Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte

FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte

Twarzą w twarz

ocena:9
Rok prod.:1976
Reżyser:Ingmar Bergman
Kraj prod.:Szwecja
Obsada:Liv Ullmann, Erland Josephson, Aino Taube, Gunnar Björnstrand
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zmarły 30 lipca 2007 roku Ingmar Bergman jest zaliczany do najważniejszych twórców kina XX wieku. Stawiany na równi obok takich mistrzów jak: Antonioni, Fellini, Welles, Tarkowski, Kurosawa czy Ozu. W swoich dziełach reżyser nader często ukazuje pustkę ludzkiej egzystencji, relacje międzyludzkie. Jego twórczość, na którą składa się ponad 40 filmów, przez cały okres jego artystycznej aktywności się rozwijała. Z początku w ludzki los wpisany jest Bóg, później następuje zaprzeczenie jego istnienia, po to by w końcu Jego obecność zniknęła z filmów mistrza, a człowiek konfrontowany jest już tylko z drugim człowiekiem, własną samotnością i często demonami przeszłości. Pomimo że Bergman porusza tylko wspomniane problemy, to jednak jego twórczość jest niezmiernie bogata, dzięki temu, iż bohaterowie są różni i odmienna jest ich przeszłość. W wielu swoich filmach reżyser doprowadza główne postacie na skraj załamania psychicznego, czasem doprowadzając je do obłędu. Jednym z takich filmów, choć nie pierwszym, jest recenzowany „Twarzą w twarz” z 1976 roku, w którym twórca precyzyjnie pokazuje dezintegrację osobowości głównej postaci.

Bohaterką filmu jest Jenny – matka i żona, uzdolniony psychiatra, która w okresie wakacyjnym wprowadza się do mieszkania swoich dziadków. Kobieta w miejscowym szpitalu zastępuje innego lekarza. Pobyt u krewnych to tylko okres przejściowy, po którym razem z mężem i córką mają się wprowadzić do nowego domu. Dla Jenny to również czas niezwykle ciężki, nie tylko za sprawą rozłąki z mężem, ale także przemęczenia. Tym bardziej odwiedziny u krewnych wydają się dobrym pomysłem. Jednak już na początku wizyty, w nocy, kobieta doświadcza mrocznej wizji, w której obecna jest tajemnicza, ubrana na czarno, przerażająca staruszka. To pierwszy, choć nie jedyny, sygnał zbliżającej się choroby psychicznej...

„Twarzą w twarz” to film niezwykły z wielu powodów. Jednym z nich jest oparcie scenariusza przede wszystkim na jednej postaci - Jenny, a właściwie genialne wykreowanie jej przez Liv Ullmann, jednej z ulubionych aktorek Mistrza oraz jego wieloletniej partnerki życiowej. Jenny nie jest typową bohaterką w przekroju jego twórczości. Przede wszystkim dlatego, że w większości dzieł, zwłaszcza tych późniejszych, Bergman konfrontuje ze sobą dwie osoby, mężczyznę i kobietę. Zazwyczaj parę z wieloletnim stażem, wysuwając na plan pierwszy trud ich koegzystencji. Nie można traktować tych zależności jako pewien utarty bergmanowski schemat, dlatego, iż występują liczne wyjątki. W jednym z największych swoich filmów „Personie” (1966), przeciwstawia sobie dwie kobiety, aktorkę - Elizabeth (w tej roli również Liv Ullmann) oraz wpatrzoną w nią pielęgniarkę – Almę. Pewne odstępstwo występuje również w recenzowanym filmie. W „Twarzą w twarz” wywiązuje się związek między kobietą a mężczyzną, między Jenny a Tomasem, ale w tym wypadku jego znaczenie jest nieco inne niż nadmienione wcześniej relacje międzyludzkie. Nie pojawia się problem, występujący w wieloletnich związkach, którym Bergman poświęcał czas w wielu swoich obrazach. Główna bohaterka znajduje się poniekąd w nowej sytuacji, rozłączona z mężem i córką na okres wakacji, podejmując nową pracę, wprowadzając się do dziadków, poznając nowych ludzi. To dla niej okres zmian i oczekiwania. Jednak nie tragedii. Małżeństwo, córka, nowy dom oraz dobrze płatna praca, a także nowy mężczyzna w jej życiu nie powinny wróżyć nadchodzącej tragedii. Co zatem jest motorem nadchodzącej choroby psychicznej?

Obrazy Bergmana słyną ze świetnego doboru aktorów i ich wspaniałych kreacji. Tak jest również w tym wypadku. Choć tym razem, pomimo doborowej obsady, to wspomniany już wcześniej popis Liv Ullmann. Jej Jenny to niewątpliwie jedna z najciekawszych i najlepiej zagranych kobiecych postaci w historii kina. Popadająca w chorobę psychiczną kobieta, to wielkie wyzwanie, któremu sprostała. Co ciekawe Ullmann zagrała w filmie wiele ról, uzależnionych od aktualnej kondycji psychicznej głównej bohaterki. Czasem były to delikatne zmiany osobowości, właściwie prawie niezauważalne, po to by innym razem następował swoisty wysyp, często zmieniających się, różnego typu postaci. Warto podkreślić znakomity warsztat aktorki, uwidoczniony nie tylko perfekcyjną mimiką, czy mową ciała, ale również umiejętną pracą głosem - intonacją. Warto wspomnieć, że zarówno aktorka, jak również Bergman otrzymali nominacje do Oskara. Ich pracę zauważono i doceniono na wielu innych festiwalach filmowych.

Liv Ullmann nie jest jedynym atutem „Twarzą w twarz”. Aktorkę znakomicie wspomógł wieloletni współpracownik Bergmana, autor zdjęć - Sven Nykvist, dwukrotny laureat Oskara, za dzieła w reżyserii Bermana, „Szepty i krzyki” oraz „Fanny i Aleksander”. Filmy, w których artysta brał udział, zawsze charakteryzowały się niezwykłą plastyką obrazu. Tak również jest w tym wypadku. W perfekcyjny sposób Nykvist balansuje oświetleniem, często „zalewając” czernią większą część prezentowanych pomieszczeń. Wprost w niezwykły sposób obiektyw jego kamery spoglądał na Liv Ullmann. Dobrym przykładem jest jedna ze scen, w której Jenny wpada (niejedyny zresztą raz) w histerię. Pierwsza część odbywa się na łóżku. Obraz jest bardzo ciemny, ponury, właściwie widoczna jest tylko sylwetka aktorki. W drugiej części sceny Jenny przenosi się na fotel pod lampą, jej postać tym razem jest znacznie lepiej oświetlona Jakże odmiennie przedstawiona, jakże odmiennie się zachowywała, choć również histerycznie. Nykvist udowadnia również, że znakomicie potrafi portretować twarz Ullmann. Między innymi dzięki pracy kamer, kolejne przemiany osobowości głównej bohaterki są dobrze widoczne, znakomicie prezentując jej psychiczne wnętrze, jej duszę. Na uwagę zasługują liczne portrety, w których twarz Jenny jest właściwie niewidoczna, bądź widoczny jest tylko jeden profil, podczas gdy druga część twarzy spowita jest mrokiem. Oczywiście to nie tylko zasługa autora zdjęć, czy reżysera, ale przede wszystkim samej odtwórczyni głównej roli. Na tym nie kończy się arsenał Nykvista. Twórca znakomicie wykorzystuje dekoracje i tło filmowanych postaci.

Liv Ullmann oraz obsada aktorska, czy też praca kamer, to niejedyne atuty obrazu. Niewątpliwie także wspaniały scenariusz i reżyseria Ingmara Bergmana. Filmowa opowieść, jak już wcześniej wspomniano, oparta jest na jednej postaci. Jenny jest centrum, i to ona jest najważniejsza, dzięki temu można czasem odnieść wrażenie, że seans to jeden wielki monolog. (Tym bardziej, że Bergman w wielu swoich dziełach, również tym razem, reżyseruje aktorów w taki sposób, aby ich gra była nieco teatralna.) Nie jest to jednak do końca prawda. Główna bohaterka spotyka się z innymi ludźmi, rozmawia z nimi. To właśnie owe spotkania twarzą w twarz wydają się najważniejsze. Czy one odpowiednio wyjaśniają postępującą, degradację psychiczną Jenny?

„Twarzą w twarz” to jednak nie tylko oew spotkania Jenny z innymi osobami, ale także z samą sobą, z własnymi demonami, co Bergman wyraźnie rozdzielił. Główna bohaterka kontaktuje się z ludźmi właściwie tylko za dnia. Kiedy zapada mrok, dla Jenny często rozpoczyna się koszmar. To nie tylko wspomniana przerażająca staruszka. Demonów jest znacznie więcej, a kiedy się pojawiają, potrafią przerazić, nie tylko główną bohaterkę, ale również widza. Przecież są one wytworem (czy tylko?) umysłu Jenny, umysłu, który posiada każdy człowiek, umysłu, który może popaść w szaleństwo. Powraca pytanie, postawione już wcześniej. Co tak naprawdę doprowadziło główną bohaterkę do choroby psychicznej?

Screeny

HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte HO, FACE TO FACE a.k.a Ansikte mot ansikte

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz i reżyseria
+ Liv Ullmann
+ gra aktorska
+ praca kamer
+ problematyka

Minusy:

- film dla osób otwartych na kino artystyczne
- film odległy od klasycznego pojęcia horroru

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -