Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MULBERRY STREET

MULBERRY STREET

Mulberry Street

ocena:8
Rok prod.:2006
Reżyser:Jim Mickle
Kraj prod.:USA
Obsada:Nick Damici, Tim House, Larry Fessenden, Antone Pagan, Lou Torres, Debbie Rochon
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Trudno w to uwierzyć, ale pomysłodawców filmowego projektu „Mulberry Street” jego realizacja kosztowała zaledwie 60 tys. dolarów. Dwóch facetów nastawionych przede wszystkim na jakość swojego dzieła, nie na zysk, zrobiło horror, o jakim pomarzyć sobie może wielu reżyserów dysponujących budżetem liczonym w milionach dolarów. Jim Mickle oraz Nick Damici nie zrobili filmu ani doskonałego, ani oryginalnego. Jednak udało im się nakręcić mocne kino grozy, obok którego fan tego typu filmów na pewno nie przejdzie obojętnie. Twórcy ci udowodnili również, iż na horror nie potrzeba ogromnego budżetu. Wystarczy talent, zapał i mnóstwo wyobraźni, by stworzyć obraz interesujący, momentami wręcz pasjonujący i niezwykle sugestywny

Na Manhattanie wybucha niezwykła zaraza. Początkowo wiadomo tylko, iż zarazki roznoszą szczury. Pierwsi zarażeni nie wywołują jakiejś szczególnej reakcji władz, kiedy jednak dochodzi do wybuchów agresji wśród nosicieli zarazy, odpowiednie służby zaczynają reagować bardzo chaotycznie. Zarażona cześć Nowego Jorku zostaje odcięta od świata. Przestają kursować pociągi oraz metro, ludzie którzy dotąd żyli w zgodzie, nagle w dzikim szale zaczynają się zabijać. Na ulicach amerykańskiej metropolii wybucha prawdziwe pandemonium.

Wielkim plusem filmu Jim Mickle jest to, iż nie obserwujemy rozprzestrzeniania się choroby po całym mieście, lecz przyglądamy się jej fatalnemu w skutkach rozwojowi na przykładzie mieszkańców jednej z kamienic mieszczących się przy Mulberry Street. Reżyser zrezygnował z epickiego rozmachu na rzecz pokazania tragedii pojedynczych ludzi. Film można podzielić na dwie części. Pierwsza ma charakter obyczajowo-reportażowy. Przez kilkadziesiąt minut obserwujemy zwyczajne życie przeciętnych nowojorczyków zmagających się ze swoimi problemami. Nadrzędnym ich kłopotem jest próba wysiedlenia mieszkańców przez władze chcące sprzedać teren developerskiemu potentatowi. Ten pragnie na terenie istniejącej kamienicy wybudować ekskluzywne apartamenty dla nowojorskiej elity. Spoiwem całej opowieści jest postać Clutcha, byłego boksera, przygotowującego się na przyjazd córki ze służby w Iraku. Inni bohaterowie to samotnie wychowująca syna kobieta, pracująca w pobliskim barze, dwaj starsi panowie stale na siebie utyskujący, gospodarz pilnujący, aby w kamienicy działały wszystkie urządzenia, jeżdżący na wózku inwalidzkim mężczyzna oraz czarnoskóry, sympatyczny, do wszystkich pozytywnie nastawiony gej. Oprócz wyżej wymienionych mamy całą paletę wyrazistych bohaterów epizodycznych spełniających rolę wiarygodnej ludzkiej przestrzeni, w której będzie rozgrywał się budzący grozę dramat. Każdej z głównych postaci reżyser poświęca kilkach chwil, dzięki czemu możemy poznać ją bliżej, doświadczyć jej problemów, spojrzeć na nią nie tylko jak na bohatera filmowego, lecz także jak na człowieka zamieszkującego specyficzną metropolię. Dzięki takiemu zabiegowi nie sposób później nie przejąć się losem któregokolwiek z mieszkających na Mulberry Street ludzi. Warto zaznaczyć, iż w filmie Jima Mickle właściwie nie mamy do czynienia z zawodowym aktorstwem. Wszystkie tak chwalone przeze mnie wiarygodne postacie odgrywane są przez naturszczyków, przyjaciół oraz znajomych twórców filmu. Dzięki temu momentami ma się wrażenie, iż nie obcuje się z fikcyjną fabułą, a z reportażem, w który wplecione zostały wątki rodem z poetyki grozy. Kiedy w naszej wyobraźni bohaterowie na dobre zaczynają żyć swym zwykłym, przeciętnym, ale jakże naturalnym życiem mieszkańców z Mulberry Street, nagle ich codzienna krzątanina zostaje z siłą pocisku zamieniona w koszmar. Wszyscy zostają zmuszeni do stoczenia walki z agresywnymi monstrami nie tylko w obronie własnego życia, lecz także swoich sąsiadów, przez lata będących dla nich najbliższymi ludźmi. Film obyczajowy, z elementami reportażu z życia ulicy, traktujący o codziennym życiu szarych, niczym niewyróżniających się nowojorczyków zamienia się w krwawy horror, pełny przemocy i okrucieństwa. Dość powolna narracja z dynamizującymi ją jedynie wstawkami kręconymi kamerą z ręki, nagle zamienia się w film akcji, pokazujący dramatyczne działania bohaterów, którzy znienacka znaleźli się w sytuacji dla nich ekstremalnej. Uczynione bowiem z ludzi krwiożercze, szczurze monstra działają tylko i wyłącznie pod wpływem szalonej nienawiści do tych, którzy ich dotąd tępili z całą zajadłością. Wyrwane z kanałów, za sprawą tajemniczego wirusa skrzyżowane z humanoidami szczury stają się dla ludzi przerażająco szybkimi, działającymi kolektywnie, bezwzględnymi oprawcami.

Jeśli dla kogokolwiek podstawową wartością każdego obrazu kina grozy jest oryginalność, w „Mulberry Street” nie ma czego szukać. Panowie Jim Mickle i Nick Damici całymi garściami czerpią z dzieł takich reżyserów jak George R. Romero, Danny Boyle (”28 Days Later...”), Paul W.S. Anderson („Resident Evil”) oraz Elia Kazan („Panic in the Streets”). Jednak brak oryginalności nie jest w żadnym wypadku wadą tego filmu. Twórcy nawet nie silili się na stworzenie epokowego dzieła w konwencji kina grozy. Chcieli przede wszystkim nakręcić film, który nie zwracałby uwagi widza na olśniewające efekty specjalne, lecz na emocje i uczucia wiarygodnych bohaterów związane z sytuacją w jakiej się znaleźli.

Dlaczego jeszcze warto uważnie przyjrzeć się dziełu Jima Mickle i Nicka Damici? Najważniejszym powodem jest wiarygodność całego filmu, pomimo jego fantastycznej konwencji. Szybko identyfikujemy się z postaciami, wierzymy w świat, w którym żyją, martwimy się ich losami, kiedy dochodzi do starcia z szczurzymi mutantami. Co prawda reżyser ze scenarzystą nie dysponowali ogromnym budżetem, jednakże za pomocą świetnego i atrakcyjnego montażu, niekonwencjonalnego oświetlenia planu oraz pomysłowym zdjęciom udało im się stworzyć w filmie klimat stałego zagrożenia czającego się w mroku zalegającym kamienice Nowego Jorku. Wreszcie wiarygodność przekazu podkreślają dziennikarskie transmisje z ogarniętego zarazą Manhattanu, które w swych telewizorach oglądają bohaterowie filmu. Reżyser nie pokazuje tragedii tysięcy ludzi, bowiem taki zabieg doprowadziłby zapewne do znieczulenia widza na nieszczęście pokazywane na ekranie. Mickle, dzięki krótkim telewizyjnym reportażom podobnym do tych z obszarów dotkniętych wojną, umiejętnie buduje atmosferę zagrożenia, która w znaczący sposób wpływa zarówno na mieszkańców Mulberry Street jak i na nas, odbiorców filmu.

Okazuje się również, że horror wcale nie musi być tylko i wyłącznie obrazem epatującym okrucieństwem czy medium mającym wywołać w odbiorcy stany lękowe. Mickle i Damici postanowili zamieścić w dość subtelny, jednak wyraźny sposób krytykę polityki socjalnej prowadzonej przez włodarzy Nowego Jorku, którzy w swoich decyzjach faworyzują wpływowych potentatów finansowych kosztem zwykłych, niekiedy ciężko pracujących, ale niezamożnych mieszkańców Nowego Jorku.

„Mulberry Street” Jima Mickle oraz Nicka Damici uważnie powinni obejrzeć przede wszystkim polscy twórcy parający się filmem, którzy chcieliby mieć w swoim dorobku dzieło związane z poetyką grozy. Okazuje się bowiem, że interesujący horror nie wymaga ani ogromnego budżetu ani rozmachu inscenizacyjnego. Po raz kolejny zostaje potwierdzona teza, iż najistotniejszym składnikiem projektu filmowego jest nieszablonowy pomysł, zarówno w jego warstwie znaczeniowej, jak i produkcyjnej.

Screeny

HO, MULBERRY STREET HO, MULBERRY STREET HO, MULBERRY STREET HO, MULBERRY STREET HO, MULBERRY STREET HO, MULBERRY STREET

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ interesująca niskobudżetowa produkcja,
+ wiarygodne, pełnokrwiste postacie,
+ przemyślana konstrukcja filmu,
+ krótkie reporterskie ujęcia pokazujące życie mieszkańców Nowego Jorku,
+ tempo filmu w jego drugiej części,
+ aktorstwo mimo zaangażowania do filmu naturszczyków,
+ atmosfera osaczenia.

Minusy:

- komputerowe animacje imitujące profesjonalne efekty specjalne.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -