Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day

4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day

Współlokatorki

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:Eun-kyung Kim
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Eun-Seong, Jin-yong Heo, Joo-ryeong Kim, Ri-na Kim, Yeong-jin Sin, Joo-hee Yoo
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Ahn Byeong-ki, koreański reżyser specjalizujący się w horrorach (jest twórcą m.in “Telefonu” i “Bunshinsaby”) wpadł na pomysł projektu serii filmów grozy, które miały być swobodnymi adaptacjami czterech krótkich opowiadań grozy Yoo Il-hana. „Koreański Nakata” przewidział dla siebie w tym projekcie funkcję producenta, reżyserię powierzając debiutantom, wszystkie zaś filmy zamierzano zrealizować w technice HD. Pomysłem Byeong-ki zainteresowała się największa w koreańskiej branży rozrywkowej firma CJ Entertainment, znana głównie z produkcji oraz dystrybucji rodzimych filmów (ma na koncie najgłośniejsze przeboje koreańskiego kina, m.in. „Musa”, „JSA Security”, „Memories of Murder”, „Secret Sunshine”). Gdy potężne studio wyłożyło pieniądze, produkcja pod czujnym okiem Ahn Byeong-ki ruszyła z miejsca. Pierwszym filmem z serii był „Februrary 29”, następnym „Forbidden Floor”, trzecim w kolejności omawiany poniżej „Roommates” a czwartym „Dark Forest”. Projekt udał się, niestety, połowicznie. „Forbidden Floor”- opowieść o nawiedzonym apartamentowcu okazała się wtórna i nudna. Jeszcze gorzej wypadła ostatnia część tetralogii, „Dark Forest” - nieudana próba połączenia survival horroru z ghost story. O wiele lepsze wrażenie sprawił „Februrary 29” Jeong Jong-hoon, jednak bez wątpienia najbardziej udaną częścią projektu Byeong-ki pozostaje wyreżyserowany przez Kim Eun-kyunga „Roomates” (oryginalny koreański tytuł „D-day - Eoneunnal kabjagi cheotbeonjjae iyagi”).

Younghwa Academy jest prestiżowym college`m, którego ukończenie z dobrym wynikiem niemal gwarantuje miejsce na najbardziej renomowanej uczelni w Korei, czyli Seoul University. Yonghwa Academy zapewnia najlepiej przygotowaną kadrę nauczycielską, komfortowe warunki do nauki, trzy posiłki dzienne, opiekę zdrowotną - słowem wymarzona szkoła średnia dla każdej koreańskiej nastolatki. Czworo z nich: zbuntowana Yoo-jin, prymuska Eun-soo, nieśmiała okularnica Da-young oraz będąca narratorką filmowych wydarzeń Bo-ram już pierwszego dnia pobytu w Younghwa przekonują się, że wizerunek szkoły, który znały z filmu reklamowego nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Dziewczyny szybko się orientują, że w szkole panuje wojskowa dyscyplina, a każdy akt nieposłuszeństwa jest surowo karany. Mimo to Yoo-jin, wchodzi w otwarty konflikt z zastępczynią pani rektor, Myung-hwa nie godząc się na psychiczny i fizyczny terror nauczycieli i kierownictwa. Przekonuje się jednak, że jej bunt nie mamy szansy powodzenia. Co gorsza stopniowo zaczynają nawiedzać ją przerażające wizję pomordowanych uczennic. Yoo-jin podejrzewa, że koszmar, który śni na jawie, ma związek z tragedią, która wydarzyła się w Younghwa trzy lata temu. Spłonęła wtedy cała szkoła wraz z wszystkimi uwięzionymi wewnątrz uczennicami. Ale czy pożar był rzeczywistą przyczyną tragicznej śmierci nastolatek? Yoo-jin ma wrażenie, że przyczyna tkwiła w czym innym. Nie wytrzymuje jednak terroru oraz coraz straszniejszych wizji zmarłych i zostaje odwieziona do szpitala. Gdy po jakimś czasie siłą zostaje przywieziona przez swą matkę do Younghwa jest już wrakiem człowieka - na każdym kroku widzi potwornie okaleczone ciała. Nic więc dziwnego, że w końcu popełnia samobójstwo. Ale to dopiero początek serii przerażających wydarzeń, które rozegrają się w Younghwa Academy.

Powiedzmy sobie to od razu - „Roommates” nie oferuje niczego, czego fan azjatyckich ghost story wcześniej nie widział. Jest zatem tragedia sprzed lat, której skutki odczuwalne są w teraźniejszości, jest zło, które w porę nieunicestwione, powraca, są długowłose upiory, są też bohaterki, które stają się celem ataku nie potrafiących zaznać spokoju zmarłych, nawet przeklęta, niechciana zdolność widzenia istot z zaświatów jest już elementem konwencji. Tę listę powinniśmy uzupełnić o jeszcze jedną właściwość, tym razem charakterystyczną dla koreańskich ghost story - rozbudowane wątki dramatyczno-obyczajowe. Ale to właśnie dzięki nim „Roommates” nie jest typową opowieścią o duchach - i dodajmy - przez finałową puentę. Nietypowość filmu Kim Eun-kyunga nie niweluje uczucia, że zdecydowana większość fabuły to historia skrojona według reguł konwencji. Ale być może dlatego warto zwrócić uwagę na te elementy trzeciej części „4 Horror Tales”, które świadczą o autorskim podejściu do filmu. A w każdym razie świadczą, że reżyser nie odwalił roboty, byle szybciutko ustawić się w kolejce do kasy.

Pierwszym takim elementem są postacie czterech głównych bohaterek. Z pozoru wydaje się, że stworzono jej według prostego klucza: nieobliczalna buntowniczka, zadufana w sobie prymuska, nieśmiała niezdarna okularnica i wreszcie „zwyczajna dziewczyna”. Proporcjonalnie do rozwoju akcji rozwojowi ulegają także charaktery postaci. Zbuntowana Yoo-jin okazuje się być w istocie osobą niezwykle wrażliwą, samotną, spragnioną ciepła i miłości. Jej nieposłuszeństwo i jawne łamanie surowych zasad Younghwa jest wyrazem sprzeciwu wobec dorosłych, od których doznała tylko cierpienia (rozwiedzeni rodzice, bezduszni nauczyciele). Ciekawie rozwijającą postacią jest także Eun-soo. Sukcesy w nauce zawdzięcza ciężkiej pracy okupionej postępującą lekomanią. Dziewczyna okazuje się być poza tym sympatyczną, życzliwą koleżanką, która chętnie pożycza swoim współlokatorkom z pokoju swoje bezcenne notatki. Jest też osobą nad wyraz wrażliwą, choć znaczenie mogą mieć też niezliczone pigułki, które łyka przed każdym posiłkiem W każdym razie to ona będzie następną po Yoo-jin ofiarą ponurej przeszłości Younghwa. I to do Eun-soo będzie należeć może niezaskakujący, a jednak nieoczywisty, krwawy finał. Okularnica Da-young nie jest już postacią o takiej bogatej osobowości, choć w trakcie filmu bohaterka kilka razy wyłamie się ze schematu zakompleksionej brzyduli i fajtłapy wykazując się zaradnością i determinacją. Najmniej dowiadujemy się o Bo-ram, która przez cały czas trwania filmowej akcji jest taką samą, nieco nijaką postacią. Ale grające młode bohaterki aktorki nie dość, że są pełne wdzięku, to jeszcze utalentowane. Dlatego bez trudu pozyskują uwagę widza i nie tracą jej aż do końca filmu.

Ważnym elementem jest także wizerunek koreańskiej szkoły przedstawionej w filmie. Może się ona wydać nie realistyczny, ale pomijając pewne przerysowania, „Roommates” bynajmniej nie rozmija się bardzo z prawdą. Koreański system nauczania należy do jednego z najbardziej wymagających na świecie. Presja rywalizacji, bycia najlepszym pojawia się już w przedszkolu i na dobra sprawę kończy się na emeryturze. Wiele się mówi, że statystyki samobójstw wśród uczniów najgorzej przedstawiają się w Japonii, ale Korea w tym ponurym rankingu niewiele ustępuje Japończykom. Postawy Yoo-jin czy Eun-soo nie są więc tylko wymysłem scenariusza, lecz jednymi z najczęściej spotykanych form zachowań młodych ludzi, którzy nie wytrzymują presji otoczenia i przeładowanego systemu edukacji. Migawkowo ukazany w filmie rozkład szkolnych zajęć - lekcje od 8.00, przerwa na lunch w południe, a następnie zajęcia do popołudnia, a potem jeszcze „samodzielna nauka” do późnego wieczora to niemal typowy dzień nauki koreańskiego ucznia. Nie odbiega wiele od rzeczywistości także obraz nauczycieli - do końca lat 90. przypadki psychicznego i fizycznego terroru, a nawet molestowania, zwłaszcza wobec uczennic były nagminne. „Roommates” niektórzy więc traktują jako ostrą satyrę na koreańskie szkolnictwo. Warto jednak pamiętać, że w 1998 r. Park Ki-hyeong wyreżyserował „Whispering Corridor”, również horror, który w sposób znacznie bardziej dosadny przedstawiał grozę koreańskiej szkoły. Film wywołał nawet krajową dyskusje o potrzebie reform. Obraz Eun-kyunga nie zaskakuje więc pod względem krytycznego spojrzenia na system koreańskiej edukacji niczym szczególnym. Niemniej włączenie wątku szkolnego stanowi cenne urozmaicenie ghost story.

Najsłabiej niestety w tym horrorze wypada...horror. Eun-kyung posługuje się bowiem zgranymi chwytami (do tego miana dołączyła niedawno scena z potokiem krwi spływającym z sufitu na bohatera - oglądać ją mogliśmy np. w „Red Shoes”, w „Cinderellei”, „Someone Behind You”), a sceny grozy albo są urwane albo pozbawione interesującej aranżacji. Jest też trochę krwawo, ale bez szczegółów i anatomii - oglądamy głownie pokrwawione zwłoki, i to w przeważnie w planie ogólnym. Mimo wszystko straszne chwile trzymają przyzwoity, choć niewyróżniający się poziom. Widać, że twórców filmu najbardziej interesowały relacje między bohaterami, a elementy horroru stanowiły jedynie ich efektowny (choć nie dla starych horrorowych wyjadaczy) dodatek. „Roommates” bardziej jest więc dramatem niż filmem grozy, ale bez tego pierwszego członu nie mógłbym, nawet lekko naciągając, wystawić siedmiu „czaszek”.

Screeny

HO, 4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day HO, 4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day HO, 4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day HO, 4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day HO, 4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day HO, 4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day HO, 4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day HO, 4 HORROR TALES. ROOMMATES a.k.a D-Day

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ solidna ghost story z nieoczywistym finałem
+ atmosfera
+ postacie bohaterek
+ wątek dramatyczno-obyczajowy jako urozmaicenie konwencji
+ wiele prawdy o koreańskim systemie edukacji
+ uroda i talent młodych aktorek

Minusy:

- konwencja ghost story jednak pozostała
- niezbyt wyrafinowane pomysły na straszenie
- wątki dramatyczno-obyczajowe mogą niektórych znudzić

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -