pracy Brandi i jej koleżanka Tanya rozmawiają o jednym – wieczornej imprezie zakrapianej alkoholem i rozświetlonej tabletkami extasy) w imię własnego, egoistycznie pojętego interesu może zrobić wszystko. Wszak Rashid z przekonaniem uświadamia Brandi, iż Tom to tylko bezdomny, którego nieszczęściem nikt się nie zainteresuje. Ta słowa swojego chłopaka przyjmuje jako nagle objawioną oczywistość, która uspokaja jej wszystkie wyrzuty sumienia. Dla Brandi bowiem liczy się tylko i wyłącznie jedno – wyższy status społeczny jako przełożonej pielęgniarek w swoim zakładzie pracy. Jednak czarne charaktery to nie tylko opisana przeze mnie wyżej para bohaterów. Krwawiącego i cierpiącego Toma przypadkiem odnajdują w garażu przebywający w Londynie hiszpańscy emigranci. Nie decydują się jednak powiadomić o odkryciu ani policji, ani lekarzy. Nie mają nic na sumieniu, lecz lękają się tego, iż ktokolwiek mógłby naruszyć ich mieszczańską małą stabilizację. Podobnie Tanya, koleżanka Brandi z pracy, widząc w jej garażu zakrwawiony samochód i podłogę pokrytą szkarłatem bezkrytycznie wierzy w opowiedzianą jej bajkę o potrąconym jeleniu. Kompletnie nie interesuje jej, skąd mógłby wziąć się jeleń w centrum brytyjskiej metropolii. Życie Tanyi bowiem sprowadza się tylko i wyłącznie do pracy oraz narkotykowych imprez pozwalających jej choć na chwilę zatopić się w przyjemnej nieświadomości. Czy na tym polega życie?

Ktoś wnikliwe czytający powyższy tekst, zapyta, gdzie w filmie Stuarta Gordona należy doszukiwać się horroru. Jak wspomniałem we wstępie, „Stuck” nie jest filmem, który łatwo daje się umieścić w konwencji kina grozy. Jest w nim mnóstwo okrucieństwa, jednak wynika ono nie z wprowadzenia wątku nadnaturalnego czy po prostu bezpodstawnych założeń scenarzysty, lecz z próby ujęcia ludzkiej natury poddanej presji odhumanizowanej, współczesnej cywilizacji opartej na bezwzględnym materializmie. Gordon twierdzi, iż każdy z nas pod wpływem jakiegoś specyficznego bodźca może zamienić się w krwiożerczą bestię. Czy reżyser ma rację? W pewnej mierze odmówić mu jej nie można, bo już na początku filmu informowani jesteśmy, iż obraz powstał w oparciu o autentyczne wydarzenia.

Screeny

HO, STUCK HO, STUCK HO, STUCK HO, STUCK HO, STUCK HO, STUCK

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ realistyczne przedstawienie cierpień człowieka w pułapce,
+ kilka cennych spostrzeżeń na temat ludzkiej natury,
+ naturalistyczne sceny ran zadawanych człowiekowi,
+ świetna kreacja aktorska Stephena Rea.

Minusy:

- momentami film traci na dynamice,
- jest to bardziej dramat społeczno-obyczajowy niż horror.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -