Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RETRIBUTION

RETRIBUTION

Kara za grzechy

ocena:8
Rok prod.:1987
Reżyser:Guy Magar
Kraj prod.:USA
Obsada:Dennis Lipscomb, Leslie Wing, Suzanne Snyder, David Dunard, Danny D. Daniels
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Czasem się zastanawiam, jak to jest możliwe, że jeden film w dorobku danego reżysera może siać takie spustoszenie (oczywiście w pozytywnym sensie). To tak, jakby ktoś cały czas chował głowę w piasek niczym struś, a tu nagle, ni stąd ni zowąd, wychylił się nagle, oczarowując wszystkich swoim spojrzeniem. Tak jest właśnie z filmem „Retribution”. Ten horror jest jak pojedynczy cios, ale za to nokautujący!

George (Dennis Lipscomb) to artysta i malarz w średnim wieku, który ma problemy z nawiązywaniem nowych kontaktów. Pewnego dnia, oczy niemal wszystkich gapiów zostają zwrócone właśnie na George’a. Mężczyzna postanawia targnąć się na własne życie. Chcąc zakończyć swój żywot, skacze z dachu budynku. Okazuje się jednak, że nawet i samobójstwo niezbyt mu wychodzi, ponieważ artysta zostaje ostatecznie odratowany. Otoczony opieką ponętnej psychoterapeutki, Jennifer (Leslie Wing), George powoli wraca do życia i odzyskuje wiarę w siebie. Okazuje się jednak, że próba samobójcza w jakiś sposób go odmieniła. Miastem wstrząsa fala morderstw, a w umyśle George’a ciągle pobrzmiewają słowa: „Santa Maria, Mother of God... Help me”. Czyżby artysta miał z tym coś wspólnego?

Guy Magar, reżyser, to człowiek znany przede wszystkich z kręcenia produkcji telewizyjnych, głównie pojedynczych serialowych epizodów. Co niektórzy pewnie od razu skojarzą jego nazwisko z dość słabym „Stepfather III”, czy siódmą odsłoną „Dzieci kukurydzy”. Tytuły niezbyt zachęcające, to fakt. Jeśli jednak ktoś chciałby wystawić cenzurkę Magarowi tylko na podstawie tych filmów, z pewnością byłaby ona nieobiektywna i zwyczajnie nieuczciwa. Bo jedno jest pewne: jego zapomniany horror o tytule „Retribution” jest w stanie przekonać do siebie nawet najbardziej zatwardziałych przeciwników reżysera, którzy już dawno spisali go na straty.

Kamera biegnąca ciemnymi ulicami miasta, masy przebierańców tłoczących się przed policyjną taśmą i narastający jęk syren, otwierające film „Retribution” od razu porwały mnie ze sobą. Przyznam się bez bicia, że wpadłem w klimat filmu, jak śliwka w kompot. Co więcej, okazało się, że nie jest to chwilowe zauroczenie, ale stan ten towarzyszył mi do końca seansu filmu. W zasadzie już od początku wiemy, że coś jest nie tak z tym naszym głównym bohaterem. George, fajtłapa i nieudacznik, któremu daleko do typa lokalnego playboya, otrzymuje prezent, którego wcale nie chciał. Obarczony tym mrocznym jarzmem, sam do końca nie wie, co się z nim dzieje (widz zresztą też). Po trosze mu współczuje, ale chyba jednak zwycięża u odbiorcy zwykła ludzka ciekawość, cisnąca na usta dwa pytania: „jak?” i „dlaczego?”. O ile to pierwsze nasuwa szereg możliwych odpowiedzi, o tyle to drugie sprawia już większą trudność. Garść rzetelnych odpowiedzi dostajemy na szczęście na sam koniec tej produkcji, dzięki czemu przez większą część trwania „Retribution” towarzyszy widzowi rodzaj zagadki, co zbliża horror Magara do formuły mystery. Na ekranie, przez ponad 100 minut, dzieje się całkiem sporo. Pomijając już sceny morderstw, na uwagę zasługuje wątek relacji George’a z jego otoczeniem. Chodzi przede wszystkim o relacje artysty z jego psychoterapeutką, Jennifer. Oglądając ich poczynania, można odnieść wrażenie, że obydwoje chcieliby czegoś więcej niż tylko przyjaźni i pomocy stricte zawodowej. Pojawia się tu nawet komizm sytuacyjny, gdy George zaczyna tłumaczyć się Jennifer, że spał z Angel (w tej roli Suzanne Snyder, znana z genialnego „Night of the Creeps” oraz „Killer Klowns from Outer Space”), po czym dodaje: „ale to tylko przyjaciółka”. Przy czym trzeba uczciwie przyznać, że wątek romansowy Angel i George’a sprawia wrażenie niezbyt wiarygodnego. Ona, prawdziwa kobieta-wamp, która wręcz emanuje seksem i on, zahukany okularnik, mający problemy z samym sobą... trudno to wszystko kupić. Ale pal sześć, bo dostarcza to paru zabawnych sytuacji i nie wpływa ujemnie na odbiór całości.

Całkiem zgrabnie został tu potraktowany, często pojawiający się w utworach grozy, motyw opętania. W „Retribution” nie jest to opętanie skrajne i nie ociera się ono o taką warstwę dosłowności, jak w „Egzorcyście” Williama Petera Blatty’ego. Tutaj przybiera ono postać znacznie bardziej subtelną, czasem ledwie zauważalną. I co więcej, główny bohater ma siłę i stara się z nim walczyć, czemu daje wyraz zwłaszcza w finale (który nota bene jest swoistym nawiązaniem do „Egzorcysty”).

Aktorsko, całkiem nieźle sobie tu poczyna Dennis Lipscomb w roli George’a. Jego rolę kupuję w ciemno. Lipscomb niemal idealnie tu pasuje. Ugrzeczniona fryzura, duże okularki i ta cała jego niezgrabność sprawiają wrażenie jak najbardziej naturalnych, co może wielu widzom się podobać. Same zdjęcia w paru momentach mogą przywoływać dzieła Daria Argento. Światła tańczące na ekranie i gra kolorów mogą przywodzić na myśl chociażby „Inferno”, czy „Suspirię”. To takie dodatkowe smaczki, które jednak wymuszają uśmiech na twarzy każdego wielbiciela grozy. Nie darowałbym sobie, gdybym zapomniał pochwalić fenomenalną muzykę Alana Howartha, która jest niemalże kwintesencją lat 80-tych. Pojawia się ona zawsze tam, gdzie trzeba, wzbudzając nastrój niepokoju i oczekiwania na nieznane. To bez wątpienia jeden z mocniejszych elementów filmu!

Już na samym początku napisałem, że zachłysnąłem się klimatem „Retribution”. Co prawda nie wypada znów się powtarzać, ale jednak to zrobię, bo film jest tego wart. „Kara za grzechy” jest horrorem, który atakuje widza niemalże samymi pozytywami i do tego ze wszystkich stron. Pod tym względem, dzieło Guy’a Magar’a jest wszechstronne. Dziwi natomiast bardzo mała liczba informacji na temat filmu w Internecie. Nawet popularna wyszukiwarka google zwyczajnie się krztusi pod naporem słów kluczowych, dotyczących filmu, wypluwając mało interesujące wzmianki. Panie i Panowie, czas to zmienić!

Screeny

HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION HO, RETRIBUTION

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zdjęcia
+ Dennis Lipscomb
+ wciągający klimat lat 80-tych
+ muzyka Alana Howartha

Minusy:

- trochę naciągany wątek George’a i Angel

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -