Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HANSEL AND GRETEL

HANSEL AND GRETEL

Jaś i Małgosia

ocena:8
Rok prod.:2007
Reżyser:Pil-Sung Yim
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Jeong-myeong Cheon, Sim Eun-kyung, Ji-hee Jin, Hee-soon Park, Eun Won-jae
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:4.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Rok 2007 okazał się niezwykle udany dla koreańskiego kina grozy. Mogliśmy bowiem oglądać co najmniej kilka, jeśli nawet nie wybitnych, to na pewno znaczących filmów grozy, które w twórczy, a zarazem oryginalny sposób wykraczały poza konwencję opowieści o długowłosym upiorze. Można śmiało powiedzieć, że choć nadal powstają klasyczne ghost story (np. „Evil Twins”), niekryjące swego zapatrzenia w japońską klasykę („Ringu”, „Klątwa Ju-on”), to koreańskie kino grozy coraz odważniej zarzuca wzorce wytyczone przez horrory z Kraju Kwitnącej Wiśni, podążając własną drogą. Dowód? „Epitaph” braci Jeong, „For Eternal Hearts” Hwang Gyu-deoka, „Someone Behind You” Oh Ki-hwana, “Resurrection of The Butterfly” Kim Min-sook, czy nawet “Shadows In The Palace” Kim Mi-jeong. Do tego zacnego grona koreańskich filmów grozy z całą pewnością można dodać także „Hansel and Gretel” Yim Pil-sunga. Oczywiście z 2007 roku.

Eun-soo jest młodym mężczyzną, który dowiedział się od swojej dziewczyny, że jest z nim w ciąży. Bohater nie mam zamiaru wziąć odpowiedzialności za nienarodzone dziecko i pozostawia dziewczynę z tym problemem samą sobie. Ponieważ podczas rozmowy z ukochaną kieruje samochodem, w pewnym momencie traci panowanie nad kierownicą i ląduje autem w rowie. Gdy odzyskuje przytomność jest już noc. Nagle ciemność rozświetla tajemnicze światło. To Young-hee, dziewczynka, która oferuje mężczyźnie pomoc i zaprowadza go do dziwnego domu po środku gęstej puszczy - Domu Szczęśliwych Dzieci. Wkrótce okazuje się, że zamieszkuje go dwoje dorosłych, rodziców Young-hee oraz jej rodzeństwo: brat, Man-bok oraz kilkuletnia Yung-sun. Dom, do którego przybywa Eun-soo wygląda jak z bajki: jest kolorowy, pełno w nim zabawek i słodyczy, a dorośli spełniają każdą zachciankę dzieci. Bohater następnego dnia opuszcza Young-hee oraz jej rodzinę, lecz gubi drogę w kniei i wraca do domu. Wkrótce okazuje się, że nie można ot, tak sobie opuścić Domu Szczęśliwych Dzieci. Eun-soo pojmuje, że stał się jego więźniem. Tymczasem rodzice Young-hee znikają w tajemniczych okolicznościach, a bohater odkrywa przerażającą tajemnicę na pozór słodkich i kochanych dziecięcych mieszkańców niezwykłego domu.

Koreańczycy mają talent do twórczego wykorzystywania znanych bajek. Pamiętamy do czego posłużyła mi jedna z najokrutniejszych bajek Hansa Christiana Andersena, pt. „Czerwone Pantofelki”. W „The Red Shoes” (2005) Kim Yong-gyuna historyjka duńskiego bajkopisarza stała się dla twórców filmu okazją do zaprezentowania krwawej, pełnej szaleństwa i grozy, opowieści o nagłej eksplozji kobiecości, której ulegają kolejne właścicielki czerwonych (w filmie - różowych) pantofelków, nie mając świadomości, że wyzwolona kobiecość jest również przeklęta. W „Cinderelli” (2006) Bong Man-dae znana bajka o Kopciuszku ma jeszcze bardziej pretekstowy charakter - chodzi tym razem o obsesję fizycznego piękna. „Hansel and Gretel” („Jaś i Małgosia”), wykorzystuje słynną bajkę braci Grimm, również nie do jej adaptacji, lecz raczej to reinterpretacji. Zamiast Jasia i Małgosi mamy troje rodzeństwa, zamiast chaty z piernika - Dom Szczęśliwych Dzieci, którego nazwa nota bene okazuje się być okrutnym żartem i wreszcie zamiast okrutnej Baby Jagi mamy Ojca - sadystycznego właściciela sierocińca. Więcej zdradzać nie będę, ale imponująca jest wyobraźnia twórców filmu, skoro potrafili dostrzec w powszechnie znanej bajce temat na opowieść o tragicznym losie porzuconych dzieci i złu, którego synonimem są dorośli. Zresztą wyobraźnia jest nie tylko istotnym elementem dramaturgicznym „Hansel and Gretel”, bo to ona organizuje świat przedstawiony filmu, lecz także staje się najskuteczniejszą bronią dzieci w konflikcie z dorosłymi. „Wszystkie twoje życzenia się spełnią, jeśli wyobrazisz je sobie i naprawdę ich zapragniesz”- padają w filmie słowa, które troje dziecięcych bohaterów głęboko bierze sobie do serca. Tworzą dom marzeń każdego dziecka oraz stojący na ich straży mroczny, ponury las, do którego dorośli mają dostęp, ale z którego się wydostać nie są już w stanie. „Hansel and Gretel” jest bowiem mimo całego swego baśniowego enturażu opowieścią o zemście: skrzywdzone dzieci biorą odwet na okrutnych, samolubnych, nie potrafiących kochać dorosłych. Nic zatem nowego? Niezupełnie. Mali bohaterowie filmu bardziej niż zemsty pragną miłości. Kiedy więc pojawia się w ich bajkowym domu Eun-soo nie bez powodu nie pozwalają mu odejść.

Bohater filmu, Eun-soo jest postacią, którego oczami poznajmy całą niezwykłą historią. Pełni on funkcję pośrednika, obserwatora - choć jest dorosły, nie jest zły ani zepsuty, mimo że poznajemy go w chwili, gdy wyrzeka się odpowiedzialności za spłodzone przez niego dziecko. Czy nieodpowiedzialność nie jest przywilejem dziecięctwa? Ale egoizm to cecha nie znająca wiekowych ograniczeń. Dlatego Eun-soo nie ma zamiaru spełnić marzenia dzieci o idealnym dorosłym, który nigdy by ich nie opuścił i byłby dla nich dobry. Nie czeka go jednak los innych dorosłych, którzy zawędrowali do Domu Szczęśliwych Dzieci, by wylądować po nie zdanym teście na wymarzonych rodziców na strychu. Nie czeka go, ponieważ Eun-soo jeszcze nie przesiąkł złem świata dorosłych. Czy dlatego nawiązał nić sympatii z Young-hee? Pozostaje to, jak wiele innych wątków w tym filmie, kwestii indywidualnej interpretacji widza.

Przeciwieństwem Eun-soo jest Deacon - dorosły, który wprawdzie obiecuje dzieciom, że ich nie opuści, ale czyni tak, tylko po to by zniszczyć ich świat. Okazuje się zresztą wcieleniem zła dorosłych w czystej postaci.

Ktoś może zapytać: ok., ale gdzie w tym wszystkim jest horror? Rzeczywiście klasycznego horroru próżno tu szukać, ale bynajmniej nie znaczy, że nie ma w obrazie Pil-sunga grozy (reżysera znacznie słabszego „Antarctic Journal”). Groza sączy się w „Hansel and Gretel” z kilku źródeł. Niesamowitym efektem jest już stworzenie dziecięcego bajkowego świata, którego jednak słodycz i wdzięk skrywają w sobie coś niepokojącego. Wyczuwamy, że w domu pełnym zabawek, w którym na obiad podaje się słodkości i inne dziecięce smakołyki, dzieje się coś niedobrego. W domu telefony komórkowe okazują się bezużyteczne, w odłączonym od prądu telewizorze dzieciaki oglądają wciąż tę samą makabryczną bajkę, w lodówce trzymają olbrzymi kawałek mięsa, którego pochodzenie budzi przerażenie Eun-soo, a na strychu najwyraźniej ktoś się ukrywa. Grozę budzi także nieprzebrany las-pułapka, z którego nie można się wydostać. W końcu niepokoją osoby dzieci, zwłaszcza Man-bok, dominujący nad resztą rodzeństwa, uparty i jak się okaże niebezpieczny chłopak.

„Hansel and Gretel”, nieważnie czy zaliczymy go do dark fantasy, czy do mrocznej baśni, jest filmem grozy. I to oryginalnym, oryginalność czerpiąc ze zderzenia bajkowej konwencji z elementami horroru i dramatu, który zwłaszcza w drugiej części daje o sobie znać. Taka filmowa mieszanka we współczesnym kinie grozy to nic szczególnego, warto jednak dodać, że obraz Pil-sung oparty na opowiadaniu Kim Min-sook (reżyserki niezwykle interesującego „Resurrection of The Butterfly”) uczynili swój filmowy koktajl nie tylko znośnym, ale wręcz smakowitym. Nic więc dziwnego że całość jest zwarta i przemyślana (moje wątpliwości budzi tylko wątek książek opisujących wydarzenia, które rozgrywają się w filmie) tworząc jedyną w swoim rodzaju, olśniewającą opowieść. Szkoda więc, że moc pozytywnych wrażeń, jakie niesie ze sobą ta historia dorosłych, którzy postanowili nigdy nie dorosnąć, słabnie w finale - przeciągniętym, melodramatycznym i nazbyt dydaktycznym. Na szczęście to tylko drobna skaza na wizerunku obrazu Pil-sunga.

Nie sposób nie wspomnieć pisząc o „Hansel and Gretel” o jego stronie realizacyjnej. To stało się już truizmem, ale mimo wszystko przypominam o tym jeszcze raz. Nawet jeśli nie wszystkie koreańskie horrory mają wiele ciekawego do przekazania, to niemal bez wyjątku wszystkie oferują widzom mnóstwo estetycznych wrażeń na najwyższym poziomie. Tak też jest w przypadku „Hansel and Gretel”, który jest popisem autora zdjęć, Kim Ji-yonga (m.in. „Bittersweet Life” Kim Ji-wona). Po tym filmie podobnie jak po „A Tale of Two Sisters”, „Epitaph” czy „The Red Shoes” nikt z widzów nie będzie miał wątpliwości dlaczego używamy określenia „sztuka operatorska”. Fenomenalne, malarskie zdjęcia Ji-yonga znajdują wsparcie w imponującej scenografii Ryu Seong-hie, dla której najlepszą rekomendacją jest udział w produkcji „Old Boya” i The Host”. Całość wieńczy piękna orkiestrowa muzyka Lee Byung-woo, autora kompozycji m.in. do „A Tale of Two Sisters”, „The Red Shoes” i „The Host” - nic dodawać zatem nie trzeba. Koniecznie jednak trzeba dodać kilka bardzo ciepłych słów pod adresem rewelacyjnej grry dziecięcych aktorów. Cała trójka, o których jeszcze nie raz usłyszymy, bo takie talenty po prostu nie da się zmarnować, zagrała w pełni profesjonalnie, przekonująco i dojrzale. Brawa na stojąco (a szczególne dla dziewięcioletniej Jin Ji-hee, w pełni zawodowej już aktorki, która pojawiła się m.in. w „Cello”)!

Czasem wspólny wysiłek wybitnych artystów w swojej dziedzinie nie gwarantuje ostatecznego sukcesu filmu. Przekonał się o tym sam Pil-sung, realizując swój debiut, „Antarctic Journal”, który choć był filmem przyzwoitym, okazał się znacznie poniżej oczekiwań widzów. Tym razem wszyscy dali z siebie wszystko a suma talentów złożyła się na obraz niezwykły. Może dlatego, że taki ...kobiecy? Bo choć nie brak w „Hansel and Gretel” krwi, przemocy, szczególnie wobec dzieci, a nawet zabójstwa dziecka, wyczuwa się w nim „woman touch” (opowiadanie Kim Min-sook oraz scenografia Ryu Seong-hie). I cokolwiek miałoby znaczyć to określenie, znaczy jedno: magicznie.

Screeny

HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL HO, HANSEL AND GRETEL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z najlepszych koreańskich filmów grozy ostatnich lat
+ niesamowite połączenie bajkowej konwencji z horrorem i dramatem
+ oryginalna reinterpretacja słynnej bajki braci Grimm
+ niezwykła atmosfera
+ „woman touch”
+ olśniewające zdjęcia, scenografia i muzyka
+ rewelacyjna gra dziecięcych aktorów
+ powaga tematu

Minusy:

- niektórzy będą się upierać, że to nie horror, lecz dark fantasy
- niektórym może przeszkadzać bajkowa konwencja
- wątek książek
- zakończenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -