Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COMA

COMA

Śpiączka

ocena:8
Rok prod.:1978
Reżyser:Michael Crichton
Kraj prod.:USA
Obsada:Geneviève Bujold, Michael Douglas, Elizabeth Ashley, Rip Torn, Richard Widmark
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.4
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Niektóre filmy potrafią rozszarpać widza na kawałki swym wyjątkowym klimatem. Inne wolą dać pstryczka scenami bardziej dosadnymi. Osobiście, nie do końca wierzę w stereotyp wielbiciela horrorów ślepo zapatrzonego w litry posoki spływającej po ekranie. Jeśli zatem jesteś człowiekiem, dla którego groza nie kończy się na krwawej jatce, ten film jest dla Ciebie.

Doktor Susan Wheeler (Geneviève Bujold) jest rzetelną i oddaną pracownicą jednego z miejskich szpitali. Podczas rutynowego i pozornie bezpiecznego zabiegu, bliska przyjaciółka Susan nie budzi się z narkozy. Spostrzegawcza Wheeler szybko odkrywa, że to nie pierwszy taki przypadek w szpitalu. Jej próby nagłośnienia całej sprawy spełzają na niczym. Kierownictwo wydaje się bagatelizować alarm Susan, zarzucając jej przepracowanie i zły stan zdrowia psychicznego. Wkrótce kobieta postanawia przeprowadzić swoje prywatne śledztwo. Prawda jest szokująca!

Kiedy za kamerą staje popularny pisarz, zwykle całemu przedsięwzięciu towarzyszą spore obawy. Michael Crichton, reżyser, niejednokrotnie udowadniał, że całkiem nieźle potrafi się znaleźć w nowej roli. Dał temu przykład chociażby w śmiałym filmie „Westworld” z 1973, czy późniejszym „Wzorze piękności”. Nie inaczej jest z „Comą”, która szybko zyskała uznanie publiczności i krytyków, stając się kultowym dreszczowcem psychologicznym. Sukces produkcji Crichtona nie jest jednak przypadkowy. Niebanalne zdjęcia, zaangażowanie zdolnych aktorów w rodzaju Michaela Douglasa i cenionego kompozytora muzyki filmowej, Jerry'ego Goldsmitha, przesądziło o bardzo ciepłym przyjęciu „Śpiączki”.

Oparta na bestsellerowej powieści Robina Cooka, „Coma” jest filmem balansującym na granicy technothrilleru (jak określa Leszek Bugajski twórczość Crichtona) i filmu grozy. Amerykanie kochają teorie spiskowe, co świetnie widać na przykładzie tej produkcji. Tutaj widza nie chwyta za gardło wampir w długim, wysłużonym płaszczu, ani obłąkaniec z wrzeszczącą piłą mechaniczną w ręku. W „Śpiączce” natomiast straszy instytucja, która zwykle cieszy się sporym zaufaniem wśród społeczeństw niemal całego świata! Groza tego obrazu usytuowana jest tu i teraz, niejako na naszym podwórku. Bezpardonowy spisek, uknuty przez filmowych schwarzcharakterów jest ilustracją ludzkiej obojętności i chęci uprzedmiotowienia drugiego człowieka. W tym momencie porównania z tradycyjną postacią szalonego naukowca, występującego w utworach gatunku horroru, nasuwają się same. Jeden z tych ludzkich potworów, w finałowym twiście „Comy” wypowiada wręcz klasyczną formułkę, próbującą usprawiedliwić cały proceder. Że niby w imię wyższych celów, że liczy się społeczeństwo, a nie jednostka i że czasem nauka wymaga poświęceń. Spostrzegawczy widz od razu usytuuje to na mapie filmowej grozy! Bo w gruncie rzeczy „Śpiączka” bez skrupułów uderza w osoby i instytucje, które zwykle otoczone są pewną sferą sacrum i kojarzone są z przykładną obywatelskością. To chyba najbardziej przeraża w obrazie Michaela Crichtona. Współczesnemu widzowi zdecydowanie łatwiej dzisiaj uwierzyć w drugiego człowieka, podobnemu jemu, a nie w monstrum z ostrymi pazurami, które czai gdzieś za rogiem naszej ulicy.

Pomimo tego że nie uświadczymy tu skrajnej przemocy, ani krwawej jatki, z którą niektórzy utożsamiają horror, to jednak od pierwszych minut filmu pojawia się napięcie, a suspens zaczyna wręcz wylewać się z ekranu. Jego apogeum przypada w scenie w szpitalnej chłodni, gdzie przechowywane są ludzkie zwłoki. Główna bohaterka, ścigana przez człowieka, mającego zatrzeć ślady zbrodni, wykorzystuje martwe ciała, by się ratować. Scena ta nabiera iście symbolicznego charakteru. Susan obezwładnia mordercę przy pomocy zwłok, czyli uosobienia śmierci, w zamian zachowując własne życie. Dokonuje się tu rodzaj symbolicznej wymiany: śmierć za życie. Zresztą trzeba uczciwie przyznać, że wówczas 36-letnia Geneviève Bujold, grająca Susan, bardzo zręcznie pociągnęła całą akcję. Co prawda jej rola niejako odgórnie została w ten sposób rozpisana, ale myślę, że Bujold wypadła więcej niż przekonywująco w roli kobiety szukającej nie tylko prawdy, ale i sprawiedliwości. Za to otrzymała nawet nominację do nagrody Saturn Award w 1979 roku w kategorii „najlepsza aktorka”. Michael Douglas, jako postać drugoplanowa, dość skutecznie wodził mnie za nos, niemal do samego finału „Śpiączki”. Myślę, że ambiwalencja tego bohatera, może zaskoczyć niejednego widza. Postrzeganie tego bohatera przez widza może zmieniać się niczym w prawdziwym kalejdoskopie. Raz jest się pewnym przynależności Douglasa do spisku, a za chwilę można dać sobie uciąć rękę za tego bohatera. Konstrukcja tej postaci jest nie tylko dogłębnie przemyślana, ale również dodaje aury tajemniczości i dreszczyku emocji produkcji Crichtona.

„Coma”, utrzymana w konwencji thrillera medycznego, po 30 latach wciąż potrafi sparaliżować odbiorcę swym klimatem tajemnicy, spisku oraz zbrodni, wiszącej w powietrzu. Kto lubi zaserwowaną już na samym początku zagadkę, ślimaczące się tempo akcji i wysokiej klasy aktorstwo, ten bez wahania powinien zmierzyć się z tym dziełem, które w wielu miejscach przypomina Hitchcockowskie produkcje. Szkoda jedynie, że „Śpiączka” równie szybko jak odniosła sukces, tak samo szybko odeszła w zapomnienie.

Screeny

HO, COMA HO, COMA HO, COMA HO, COMA HO, COMA HO, COMA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ aktorstwo
+ suspens
+ motyw przewodni
+ świetnie nakręcona scena w szpitalnej chłodni

Minusy:

- chwilami zbędne dłużyzny dają o sobie znać

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -