Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:THEY WAIT

THEY WAIT

Krwawe wizje

ocena:5
Rok prod.:2007
Reżyser:Ernie Barbarash
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Jaime King, Terry Chen, Colin Foo, Michael Biehn, Regan Oye, Vicky Huang, Chang Tseng
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:7
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Zderzenie dwóch całkowicie różniących się od siebie kultur to literacki lub filmowy samograj. Konfrontacja systemów wartości, innych sposobów myślenia, pojmowania życia zarówno materialnego, jak i duchowego niewątpliwie może stanowić materiał do licznych spostrzeżeń, zarówno o charakterze merytorycznym, jak i emocjonalnym. Niejednokrotnie bowiem spotkanie ludzi reprezentujących odmienne uwarunkowania cywilizacyjne prowadziło do konfliktów o niewyobrażalnych wręcz rozmiarach. Z drugiej zaś strony spojrzenie na jedną kulturę z perspektywy najważniejszych wyznaczników drugiej może być niezwykle inspirujące i zmuszające nieraz do przewartościowania pewnych sądów, które dotąd wydawały się nienaruszalne. Samuel Huntington w swojej książce pt. „The Clash of The Civilisations” napisał, iż po upadku „żelaznej kurtyny” i zakończeniu zimnej wojny skończył się spór o charakterze ideologicznym, a w przyszłości najważniejsze konflikty wiązać się będą z odmiennością stykających się ze sobą kultur. W pewnym stopniu uogólniając, amerykański politolog podkreślił, iż kulturowy antagonizm dotyczyć będzie trzech cywilizacji: Zachodu, krajów zamieszkanych przez muzułmanów oraz Azji Wschodniej z Singapurem oraz Chinami na czele.

Do różnic kulturowych między kulturą Chin a cywilizacją zachodnią i wynikających z nich konsekwencji nawiązał w swym filmie „They Wait” kanadyjski reżyser Ernie Barbarash. Rzecz jasna decydując się na seans tego obrazu kinowego nie należy spodziewać się jakichś błyskotliwych fajerwerków intelektualnych, dzięki którym dowiedzielibyśmy się czegoś nowego o wpływie konfucjanizmu, taoizmu i buddyzmu na materialistyczną postawę społeczeństwa zamieszkującego Stany Zjednoczone, Australię czy Europę. Kanadyjczyk serwuje nam bowiem klasyczną i w dużej mierze sztampową historię o duchach mszczących się na ludziach za zadane im za życia krzywdy.

Główną bohaterką opowieści jest Sara, Amerykanka, która wraz z mężem chińskiego pochodzenia i synkiem Sammy’m przyjeżdżają do Chinatown na pogrzeb Raymonda, wujka jej mężczyzny, bardzo wpływowego i szanowanego człowieka w chińskiej społeczności zamieszkującej Stany Zjednoczone. Zmarły darzony był przez swych krajan estymą nie tylko za to, że dawał licznym emigrantom z Państwa Środka pracę, lecz także trudnił się przesyłaniem prochów nieżyjących Chińczyków do Azji, by tam mogli spocząć na ziemi ich przodków. Kiedy tylko Sara i Jet pojawiają się w Stanach, ich syn zaczyna miewać dziwne wizje. Nawiedzają go przede wszystkim duchy ludzi potwornie okaleczonych, którzy za życia musieli przejść gehennę. W pewnym momencie zaczyna dostrzegać je także matka chłopca, po której Sammy odziedziczył zdolności mediumiczne. Najczęściej pojawiającą się zjawą jest młoda Chinka ze zmasakrowaną twarzą i budzącymi grozę ramionami pokrytymi czarną substancją. Kiedy zarówno matka jak i chłopiec próbują ignorować całą sytuację albo tłumaczyć ją w sposób jak najbardziej racjonalny, widziadło chińskiej młodej dziewczyny porywa duszę Sammy’ego. Dzięki staremu Chińczykowi mieszkającemu w od lat w Stanach Sara dowiaduje się, iż duchy odpowiedzialne za cierpienie jej dziecka domagają się, aby kobieta pomogła zaznać im upragnionego spokoju w zaświatach. Może to zrobić tylko i wyłącznie w Miesiącu Głodnych Duchów, w czasie, kiedy świat zmarłych najsilniej oddziałuje na świat ludzi. Tylko że okres ten kończy się lada dzień, więc kobieta ma naprawdę niewiele czasu, by uwolnić swoje jedyne dziecko z rąk bezwzględnych potępieńców.

„They Wait” to film, o którym trudno powiedzieć cokolwiek dobrego, tak samo jak ciężko go za cokolwiek zganić. W samej historii nie ma bowiem nic, nad czym można by choć chwilę się zastanowić. Motyw matki stającej naprzeciw piekielnej menażerii w obronie swojego dziecka jest dość zgranym tematem. Podobnie jest z duchami ingerującymi w ludzki porządek rzeczy z apelem o to, by uszanować należycie ich prochy. Jak zwykle w tego typu historiach winni są żywi, którzy na skutek najróżniejszych materialnych ambicji zapominają o swoich powinnościach wobec zmarłych. Zjawy pragnące w zaświatach zaznać wiecznego ukojenia zrobią więc wszystko, aby swój cel osiągnąć. Nie mogąc ingerować w życie przypadkowo wybranych ludzi, robią to za pośrednictwem wrażliwców, posiadających swoisty szósty zmysł wyczulony na istoty z innego świata. Matka więc, by uchronić swe dziecko przed rządnymi zemsty widziadłami musi nie tylko wyprawić im godny pogrzeb, lecz także zgłębić kilka tajemnic z przeszłości, które już nie tylko wiążą się ze duchami zmarłych, co z ich żywymi ciemiężycielami.

Ernie Barbarash spróbował w swoim filmie dać odbiorcom do zrozumienia, że młoda amerykańska cywilizacja jest bardzo elastyczna w kształtowaniu swych wzorców kulturowych i potrafi wchłonąć jako swoje właściwie każde rytuały czy obrzędy ważne dla innych nacji. Okazuje się bowiem, że moc Miesiąca Głodnych Duchów nie oddziałuje tylko na społeczność pochodzącą z Państwa Środka, lecz także na obywateli żyjących zgodnie z amerykańskimi wzorcami życia społecznego. Reżyser jednak nie wnika za bardzo w tę otoczkę kulturową, służy ona raczej jako egzotyczny sztafaż do opowiedzenia banalnej historii, której sens można sprowadzić do stwierdzenia, iż jeżeli nie żyje się zgodnie z pewnym systemem wartości, wcześniej czy później przyjdą po ciebie indywidua z zaświatów i zabiorą twa duszę na wieczne potępienie.

Nie tylko sama historia we „They Wait” trąci banalnością, podobnie jest z samą konstrukcją filmu. Sprowadza się ona do pokazania pięknej, idealnej i szczęśliwej rodzinki, w której życie ingerują złe duchy. Kiedy odkryta zostaje zbrodniczą przeszłość jednego z członków dalszej rodziny i bohaterowie zaczynają działać zgodnie z zaleceniami zjaw przekazywanymi za pomocą jakiegoś nawiedzonego pośrednika, film zamienia się w typowego „akcyjniaka”, w którym zaczyna się wyścig albo z czasem albo z jakimś wrednym czarnym charakterem. Jeśli dzieło pozbawione jest licznych scen przemocy albo ujęć pokazujących wyuzdany seks (a tak jest w „They Wait”), wtedy wiadomo, że kierowane jest ono do bardzo szerokiej publiki i skończyć się musi happy endem.

Niewątpliwie fana horroru wyczulonego na wszelakie sceny pokazujące makabrę interesować będzie ich realizacja. Z tym w filmie Erniego Barbarasha również jest co najwyżej przeciętnie. Twórcy bowiem poszli na łatwiznę i jakąkolwiek charakteryzację zastąpili efektami i animacjami komputerowymi, co jak wiadomo odziera film z wiarygodności. W żadnym wypadku przecież przestraszyć oglądającego nie mogą istoty z zaświatów wyglądające niczym duszek Casper z filmu Brada Silberlinga. Podobnie wygląda sprawa z efektami gore, które przez swą komputerową sztuczność nie robią najmniejszego wrażenia.

„They Wait” Barbarasha to typowy przeciętniak, który jednak dzięki nienagannej realizacji może znaleźć swoich zwolenników. Niewątpliwe twórcy biorący udział w tej produkcji mieli jakiś pomysł na film, ale brak odwagi i szczypty szaleństwa spowodowało, iż oglądając ich dzieło ma się wrażenie obcowania z filmowym daniem pozbawionym jakichkolwiek przypraw. Jest to kino zbyt grzeczne i ugładzone, by zadowolić wytrawnych fanów horroru, z drugiej zaś strony zbyt płytkie i banalne, aby wyjść z getta okupowanego przez filmową grozę i zostać zauważonym przez widzów pragnących w komercyjnym opakowaniu konwencji gatunkowej dowiedzieć się czegoś istotnego o naturze człowieka.

Screeny

HO, THEY WAIT HO, THEY WAIT HO, THEY WAIT HO, THEY WAIT HO, THEY WAIT HO, THEY WAIT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nienaganna realizacja,
+ postać grana przez Vicky Huang,
+ nieśmiałe próby analizy styku dwóch kultur

Minusy:

- bardzo schematyczny film,
- jak na horror bardzo grzeczny i ugładzony,
- bark odwagi twórców w przekazywaniu pewnych treści,
- krótko mówiąc, film ani grzeje, ani ziębi.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -