Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ADORATION

ADORATION

Adoracja

ocena:7
Rok prod.:1996
Reżyser:Olivier Smolders
Kraj prod.:Belgia/ Francja
Obsada:Catherine Aymerie, Takashi Matsuo,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

„Chciałem ją posiąść. Chciałem ją zjeść. W ten sposób stała się moja na wieki.”
/Issei Sagawa, morderca-kanibal/

Japoński student zaprasza do swego pokoju młodą dziewczynę. Częstuje ją herbatą, potem namawia do czytania fragmentów książek opisujących romantyczną, pełną uniesień miłość, nagrywając głos dziewczyny na magnetofon. W pewnym momencie wstaje i strzela ze strzelby w plecy dziewczyny. Częściowo rozbiera martwą ofiarę, w końcu z pomocą noża odcina fragmenty jej ciała, po czym je zjada. Wszystko filmuje kamerą, z punktu której oglądamy filmowe wydarzenia.

„Adoration” to film krótkometrażowy, który jest w miarę wierną rekonstrukcją makabrycznej zbrodni, jakiej na początku lat 80. ubiegłego wieku dopuścił się japoński student Issei Sagawa. Sagawa był niezwykle inteligentnym, wrażliwym młodzieńcem, który popadał w zgubną obsesję na punkcie białych wysokich kobiet. Podczas studiów na uniwersytecie w Wako, w Tokio, na którym studiował anglistykę, jego uwagę zwróciła niemiecka nauczycielka. Miała bladą cerę i była wysoka. Niestety, gdy próbował się zakraść do jej mieszkania, by ją zabić, a następnie zjeść, jego niedoszła ofiara przebudziła się i wszczęła alarm. Ale to, co nie udało się w Japonii, udało się Sagawie w Paryżu, w 1981 r., gdzie studiował na Censier Institute. Jedna ze studentek, Holenderka, Rene Hartevelt, wydawała się ucieleśnieniem jego najśmielszych fantazji – blondwłosa, długonoga Europejka o jasnej cerze. Ponieważ Reene znała doskonalne trzy języki, Sagawa zaproponował jej by nauczyła go języka niemieckiego. Dziewczyna zgodziła się a ich znajomość wkrótce przerodziła się w przyjaźń. Japończyk zakochał się w Reene. Ale ponieważ jedyny sposób, jaki znał na wyrażenie miłości, był kanibalizm, cały czas czekał na dogodną okazję, by „okazać miłość” swej przyjaciółce. W końcu 11 czerwca 1981 r. nadszedł ten dzień. Sagawa zaprosił dziewczynę do siebie, do mieszkania. Co wydarzyło się podczas tego spotkania pokazuje z niewielkimi odstępstwami film belgijskiego reżysera Oliviera Smoldersa. Jak można się domyślić, trwający ledwie 16 minut, nie jest szczegółowym opisem zbrodni, ale miłośnicy gore z pewnością będą usatysfakcjonowani. Makabrycznych efektów jest niewiele, ale kiedy się pojawiają, szokują swoim realizmem.

Można jednak odnieść wrażenie, że Smoldersa bardziej niż przebieg zbrodni i jej wierne odtworzenie interesuje co innego. Ważny jest w tym względzie fragment filmu, gdy jego bohater konsumuje swą martwą dziewczynę a z taśmy dobiega jej głos czytający utwory niemieckich poetów romantycznych opiewających namiętną, szaloną miłość. To nie tylko przerażający wyraz obłędu bohatera, ale przede wszystkim zadrwienie z ideału najważniejszego z uczuć, który stworzyli poeci i pisarze epoki romantyzmu. Miłość jest bowiem głównym, choć niejednym tematem, „Adoration”. Smolders nie chciał uwieczniać w swym filmie chorego wyczynu Japończyka, który nota bene ma się świetnie – od 1985 r. cieszy się wolnością i sławą „ojca chrzestnego” ludożerstwa - lecz chciał zapytać o granicę między miłością szaloną a czystym szaleństwem, a w szerszym kontekście o granicę miedzy Dobrem a Złem. Ale być może nie tylko chciał zapytać, lecz także udzielić odpowiedzi. Granica, która sprawia, że jeszcze chwilę temu bohater filmu był sympatycznym młodzieńcem, a teraz jest obłąkanym mordercą nie istnieje. Akt kanibalizmu, w filmie dość oględnie pokazany, narzuca jednak jeszcze jedną interpretację, tym razem metaforyczną. Czyż bowiem miłość nie jest uczuciem najpiękniejszym, ale też najbardziej zaborczym? Czy czasem całe jej piękno, nie wymyka się nam przez ręce i pozostaje jedynie przemożne pragnienie by posiąść ukochaną osobę w całości? A czy najdoskonalszy sposobem na realizację tego pragnienia nie jest właśnie kanibalizm? Miłość bywa niebezpieczna – czasem bowiem tak bardzo kochamy, że chcielibyśmy unicestwić obiekt naszego uczucia. Historia ludzkości zna wielu osobników, którzy doszli do wniosku, że tylko zjadając swą ofiarę są w stanie naprawdę ją zatrzymać. Sagawa nie był jedyny.

Ale „Adoration” opowiada nie tylko o tym jak łatwo pomylić miłość z obiadem. Ważny wydaje się również sposób, w jaki tę krótką, makabryczną historię przedstawia Smolders. A przedstawia ją z punktu widzenia „ukrytej kamery”. No może, kamera do końca nie jest ukryta – bohater często do niej podchodzi, zmienia jej położenie, poprawia jakość, a nawet demonstrują ją swej przyszłej ofierze. W końcu bierze ją do ręki i filmuje martwe, rozczłonkowane ciało zamordowanej dziewczyny. Chodzi zatem o technikę filmowania, która narzuca widzowi szczególny stosunek do obrazu. Widz zostaje postawiony w roli podglądacza, a nawet więcej – trzeciego uczestnika ( w filmie występuję tylko dwoje aktorów). Smolders, wyraźnie zaznaczając punkt widzenia kamery, który utożsamia się ze spojrzeniem widza, stwarza nieprzyjemne wrażenie, pogłębiane jeszcze przez liczne wpatrywanie się bohatera wprost w kamerę (w oczy odbiorcy?), współuczestnictwa, a więc współodpowiedzialności za wydarzenia, które rozgrywają się przed oczami widzów. Czy Smolders rzeczywiście miał zamiar przekazać nam bolesną prawdę, że przemoc, szaleństwo, patologia i cale zło ludzkiej duszy nie jest udziałem fikcyjnych postaci, celuloidowych figur, lecz w różnym stopniu każdego z nas? Być może. Ale jeśli to nadinterpretacja, to i tak pozostaje, mimo anonimowości bohaterów, nieprzyjemne, bo niechciane, uczucie bliskości z postaciami i ich ekranową działalnością. To właśnie owa bliskość sprawia, że „Adoration” jest obrazem, który ogląda się z dreszczem na plecach. Mimo że ascetyzm scenerii, czas trwania oraz treść nie pozwalają na postraszenie widza ani na jego zaszokowanie (pod tym względem „Aftermath” Nacho Cerdy bije film Smoldersa na głowę). A jednak. Z pewnością nie odważymy się na ponowny seans „Adoration”.

Screeny

HO, ADORATION HO, ADORATION HO, ADORATION HO, ADORATION HO, ADORATION HO, ADORATION

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niemal wierna rekonstrukcja morderstwa Issei Sagawy
+ mimo krótkiej formy, bogactwo interpretacji
+ sposób filmowania
+ realistyczne efekty gore
+ nieprzyjemne wrażenie bliskości z postaciami filmu

Minusy:

- nie dla tych, którzy uznają tylko pełnometrażowe filmy
- wiele się nie dzieje

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -