Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HUNTER'S BLOOD

HUNTER'S BLOOD

Krew myśliwych

ocena:7
Rok prod.:1987
Reżyser:Robert C.Hughes
Kraj prod.:USA
Obsada:Clu Gulager, Ken Swofford, Sam Bottoms, Joey Travolta, Kim Delaney
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

O kinie typu survival napisano już wiele. Kiedy stawką jest własne życie, ludzie potrafią znaleźć w sobie pokłady energii, odwagi i okrucieństwa, o które w normalnych warunkach nigdy by się nie podejrzewali. Te ekstremalne sytuacje, mimo że oglądane w bezpiecznym domowym zaciszu, czasem potrafią przerazić widza do szpiku kości. Ostatnio przekonałem się o tym na własnej skórze, bo obraz Roberta C. Hughesa daje popalić, aż miło.

Al, Ralph, Marty, Mason i David to piątka znajomych, która chcąc połechtać swoje męskie ego, postanawia wybrać się na polowanie do położonych na peryferiach lasów. Cel jest jeden: upolować zwierzynę i wracać do domu pod cieplutką kołderkę. Okazuje się jednak, że nasi „city boys” będą mieli twardszy orzech do zgryzienia niż przypuszczali. Zadzierając z lokalnymi straceńcami, ściągają na siebie całą lawinę kłopotów. Wkrótce mieszczuchy poznają prawdziwy sens słowa „polowanie”...

Zielone lasy, górujące nad człowiekiem drzewa, a w powietrzu unoszący się zapach prochu, krwi, potu i czegoś jeszcze... przerażenia. Wszystko tu bucha niczym para z gorącego czajnika z krwawego survivalu „Hunter’s Blood”. Motyw zamiany ról, gdzie myśliwi stają się zwierzyną, a jedynym źródłem ocalenia jest uśmiercenie kogoś innego to kwintesencja kina przetrwania. Od czasów kultowego „Deliverance”, filmowcy coraz częściej raczyli nas kolejnymi, nierzadko krwawymi i brutalnymi produkcjami spod znaku survival. „Hunter’s Blood” to zdecydowanie jedna z najjaśniejszych gwiazd na niebie tego rodzaju kina.

Jak na kino klasy B, „Myśliwska krew” prezentuje się bardzo okazale. Już na początku prawdziwie przeszywająca jest scena, gdy nasi obozowicze zatrzymują się nieopodal przydrożnego baru, do którego ciągną miejscowe typki spod ciemnej gwiazdy jak mysz do sera. Ich oczom ukazuje się tu niezwykły widok. Dwóch facetów wcina sobie w najlepsze pokaźne kawały mięsa, a ich twarze umorusane są plamami krwi. Sprawiają wrażenie jakby żywcem wyjętych z filmów George’a Romero! Wykorzystuje to jeden z mieszczuchów, który jakby nigdy nic, robi im sesję zdjęciową, co delikatnie mówiąc, niezbyt podoba się wiejskim chłopcom. No, ale jeden nietakt każdemu się może zdarzyć. Gorzej, gdy poniżymy miejscową kobietę-bóstwo. A tak się właśnie dzieje. Szalę goryczy przelewa jednak fakt przyłapania wieśniaków na nielegalnym kłusownictwie. Sprawy po prostu zachodzą za daleko. Gdy pada pierwszy trup, nie ma już odwrotu. Pozostaje jedynie wybór: albo my, albo oni. Odpowiedź dla obu stron jest prosta. W ten sposób spirala przemocy narasta, a jej apogeum łatwo można przewidzieć. W pewnym momencie już nie chodzi tylko o własne przetrwanie, ale również o ocalenie ukochanej osoby. Widać, że twórcy filmu dobrze rozumieją grę na emocjach, bo końcowa partia „Hunter’s Blood” dostarcza sporo wrażeń. Szkoda jedynie, że finał tej produkcji kończy się dość banalnie, nie wywołując gęsiej skórki. Za to nie można odmówić uroku zdjęciom. Do teraz mam przed oczami ostatnią scenę, w której martwe ciało leży zanurzone w wodzie, a krew ucieka z martwej tkanki, płynąc w nieznane z nurtem rzeki. Urzekające...

Robertowi C. Hughesowi trzeba przyznać jedno - stworzył on prawdziwą mozaikę odrażających i pokracznych typów, jakby sprowadzonych, w jakiś cudowny sposób, z najgorszego koszmaru sennego. Brudni, nieogoleni, z śliną leniwie spływającą z kącików ust, ledwo przypominają ludzką rasę. Dla nich jakby czas się zatrzymał, stwarzając w leśnej głuszy rodzaj azylu, ostatnią wysepkę na morzu cywilizacji. Nie znając litości i mając ograniczoną zdolność empatii, rzucają się niczym wygłodniałe hieny na przybyszów z miasta. A pikantnych smaczków jest tutaj całkiem sporo, począwszy od ran postrzałowych, rozrywających klatkę piersiową i twarz, a skończywszy na porożu jelenia, wchodzącego w plecy agresora, jak nóż w masło. Brutalne akcenty są bardzo wyraziste, a przy tym prezentują naprawdę przyzwoity poziom.

„Hunter’s Blood” to ładnie nakręcony, z ciekawymi plenerami w tle, krwawy survival. Obraz Roberta C. Hughesa nie jest żadnym kamieniem milowym, ale półtoragodzinny romans z jego filmem to coś wspaniałego dla każdego wielbiciela grozy. Tym, co wyróżnia tą amerykańską produkcję jest nietuzinkowa kreacja zbiorowego bohatera negatywnego, która zapada w pamięć nawet na wiele godzin po seansie „Myśliwskiej krwi”. I pal sześć, że miejscami aktorzy zachowują się jak nieociosane kłody drewna, bo efekt końcowy jest naprawdę zadowalający. Polecam wszystkim tym, którzy szukają małej odskoczni od horrorów, gęsto oblepionych wątkami nadprzyrodzonymi. Tutaj niemal możemy dotknąć pierwotnego zła, czającego się gdzieś w zakamarkach duszy każdego z nas. Czyż nie brzmi groźnie, ale jednocześnie kusząco?

Screeny

HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD HO, HUNTER'S BLOOD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ malownicze zdjęcia
+ odrażający wieśniacy
+ wymyślne sceny zabójstw
+ duża dawka brutalności

Minusy:

- momentami kulejąca gra aktorska
- nieco banalne zakończenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -